Czekając na stabilizację…

0
72
Okocimski podsumowanie
REKLAMA

Okocimski Brzesko to klub z bogatymi tradycjami i przeszłością. Początkowo o jego rozwój dbał sam Antoni Goetz‑Okocimski, a sportowców od zawsze wspierał Browar Okocim. Co prawda w 1933 roku klub zaczynał swoje funkcjonowanie jako ośrodek turystyczno‑narciarski, ale wraz z upływem czasu powstawały kolejne sekcje, aż wreszcie tą dominującą i najbardziej rozpoznawalną stała się sekcja piłki nożnej – dzisiaj już jedyna w klubie. „Piwosze” odnosili różne sukcesy, ale te największe pojawiły się całkiem niedawno. W latach 90. piłkarze rywalizowali z powodzeniem na zapleczu ekstraklasy, dobrze radzili sobie na szczeblu centralnych rozgrywek o Puchar Polski.
Do sukcesów z ostatniej dekady minionego wieku nawiązano w 2012 roku, kiedy „Piwosze” awansowali do pierwszoligowych rozgrywek. Klub ponownie zaistniał na sportowej mapie Polski, a na trybunach w spotkaniach ze znanymi przeciwnikami zasiadało mnóstwo kibiców. Wtedy jednak pojawiły się różnorakie problemy organizacyjne i finansowe. Jeszcze w pierwszym sezonie pierwszoligowych występów Okocimski szczęśliwie pozostał w lidze (ponieważ inną drużynę zdegradowano), ale już rok później sztuka ta się mu nie udała.
W klubie z Brzeska zaszło sporo zmian, zarówno tych związanych z kierownictwem, jak i piłkarską kadrą. W poprzednim sezonie w drugoligowych rozgrywkach Okocimski jednak nie zachwycał i zajął ostatecznie 14. miejsce. Rezultatem słabej sportowej postawy oraz zmniejszającej się frekwencji na trybunach były ponowne zmiany w klubie. W czerwcu 2015 roku wybrano zatem nowy zarząd, który deklarował, że jego głównym celem jest stworzenie w Brzesku zespołu opartego na potencjale wychowanków i zawodników z regionu, który będzie silnym drugoligowym graczem.

REKLAMA

Kontuzje i nieskuteczność
W letniej przerwie przed rozpoczęciem sezonu 2015/16 w drużynie „Piwoszy” pojawiły się personalne zmiany. Kilku zawodników opuściło zespół, do kadry dołączyli nowi, ale nie były to spektakularne transfery, które mogłyby znacząco zwiększyć możliwości sportowe zespołu. Na dodatek już w pierwszym oficjalnym meczu sezonu Can‑Pack Okocimski sobie nie poradził, przegrywając w rundzie wstępnej Pucharu Polski z niedawnym drugoligowym spadkowiczem. Kibice liczyli więc, że lepiej będzie w rozgrywkach ligowych.
– Nie poczyniliśmy zbyt wielu transferów i mamy głównie do dyspozycji zawodników, którzy grali u nas w poprzedniej rundzie – mówił Tomasz Kulawik, szkoleniowiec „Piwoszy”, komentując remis w inaugurującym ligę meczu z Rakowem Częstochowa. – Wiadomo, że jako klub borykamy się z problemami finansowymi, ale mimo to chcemy pokazać się z dobrej strony.
W całej rundzie jesiennej Can‑Pack Okocimski faktycznie niejednokrotnie prezentował niezłą piłkę (co zauważali nawet szkoleniowcy drużyn przeciwnych), ale postawa „Piwoszy” nie przekładała się na bramkową skuteczność, a w efekcie drużyna przez długi czas znajdowała się blisko strefy spadkowej. Kibice również nie przychodzili na stadion przy Okocimskiej 34 tak chętnie, jak choćby jeszcze trzy lata temu. Klub miał też pecha, bo pojawiły się kontuzje czołowych zawodników oraz absencje za nadmierną liczbę żółtych kartek, które wpływały na postawę drużyny.
„Piwosze” jesienią aktualnego sezonu grali bardzo nierówno – lepsze mecze i dobre wyniki przeplatali gorszymi rezultatami, potrafili wygrać z ligowym faworytem i przegrać z niżej notowanym zespołem. Dopiero końcówka roku poprawiła ligową sytuację Okocimskiego, bo drużyna zaczęła piąć się w tabeli. Ostatecznie aktualnie zajmuje 10. miejsce, ale to nadal newralgiczna lokata, ponieważ choć strata „Piwoszy” do kilku klubów z wyższych pozycji nie jest bardzo duża, to też przewaga nad kolejnymi ekipami może szybko zniknąć. Chociażby Polonię Bytom, aktualnie pierwszą drużynę ze strefy spadkowej, dzieli od brzeszczan tylko sześciopunktowa różnica.
Ostatnie jesienne występy poprawiły nieco humory kibicom z Brzeska, ale mimo tego ogólny dorobek klubu nie jest najlepszy. W sumie Okocimski w pierwszej części sezonu wygrał siedem meczów, cztery zremisował, a ośmiokrotnie przegrywał. Zawodnicy przyznają, że statystyki te nie odzwierciedlają możliwości i aspiracji klubu, a drużynę stać na więcej.
– Gramy otwarty futbol i staramy się wywiązywać z założeń, jakie nakreśla nam trener – mówił Patryk Bryła po jednym z ostatnich jesiennych meczów. – Mam nadzieję, że wiosną będziemy awansować w rozgrywkach. Nie ukrywam, że naszym celem są górne lokaty, a nie tylko walka o środek tabeli.

Wiosenne nadzieje
W końcówce rundy jesiennej „Piwosze” awansowali w tabeli, ale ostatni ligowy mecz roku był dla nich wyjątkowo nieudany. Okocimski przegrał na wyjeździe 0:5 z Błękitnymi Stargard Szczeciński, klubem ze strefy spadkowej. Trener Kulawik mówił wówczas, że był to najsłabszy mecz jego podopiecznych w tym sezonie, w którym skumulowało się to wszystko, co złe w piłce nożnej. I zdaje się, że właśnie w kumulacji wielu niefortunnych czynników tkwi przyczyna słabszej postawy brzeskiej drużyny w ostatnich sezonach na drugoligowym szczeblu.
Nowy zarząd Okocimskiego zapowiadał latem zmianę w sposobie prowadzenia klubu, ale to proces długotrwały, a efekty z pewnością nie będą natychmiastowo zauważalne. Skupienie się na szkoleniu wychowanków nie przyniesie skutków od razu, tymczasem należy działać doraźnie i efektywnie. O to jednak trudno, ponieważ brzeskiej piłce nadal brakuje pieniędzy, a drużynie piłkarskiego szczęścia oraz kilku zawodników, którzy wpłynęliby na jakość postawy drugoligowca.
– Jeśli chodzi o rundę jesienną, to czujemy lekki niedosyt, bo tych punktów mogło być co najmniej o cztery więcej – komentował na oficjalnej stronie internetowej klubu Radosław Jacek, kapitan drużyny. Piłkarz zauważa, że Okocimski zbyt często nie radzi sobie przed własną publicznością. – Głównie mam na myśli mecze u siebie, które we frajerski sposób przegrywaliśmy. Przez to niepotrzebnie kotłowaliśmy się w dole tabeli. Ten zespół spokojnie mógłby plasować się w środku tabeli i rozdawać karty, a w następnej rundzie pokusić się nawet o coś więcej. Stabilizacja w drużynie plus dwa uzupełnienia sprawią, że będziemy mogli powalczyć z każdym.
Na wzmocnienia i wspominaną często stabilizację czekają więc wszyscy sympatycy klubu, których na trybunach było ostatnio mniej, ale na pewno poprawa gry drużyny mogłaby zmienić również i ten nieciekawy stan rzeczy. Nadziei związanych z wiosennymi rozgrywkami jest więc sporo, ale na razie klub skupia się na przygotowaniu do nich. W przyszłym tygodniu „Piwosze” mają powrócić do treningów po świąteczno‑noworocznej przerwie, a potem czekają ich mecze sparingowe.
Drugoligowe rozgrywki zostaną wznowione 5 marca, kiedy piłkarze ponownie pojawią się na boiskach w spotkaniach 20. kolejki. Po zimowej przerwie Can‑Pack Okocimski podejmie przed własną publicznością Gryfa Wejherowo – ostatni zespół w tabeli, z którym wiosną „Piwosze” zremisowali. Tym razem kibice oczekują wyłącznie zwycięstwa i wiosennej poprawy wyników.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o