„Jaskółki” nadal liderem

0
90
REKLAMA

„Jaskółki” zdobyły gole po rzucie wolnym i rzucie karnym, zaś remis 2:2 sprawia, że nadal znajdują się na czele tabeli.
Przed spotkaniem obydwie drużyny dzieliły zaledwie trzy punkty różnicy w ligowej tabeli, łączyło zaś bardzo wiele podobieństw – obydwa kluby są beniaminkami i spisują się w tym sezonie bardzo dobrze. W pierwszych kolejkach Radomiak prowadził w lidze, później fotel lidera objęła Unia. Drużyny znane są także z tłumnie przychodzących na mecze kibiców, którzy potrafią pomagać swoim ulubieńcom. Dość powiedzieć, że Radomiak nie przegrał na własnym stadionie już 26 meczów z rzędu, a także w sobotnim spotkaniu kibice licznie pojawili się na stadionie, przygotowując ciekawą oprawę meczową. – Przy takim dopingu fajnie się gra – mówił później trener Tomasz Kijowski.
Obydwie drużyny podkreślały siłę przeciwnika, ale zapowiadały walkę o zwycięstwo. – Przed meczem założyliśmy sobie, że pomimo spotkania z liderem tabeli, my zagramy o trzy punkty – powiedział Armin Tomala, trener Radomiaka. Motywacja gospodarzy była duża, bo radomianie mają za sobą trzy nieudane spotkania (dwie porażki i remis). Z kolei „Jaskółki” chciały przedłużyć dobrą passę czterech meczów bez porażki, tym bardziej że trener Tomasz Kijowski mógł skorzystać już z usług wyleczonego Rogera Radlińskiego, a także Łukasza Popieli, który pauzował ostatnio za otrzymane żółte kartki.
Gospodarze na boisku nie ustępowali jednak liderowi z Tarnowa, zaś mecz rozpoczął się od szybkiej demonstracji sił obydwu klubów. Już w 5. minucie Mateusz Radecki wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem Unii i ucieszył licznie zgromadzoną publiczność. Chwilę później w fenomenalny sposób odpowiedziały „Jaskółki”. Łukasz Kazik wykorzystał rzut wolny, pięknym strzałem pokonując radomskiego bramkarza. Gol wyrównujący rozjuszył jednak gospodarzy, którzy zdominowali pierwszą połowę i kilkakrotnie byli bliscy zdobycia gola. Konsekwencją dobrej gry była bramka na 2:1 dla Radomiaka, którą w 42. minucie zdobył Piotr Prędota, z łatwością wykorzystując świetne podanie Piotra Kornackiego.
– W pierwszej połowie przeciwnicy zagrali wysokim pressingiem, mieli przewagę, atakowali i myślę, że zasłużenie wygrywali – mówił po meczu trener Kijowski. – W przerwie zdawaliśmy sobie sprawę, że przeciwnik nie wytrzyma w takim tempie 90 minut i tu szukaliśmy swojej szansy.
Drugą połowę można by skwitować starym piłkarskim porzekadłem: niewykorzystane sytuacje się mszczą. Radomiak początkowo miał przewagę nad Unią, ale nie potrafił wykorzystywać swoich okazji, zatrzymując się najczęściej na solidnie grającej defensywie „Jaskółek”, które powoli zaczęły przejmować inicjatywę. W 77. minucie tarnowianie potwierdzili, że nie bez przyczyny zajmują fotel lidera i uznawani są za specjalistów od stałych fragmentów gry. We własnym polu karnym został sfaulowany Fabian Fałowski, a rzut karny pewnie wykorzystał Łukasz Popiela. W emocjonującej końcówce Radomiak próbował jeszcze zdobyć gola, a swoje okazje miała też Unia Tarnów. Spotkanie mogło zakończyć się nawet zwycięstwem tarnowian, ale w samej końcówce Piotr Banasiak wybił piłkę sprzed linii bramkowej.
– Mecz był interesujący, emocjonujący, do końca trzymał w napięciu. Lepiej zaczął zespół gospodarzy, który strzelił bramkę po naszym szkolnym błędzie. Myślę, że jest to wynik sprawiedliwy – mówił trener Kijowski, z którym nie do końca zgadzał się szkoleniowiec Radomiaka. – Do 70. minuty posiadaliśmy zdecydowaną inicjatywę, strzeliliśmy dwie bramki po ładnych akcjach. Wiedzieliśmy też, jakie są mocne strony Unii, która jest groźna po stałych fragmentach gry. Pierwszy gol to „stadiony świata”, drugi po rzucie karnym. Jeśli mamy możliwość strzelenia bramki na 3:1, to musimy taką sytuację wykorzystać. Chcieliśmy zdobyć trzy punkty i dobijać się do ścisłej czołówki tabeli, ponieważ uważam, że tam jest miejsce Radomiaka – podsumował Armin Tomala.
Unia Tarnów po siedmiu kolejkach prowadzi w tabeli grupy wschodniej II ligi, mając tyle samo punktów co druga Wisła Puławy. Różnice punktowe w czołówce są niewielkie i sporo mogą zmienić najbliższe spotkania, które czekają drugoligowców. Już dzisiaj (tj. w środę) tarnowianie podejmują o godzinie 16:00 Concordię Elbląg, a w sobotę rozegrają bardzo ważne wyjazdowe spotkanie z Wisłą Puławy.
Radomiak Radom – Unia Tarnów 2:2 (2:1). Radecki 5. min., Prędota 42. min., Kazik 10. min., Popiela 77. min. (k). Unia: Libera – Jamróg (25’ Furmański), Pawlak, Bednarczyk, Węgrzyn, Drozdowicz (63’ Radliński), Kazik, Popiela, Witek (72’ Ślęzak), Wróbel (90’ Adamski), Fałowski.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o