Emocje w meczu Unii, porażki Wolanii

0
94
Zespół z Woli Rzędzińskiej wciąż zajmuje przedostatnie miejsce w trzecioligowej stawce, prezentując się jednak lepiej niż w rundzie jesiennej | fot. Grzegorz Golec
REKLAMA

Trzecioligowe drużyny w minionym tygodniu rywalizowały w ramach 25. i 26. kolejki. Unia Tarnów zagrała jednak tylko jeden mecz, bo pauzowała z powodu wycofania się z rozgrywek Porońca Poronin. „Jaskółki” w niedzielę zmierzyły się w Sandomierzu z tamtejszą Wisłą, drużyną z dolnej części tabeli. Emocji nie brakowało w trakcie i po zakończeniu meczu.
Tarnowianie zaczęli nie najlepiej, tracąc bramkę w 21. minucie po trafieniu Macieja Stróżaka. Później goście bez skutku starali się zdobyć wyrównującego gola, ale ostatecznie przegrali jeszcze wyżej. W 90. minucie sędzia podyktował rzut karny, a bramkarz Karol Dybowski w kontrowersyjnej sytuacji otrzymał czerwoną kartkę, choć powtórki nie wskazują jednoznacznie na jego winę. Co więcej, tarnowianie nie mogli dokonać już zmian, więc pomiędzy słupkami stanął pomocnik. Karnego wykorzystał Stróżak, a w doliczonym czasie na 3:0 podwyższył jeszcze Paweł Bażant.
Dybowski, gdy udawał się do szatni, miał zostać uderzony w twarz przez rywala z Sandomierza. Po meczu nerwów nie brakowało, protestowali piłkarze i kibice, pojawiła się policja.
W wyniku przegranej „Jaskółki” spadły na 8. miejsce w tabeli, ale mają rozegrane jedno spotkanie mniej od kilku innych drużyn, posiadają też tyle samo punktów, co dwie wyprzedzające je ekipy. Jedna z nich to drugi zespół Cracovii, z którym tarnowianie zagrają u siebie w najbliższą sobotę w 27. serii spotkań w małopolsko‑świętokrzyskiej III lidze. „Jaskółki” mają powody do rewanżu, bo w spotkaniu rundy jesiennej przegrali w Krakowie 1:5.
Bez punktów zakończyły się również spotkania Wolanii. Drużyna pod wodzą trenera Piotra Bożka w minioną środę przegrała u siebie 2:4 z Garbarnią Kraków, liderem tabeli. Na stadionie w Woli Rzędzińskiej jako pierwszy trafił Kamil Moskal, ale gospodarze objęli nawet prowadzenie po bramkach Damiana Lubery i Kamila Wilka. Wolania nie zdołała jednak uchronić się przed golem Krzysztofa Kalemby, a w ostatnich minutach spotkania dwa trafienia Michała Kitlińskiego przesądziły ostatecznie o wygranej przyjezdnej ekipy.
Kolejny rywal także był dla Wolanii bardzo trudnym przeciwnikiem, bo drużyna zmierzyła się na wyjeździe w Ostrowcu Świętokrzyskim tym razem z wiceliderem tabeli. O ile kilka dni wcześniej Wolania walczyła dzielnie, o tyle w sobotę przegrała już wyraźnie 0:4, a o wygranej KSZO zadecydowały bramki Mirosława Kalisty, Jakuba Kapsy, Pawła Czajkowskiego i Damiana Nogaja.
W sobotę Wolania zagra u siebie z Czarnymi Połaniec.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments