Odszedł mistrz, trener, wychowawca, autorytet…

0
182
Mistrz, trener, wychowawca, autorytet… Wyszkolił tysiące karateków, jego wychowankowie regularnie zdobywali najważniejsze sportowe tytuły i wyróżnienia, byli wśród nich członkowie kadry narodowej, medaliści mistrzostw Polski i Europy
REKLAMA

Shihan Wiesław Gwizd zmarł nagle we wtorek. Jeszcze kilkanaście godzin wcześniej szkolił swoich podopiecznych z Tarnowskiego Klubu Sportowego Karate Shinkyokushin, miał plany na kolejne dni, miesiące i lata. Odszedł zdecydowanie przedwcześnie, pozostawiając pogrążonych w bólu i żałobie nie tylko najbliższych, ale też setki ludzi, którzy go znali i cenili.
Zakochany w karate
Przyszły profesor karate urodził się 17 sierpnia 1958 roku w Szczucinie. Wschodnimi sztukami walki zaczął interesować się jeszcze przed tym, jak na kinowe ekrany szarego PRL‑u trafiły filmy z Bruce’m Lee. Miał 19 lat, kiedy usłyszał, że w Tarnowie powstaje pierwsza sekcja karate. Od razu postanowił pojechać i zapisać się na zajęcia. Na naszych łamach wspominał, że tego dnia w Szczucinie biegnąc na autobus złamał obcas w bucie. Ale nie zawrócił do domu. Wsiadł i pojechał do Tarnowa, gdzie rozpoczynała się dla niego największa przygoda życia.
Później wszystko potoczyło się bardzo szybko. Młody chłopak regularnie trenował karate kyokushin w sekcji, która w 1977 roku została utworzona przy Towarzystwie Krzewienia Kultury Fizycznej w Tarnowie. Zdobywał umiejętności do czasu, gdy ośrodek zamknięto z powodu wprowadzenia stanu wojennego. Gwizd trafił wtedy do wojska, a po powrocie okazało się, że w mieście nie może już trenować, bo brakuje instruktorów. Ukończył wiec potrzebne kursy, został kierownikiem sekcji karate w Tarnowie i sam zajął się szkoleniem.
Wiesław Gwizd w 1988 roku doprowadził ostatecznie do powstania Tarnowskiego Klubu Sportowego Karate, którego prezesem i głównym instruktorem pozostał do śmierci. Dzięki jego ambicji i staraniom klub się sprofesjonalizował i zyskał dużą renomę, a tylko w ostatnich latach systematycznie trenowało w nim około czterystu osób – dzieci, młodzieży i dorosłych.
Shihan wyszkolił tysiące karateków, jego wychowankowie regularnie zdobywali wiele tytułów i wyróżnień. Byli wśród nich członkowie kadry narodowej, medaliści mistrzostw Polski i Europy. Sam trener też nie poprzestawał na realizacji kolejnych celów. Ukończył studia z wychowania fizycznego na Uniwersytecie Rzeszowskim, ciągle trenował, poprawiał umiejętności, zdobywał kolejne stopnie i uprawnienia oraz duży szacunek sportowego środowiska.

REKLAMA

wielsaw gwizd-pogrzeb

Spełnione marzenia
Uprawiany w tarnowskim klubie styl kyokushin to rodzaj karate stworzony i rozpropagowany na świecie przez Masutatsu Oyamę. Jest sztuką walki bez broni, która wymaga świetnego przygotowania fizycznego i stawia na rozwój ciała i ducha. Karateka życie traktuje jako drogę, na której powinien ciągle się doskonalić. Ale nie sprzyjała temu socjalistyczna rzeczywistość, w której zdobywanie kolejnych pasów wymagało dużej determinacji. Wiesław Gwizd miał jednak talent, pasję, ambicję i pracowitość, które na sportowej drodze zaprowadziły go bardzo daleko.
Najpierw osiągał kolejne stopnie uczniowskie, a po kilkunastu latach treningów dołączył do grona mistrzów – zdobył swój pierwszy czarny pas, na którym później pojawiały się kolejne złote pagony. Każdy wymagał wielkiej pracy na treningach, doskonałej techniki i przygotowania fizycznego. Wreszcie w 2011 roku sensei Gwizd otrzymał wyjątkowy tytuł shihana – profesora karate. Uprzednio zdał trudny egzamin na 5. dan w japońskim ośrodku przy górze Fuji podczas Światowego Seminarium Karate. Mówił wtedy, że zrealizowało się jego wielkie życiowe marzenie.
Wiesław Gwizd był wybitnym technikiem, jednym z najlepszych w Polsce nauczycieli stylu kyokushin. Pracował nie tyko w roli szkoleniowca, ale też sędziego klasy międzynarodowej – był egzaminatorem wyznaczanym do obsługi sędziowskiej podczas najbardziej prestiżowych turniejów, jak mistrzostwa Europy czy świata. W kraju jako autoryzowany przedstawiciel Światowej Organizacji Karate otrzymał tytuł Branch Chief, był członkiem zarządu Polskiej Federacji Karate Shinkyokushinkai.
Shihan Gwizd nieustannie rozwijał się i działał na rzecz innych w całym regionie. Tworzył filie Tarnowskiego Klubu Sportowego Karate Shinkyokushin, był pomysłodawcą i prezesem założonego w 2010 roku Dąbrowskiego Klubu Karate Tetsui, dwa lata później po kilku latach przerwy utworzył sekcję karate w Szczucinie. Jeszcze w marcu bieżącego roku pozytywnie zaliczył egzamin, obronił pracę dyplomową i jako jedyny w Polsce spośród instruktorów organizacji Shinkyokushinkai zdobył uprawnienia trenera klasy mistrzowskiej.
Dał się także poznać jako aktywista i działacz społeczny, któremu chęci i zaangażowania nigdy nie brakowało. Współpracował z władzami Tarnowa i Dąbrowy Tarnowskiej, był członkiem wielu organizacji i stowarzyszeń, instruktorem walki policyjnej. Przez lata szkolił tarnowskich funkcjonariuszy straży miejskiej z zakresu samoobrony i technik interwencyjnych.

Wychowawca i autorytet
Wieloletnia praca szkoleniowo‑wychowawcza Wiesława Gwizda była w Tarnowie i poza jego granicami powszechnie doceniania. Choćby w minionym roku nasi Czytelnicy w plebiscycie TEMI uhonorowali go Srebrną Różą. W dowód uznania otrzymał też m.in. Srebrny Krzyż Zasługi, złote odznaki „Zasłużony Działacz Kultury Fizycznej” oraz „Zasłużony dla Województwa Tarnowskiego”, złotą odznakę Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej czy Dukata Tarnowskiego.
Wszystkie te nagrody wyrażały duży respekt, jakim darzono w środowisku Wiesława Gwizda. On sam jednak najbardziej cieszył się wtedy, gdy widział pozasportowe efekty pracy z młodymi ludźmi. Powtarzał w końcu, że karate to przede wszystkim szkoła życia. I zarażał swoją charyzmą, uczył wytrwałości, pracowitości, umiejętności radzenia sobie z porażką, szacunku wobec innych.
Shihan zapraszał na zajęcia wszystkich – niezależnie od wieku czy umiejętności. Jego podopieczni osiągali sukcesy w zawodach sportowych, ale dla wielu treningi były po prostu pasją i sposobem zajęcia wolnego czasu. Po nich do trenera niejednokrotnie podchodzili rodzice, którzy mówili, że dzieci dzięki treningom zaczęły się zmieniać, inaczej traktować szkołę i obowiązki. Gwizd nie był dla nich tylko instruktorem jakiejś dyscypliny sportowej, ale prawdziwym autorytetem, który potrafił kształtować młode charaktery i wpływać na osobowościowy rozwój swoich uczniów.
Masutatsu Oyama udzielił kiedyś kilka rad adeptom karate: „Głowę trzymaj nisko, lecz spoglądaj wysoko. Mów roztropnie. Miej dobre serce. Służ innym ludziom”. Shihan Wiesław Gwizd – jak na prawdziwego mistrza karate przystało – wszystkie te cechy posiadał. Chociaż zmarł przedwcześnie i wiele mógł jeszcze zrobić, to pamięć o nim na zawsze będzie trwała wśród tysięcy wychowanków, dla których pozostanie wzorem sportowca i człowieka.

 

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o