Pamiętają o shihanie

0
74
Gwizd wspomnienie

Teraz pojawiła się inicjatywa, aby jego imieniem nazwać halę Tarnowskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji przy ulicy Krupniczej, w której przez lata z dużymi sukcesami sportowymi i wychowawczymi szkolił swoich podopiecznych.
21 czerwca 2016 roku wiadomość o nagłej śmierci Wiesława Gwizda wywołała poruszenie nie tylko w Tarnowie, ale i w polskim środowisku karateków. Gwizd był bowiem członkiem Zarządu Polskiej Federacji Karate Shinkyokushinkai, autoryzowanym reprezentantem Światowej Organizacji Karate (WKO) w Polsce, trenerem klasy mistrzowskiej, sędzią podczas zawodów krajowych i międzynarodowych. Posiadał 5. dan, jeden z najwyższych stopni mistrzowskich wśród polskich karateków specjalizujących się w stylu kyokushin. Uzyskał go w 2011 roku po uprzednim zdaniu trudnego egzaminu w Japonii, otrzymując wówczas równocześnie tytuł shihana – profesora karate.

REKLAMA

Droga na sportowy szczyt
Wiesław Gwizd urodził się w Szczucinie 17 sierpnia 1958 roku. Jako nastolatek interesował się wschodnimi sztukami walki, więc kiedy usłyszał, że w Tarnowie powstaje pierwsza sekcja karate, od razu wsiadł w autobus i pojechał zapisać się na zajęcia. Potem trenował karate kyokushin w sekcji utworzonej w 1977 roku przy Towarzystwie Krzewienia Kultury Fizycznej w Tarnowie. Zamknięto ją jednak po wprowadzeniu stanu wojennego, a Gwizd trafił wówczas do wojska. Po powrocie okazało się, że w mieście brakuje instruktorów, więc sam ukończył kursy i zajął się szkoleniem adeptów sztuki walki. Ostatecznie w 1988 roku doprowadził do powstania Tarnowskiego Klubu Sportowego Karate, który (pod nieco zmienioną nazwą) z sukcesami funkcjonuje do dzisiaj.
Jako prezes i główny instruktor Wiesław Gwizd sprawił, że tarnowski klub stał się profesjonalnym i uznanym ośrodkiem szkoleniowym karate kyokushin w Polsce. Shihan wyszkolił tysiące karateków, którzy regularnie odnosili sukcesy nie tylko na krajowym podwórku – wśród jego wychowanków byli członkowie kadry narodowej, medaliści mistrzostw Polski i Europy.
Również sam Gwizd – zgodnie z filozofią karate – nieustannie się szkolił. Ukończył studia na kierunku wychowanie fizyczne na Uniwersytecie Rzeszowskim, zdobywał kolejne stopnie i uprawnienia. Szczególnie w okresie PRL nie było to łatwe, ale dzięki determinacji po trzynastu latach treningów Gwizd dołączył do grona mistrzów karate, zdobywając swój pierwszy czarny pas. Potem bynajmniej nie było łatwiej, bo kolejne złote pagony, które się na nim pojawiały, wymagały ciągłej pracy i doskonalenia techniki. Nieustanne treningi przyniosły jednak efekt, bo wśród karateków specjalizujących się w stylu kyokushin Gwizd był uznawany za wybitnego technika.
Ukoronowaniem sportowej kariery tarnowianina (choć sam traktował karate w kategoriach sportowej drogi i zarazem stylu życia) był wspomniany już tytuł Shihana, którego zdobył w 2011 roku podczas Światowego Seminarium Karate w Japonii u podnóża góry Fuji. Ale profesor karate nigdy nie zaprzestał własnego szkolenia – jeszcze kilka miesięcy przed niespodziewaną śmiercią zdobył uprawnienia trenera klasy mistrzowskiej. Umiejętności, które wypracował przez lata treningów, sprawiły, że zdobył uznanie w Polsce i za granicą, czego potwierdzeniem było powoływanie go do obsługi sędziowskiej podczas najbardziej prestiżowych turniejów, jak mistrzostwa Europy czy świata.

Chcą uczcić pamięć
Shihan przez dziesięciolecia swojej działalności w regionie tarnowskim dał się poznać jako znakomity organizator i społecznik. Tworzył filie klubu w Dąbrowie Tarnowskiej i Szczucinie, był członkiem wielu organizacji i stowarzyszeń, instruktorem walki policyjnej, szkolił tarnowskich strażników miejskich z samoobrony i technik interwencyjnych, prowadził prelekcje w szkołach, organizował zawody oraz pokazy karate. W dowód uznania był też wielokrotnie odznaczany i honorowany – docenili go także nasi Czytelnicy i 2015 roku został laureatem Złotej Róży TEMI.
Jednak mimo tych licznych aktywności Gwizd został zapamiętany przede wszystkim jako wychowawca kilku pokoleń tarnowskich karateków, dla których był prawdziwym autorytetem. Tuż przed jego śmiercią w Tarnowskim Klubie Sportowym Karate Shinkyokushin systematycznie trenowało około czterystu osób (dzieci, młodzieży i dorosłych). Większość z nich traktowało karate hobbystycznie, ale talenty pedagogiczne Shihana sprawiły, że treningi miały również wychowawczy charakter.
Rok po śmierci Wiesława Gwizda wychowankowie i przyjaciele nie zapominają o nim. W minionych miesiącach w Tarnowie i innych miastach Polski odbywały się już zawody poświęcone jego pamięci. Niedawno natomiast pojawiła się inicjatywa, aby halę Tarnowskiego Ośrodku Sportu i Rekreacji przy ulicy Krupniczej, w której przez lata Shihan szkolił swoich podopiecznych, nazwać jego imieniem. Inicjatorami pomysłu są miejscy radni Piotr Górnikiewicz oraz Roman Korczak, a wespół z tarnowskim środowiskiem karate zebrano już ponad 3300 podpisów mieszkańców miasta popierających inicjatywę. Decyzja w tej sprawie leży teraz w gestii władz Tarnowa.
– Zależy nam na tym, żeby Wiesława Gwizda godnie uhonorowano, a pamięć o nim była kultywowana. To właśnie w tej hali shihan szkolił i wychowywał tysiące osób z całego regionu, które są mu dzisiaj za to wdzięczne – mówi Piotr Górnikiewicz. – Trzeba pamiętać o wybitnych członkach naszej społeczności, którzy przez lata zrobili tak wiele dobrego, byli autentycznymi autorytetami. Godne upamiętnienie Shihanowi po prostu się należy, wiele osób ma wobec niego dług wdzięczności.
Tymczasem już dzisiaj (tj. w środę 21 czerwca) w pierwszą rocznicę śmierci Wiesława Gwizda o godzinie 18:30 w kościele pw. św. Józefa i Matki Bożej Fatimskiej w Tarnowie odbędzie się msza święta w jego intencji. W najbliższą sobotę natomiast w hali TOSiR‑u o godzinie 14 rozpocznie się uroczysty trening poświęcony pamięci shihana, później zaplanowano wyjście na jego grób. – Zaproszeni zostali karatecy z całej Polski, którzy chcą wspólnie oddać hołd wielkiemu człowiekowi – mówią organizatorzy.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o