Co słychać u wychowanków Tarnovii?

0
43
Od lewej: Mateusz Klich i Bartosz Kapustka | fot. Tomasz Schenk

Mateusza Klicha i Bartosza Kapustkę łączą nie tylko wspólne początki. Pierwsze kroki w swoich piłkarskich karierach stawiali w Tarnovii pod okiem trenera Krzysztofa Świerzba, później z klubu mieszczącego się przy ulicy Bandrowskiego trafili do Cracovii, występowali na boiskach polskiej ekstraklasy i w barwach narodowej reprezentacji, następnie trafili do zagranicznych drużyn. Obecnie obydwaj są graczami zespołów z Wysp Brytyjskich, ale ich klubowa sytuacja jest bardzo odmienna.

Klich na fali
Urodzony w 1990 roku w Tarnowie Mateusz Klich ma za sobą życiowy sezon. W jego dotychczasowej karierze nie brakowało lepszych i gorszych momentów, gdy występował najpierw w Cracovii, a później w VfL Wolfsburg, PEC Zwolle, FC Kaiserslautern oraz FC Twente, ale nabrała ona dużego tempa w poprzednich rozgrywkach, gdy tarnowianin błyszczał w barwach Leeds United na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej w Anglii.
29-latek był podstawowym zawodnikiem zespołu Marcelo Bielsy, jako pomocnik strzelił aż dziesięć bramek, często asystował, ponadto nigdy dotychczas nie rozegrał w jednym sezonie tak wielu spotkań (nawet kiedy z powodzeniem występował w Holandii).
Leeds do końca rozgrywek rywalizowało o awans do Premier League, ale w barażach przegrało ostatecznie z Derby County. – Mam mieszane uczucia, trochę się cieszę i trochę nie cieszę – mówił tarnowianin po zakończeniu sezonu na łamach „Przeglądu Sportowego”. – Zagrałem sezon życia, a z drugiej strony był nieudany w klubie, dla nas i kibiców. Nie da się łatwo zapomnieć o finiszu ligi.
Świetna indywidualna forma Klicha sprawiła, że latem pozyskaniem go miały być zainteresowane inne kluby, w tym Burnley FC, które w ubiegłym sezonie skutecznie broniło się przed spadkiem z Premier League. Tarnowianin ostatecznie pozostał jednak w drużynie z północnej Anglii, przy czym jego kontrakt wygasa po sezonie, więc za pół roku będzie go mógł zakontraktować inny klub.
Ekipa Leeds United otrząsnęła się już z niepowodzenia i ma za sobą intensywne przygotowania do nowych rozgrywek na szczeblu Championship, które rozpoczęły się w miniony weekend. Na inaugurację zespół z Klichem w wyjściowej jedenastce pokonał 3:1 Bristol City.
Wszystko wskazuje na to, że tarnowianin znów będzie podstawowym graczem swojej drużyny, która ponownie chce powalczyć o awans do Premier League. Oczekiwania związane z jego grą są w Leeds duże. – Nigdy wcześniej nie strzeliłem dziesięciu goli w sezonie, więc zawiesiłem sobie poprzeczkę bardzo wysoko i postaram się teraz grać tak samo jak w poprzednich rozgrywkach, najlepszych w moim życiu – powiedział niedawno na łamach „Yorkshire Evening Post”. – Nauczyłem się, że wszystko, co robiłem wcześniej, mogę zrobić szybciej i bardziej intensywnie.
Jeśli tylko Klich wciąż będzie potwierdzał swoją wysoką formę na boiskach Championship, to nadal też powinien być regularnie powoływany przez selekcjonera Jerzego Brzęczka do piłkarskiej reprezentacji Polski, w której ostatnio się zadomowił i występował z orzełkiem na piersi zarówno w Lidze Narodów, jak i w trwających właśnie eliminacjach do Euro 2020.
Przypomnijmy, że pomocnik z Tarnowa zadebiutował w narodowej kadrze w 2011 roku jako piłkarz Cracovii, wchodząc na boisko (za Roberta Lewandowskiego) w 90. minucie towarzyskiego meczu z Argentyną. Następnie, po dwuletnim rozbracie z kadrą, w latach 2013‑2014 zagrał w dziewięciu meczach, później natomiast nie znajdował uznania w oczach trenera Adama Nawałki. Do „biało-czerwonej” drużyny powrócił jednak przed rokiem, gdy świetnie prezentował się w Anglii, a selekcjonerem reprezentacji został Brzęczek, który odtąd regularnie korzysta z usług tarnowianina.


Kapustka na zakręcie
W odmiennej sytuacji jest obecnie urodzony w Tarnowie, a pochodzący z Pogórskiej Woli 22-letni Bartosz Kapustka, którego rozpoczynająca się dopiero kariera znalazła się na zakręcie.
Jeszcze kilka lat temu popularny „Kapi” był wielką nadzieją polskiej piłki. Świetnie prezentował się w polskiej ekstraklasie w barwach Cracovii, dzięki czemu w 2015 roku zadebiutował w reprezentacji Polski, która grała wówczas w eliminacjach do Euro 2016 z Gibraltarem, a młodziutki pomocnik strzelił jedną z bramek. Później pojechał na mistrzostwa do Francji, zaś jego bardzo dobry występ w spotkaniu z Irlandią Północną chwalił sam Gary Lineker. „Cudownie utalentowany 19-latek. Będzie o nim głośno w następnych latach” – napisała wówczas na Twitterze legenda angielskiej piłki.
Lineker pomylił się, bo kariera Kapustki znacząco jednak zastopowała, gdy po turnieju we Francji podpisał pięcioletni kontrakt z Leicester City, ówczesnym mistrzem Anglii. W ekipie „Lisów” wychowanek Tarnovii nie zagrał żadnego ligowego spotkania, był jedynie graczem rezerw, a w kolejnych sezonach wypożyczano go do niemieckiego Freiburga oraz belgijskiego Oud-Heverlee Leuven. Nie może więc dziwić, że został też odsunięty od seniorskiej reprezentacji Polski.
W poprzednim sezonie na boiskach drugiej ligi belgijskiej Kapustka wrócił jednak do rytmu meczowego, zaczął odbudowywać formę. 22-latek stał się też kluczową postacią reprezentacji U-21, występował regularnie w eliminacjach do młodzieżowych mistrzostw Europy, a selekcjoner Czesław Michniewicz wyznaczył go nawet na kapitana. Kapustka miał też zagrać na tegorocznych mistrzostwach U-21 we Włoszech oraz w San Marino, ale wszystkie plany przekreśliła kontuzja.
Pod koniec marca tego roku w ligowym meczu OH Levuen z AFC Tubize młody pomocnik doznał poważnego urazu – zerwał więzadła krzyżowe w kolanie. Pech wykluczył go z gry na kilka miesięcy. Wychowanek Tarnovii musiał przejść operację i rozpocząć długotrwałą rehabilitację.
Na czerwcowe mistrzostwa na Półwyspie Apenińskim Kapustka pojechał wraz z młodzieżową reprezentacją jedynie w roli gościa. Trener Michniewicz oraz Zbigniew Boniek, prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, zaprosili go, aby dbał o atmosferę w zespole. – Bartek zrobił dla tej drużyny bardzo wiele dobrego. Stał się jedną z jej najważniejszych części, stąd nasza decyzja, by towarzyszył nam pomimo kontuzji – mówił szkoleniowiec.
Leicester City z kolei postanowiło zatrzymać u siebie Kapustkę, dlatego w ostatnim czasie wychowanek Tarnovii wrócił do angielskiego klubu z wypożyczenia. Długa rehabilitacja (na szczęście postępująca prawidłowo) sprawiła jednak, że nie mógł w pełni przygotowywać się do nowego sezonu w Premier League, który wystartuje już w najbliższy weekend. Klubowa sytuacja Kapustki jest więc obecnie niepewna, ale Brendan Rodgers (od lutego szkoleniowiec „Lisów”) zapewnia, że gdy Polak wróci do zdrowia, da mu szansę gry w klubie z King Power Stadium.
– Może się wydawać, że jestem niechciany, ale tak naprawdę czuję się świetnie w Leicester City. Czuję, że należę do klubu i wciąż mam w nim przyszłość. Poznałem już Brendana Rodgersa, odbyliśmy pozytywną rozmowę, dał mi wiele nadziei – mówił w czerwcu Kapustka.
Trudno więc dziś spekulować, jak potoczy się dalej kariera wychowanka Tarnovii. Wiele zależy od najbliższych miesięcy. Jeśli Kapustka powróci do pełni sił, faktycznie dostanie szansę i sprawdzi się w ekipie „Lisów”, może wyjść na prostą i pozostać w klubie z Leicester. Jeśli natomiast stanie się inaczej, czeka go zapewne kolejne wypożyczenie albo transfer do innego zespołu.
Co pocieszające, urodzony w 1996 roku Kapustka wciąż jest młodym piłkarzem, więc wiele jeszcze przed nim. A o tym, że po gorszych fragmentach kariery przychodzą lepsze, zaś powrót do seniorskiej reprezentacji jest możliwy, przekonuje chociażby piłkarski los Mateusza Klicha.
Otuchy „Kapiemu” dodają także legendy polskiej piłki. – Niech Kapustka się nie załamuje. Tak czasem bywa w życiu piłkarza – mówił niedawno Władysław Żmuda w komentarzu dla oficjalnego portalu PZPN-u. 91-krotny reprezentant Polski, zdobywca trzeciego miejsca na mundialach w 1974 i 1982 roku, a także wicemistrz olimpijski z Montrealu z 1976 roku porównał przypadek Kapustki do sytuacji Arkadiusza Milika, który również zaczynał jako wielki talent, a potem miał w swojej karierze różne zawirowania, ale wreszcie zabłysnął w Ajaksie Amsterdam. – Milik pokonał przeciwności losu. W minionym sezonie strzelił 17 goli w lidze włoskiej, jest również etatowym reprezentantem Polski. Jestem przekonany, że z Kapustką będzie tak samo. Stanie na nogi, wróci do pełni zdrowia i formy, następnie znajdzie swoje miejsce na ziemi, gdzie jego talent ponownie eksploduje. Przecież ten chłopak potrafi grać w piłkę i już to wszystkim nie raz udowodnił – mówi Żmuda.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o