Niecieczanie w nieciekawym położeniu

0
89
fot. Tomasz Madejski

– Zagraliśmy najsłabsze spotkanie w tym roku – przyznaje trener Czesław Michniewicz. Tymczasem niekorzystna seria wyników Bruk‑Betu Termaliki sprawiła, że drużyna znalazła się już na 7. miejscu w tabeli i zaczyna się oddalać od przedsezonowego celu. W tym tygodniu trwa reprezentacyjna przerwa, a do ligowych zmagań „Słoniki” powrócą 2 kwietnia, gdy na wyjeździe zagrają z Jagiellonią Białystok, czyli aktualnym liderem zestawienia.
Dotychczasowy wiosenny dorobek „Słoników” wynosił przed ubiegłotygodniową kolejką tylko trzy punkty. Niecieczanie w tym roku przegrali bowiem z Lechem Poznań, zremisowali z Lechią Gdańsk, Legią Warszawa i Ruchem Chorzów, a ostatnio ulegli Wiśle Płock. W efekcie drużyna zaczęła tracić swoją wysoką pozycję w tabeli. Sztab szkoleniowy i kibiców klubu mogły szczególnie niepokoić straty punktów w niedawnych meczach z drużynami z drugiej części zestawienia – Ruchem i Wisłą.
W piątek w spotkaniu otwierającym 26. kolejkę Lotto Ekstraklasy szansą na przełamanie złej serii była potyczka w Niecieczy z przyjezdnym Śląskiem Wrocław, który w tym sezonie spisuje się wyjątkowo słabo, walczy o utrzymanie w rozgrywkach, a trzy poprzednie spotkania przegrał. Gospodarze chcieli więc za wszelką cenę wykorzystać słabość rywala, atut własnego stadionu (na którym ulegli w tych rozgrywkach tylko dwukrotnie) i po raz pierwszy w tym roku zdobyć komplet punktów.
Ostatecznie oczekiwania drużyny i jej kibiców w żadnym stopniu się nie zrealizowały, choć pierwsza połowa nie zapowiadała jeszcze dalszego biegu wydarzeń. Co prawda wszystko zaczęło się od trafienia świetnie dysponowanego w ostatnim czasie Roberta Picha, który już w 5. minucie pokonał Krzysztofa Pilarza i zapewnił gościom prowadzenie. Jednak w 18. minucie meczu szczęście uśmiechnęło się do Artema Putiwcewa – stoper „Słoników” wykorzystał piłkę odbitą od Mariusza Pawełka i z najbliższej odległości trafił do siatki, doprowadzając zarazem do wyrównania. Potem w pierwszej połowie gra toczyła się często w środku boiska, a dogodnych okazji obydwu ekipom brakowało.

REKLAMA

Druga część meczu rozpoczęła się od zagrożenia w polu karnym gości, ale Dawid Nowak nie zdołał wykorzystać dobrej sytuacji i musiał uznać wyższość bramkarza. Na tym też zakończyły się szanse stwarzane przez gospodarzy, bo później było już tylko gorzej – „Słoniki” grały źle, a Śląsk coraz bardziej napierał i był bliski strzelania gola. Wreszcie podopieczni Jana Urbana dopięli swego i potwierdzili przewagę zasłużonym trafieniem. Autorem zwycięskiej bramki w 83. minucie był Adam Kokoszka, który strzelił gola po krótkim rozegraniu rzutu rożnego. Ślązakom w pełni należało się to zwycięstwo – dość powiedzieć, że w całym spotkaniu oddali 18 strzałów wobec tylko sześciu drużyny z Niecieczy.
– Przegraliśmy zasłużenie, zagraliśmy najsłabsze spotkanie w tym roku – podsumował na konferencji prasowej trener Michniewicz. – Stworzyliśmy sobie mało sytuacji, a za to dopuściliśmy przeciwnika do wielu, szczególnie w drugiej połowie. Jedną z nich w końcówce Śląsk wykorzystał. Nie byliśmy w stanie odpowiedzieć, stworzyć zagrożenia pod bramką przeciwnika, stąd wzięła się nasza zasłużona porażka.
Bolesna przegrana potwierdziła, że drużyna z Niecieczy złapała w ostatnim czasie piłkarską zadyszkę, a na wygraną czeka już od 16 grudnia zeszłego roku (dla porównania – było to pierwsze wyjazdowe zwycięstwo Śląska od 29 października). Trwa zarazem najdłuższa w historii ekstraklasowych występów „Słoników” seria ich meczów bez zwycięstwa, która została przedłużona do sześciu. Piłkarze Bruk‑Betu Termaliki mają wiosną duży problem ze zdobywaniem bramek, co najdobitniej potwierdza fakt, że piątkowe trafienie Putiwcewa było dopiero trzecim ligowym golem całej drużyny w tym roku.
– Już przed meczem ze Śląskiem było nerwowo – przyznaje trener Michniewicz. – Tabela jest jaka jest, meczów coraz mniej, margines błędów mniejszy. Wiedzieliśmy już wcześniej, że wiosną będzie trudno, dlatego chcieliśmy wygrać pierwsze spotkania u siebie. Nie udało się z Lechią i Ruchem, teraz kolejny zespół za nami w tabeli przyjeżdża i wygrywa, na co nie znajduję wytłumaczenia. Zaprezentowaliśmy słabą dyspozycję, w tym meczu zawiodło wszystko. W drugiej połowie mieliśmy tylko sytuację Dawida Nowaka, ale to było za mało, żeby walczyć o jakąkolwiek zdobycz punktową.
W związku z kolejną porażką komplikuje się zarazem sytuacja „Słoników” w ekstraklasowej tabeli. Drużyna, która zimową przerwę spędziła na 4. miejscu, aktualnie zajmuje już 7. pozycję. Głównym celem ekipy z Niecieczy w tym sezonie jest utrzymanie miejsca w czołowej ósemce tabeli, co zapewnia grę w grupie mistrzowskiej w rundzie finałowej i jednocześnie pewne uniknięcie spadku. Problem w tym, że przewaga „Słoników” nad Pogonią Szczecin, pierwszą drużyną z drugiej ósemki, wynosi obecnie tylko trzy punkty, a tymczasem do zakończenia rundy zasadniczej pozostały jeszcze cztery kolejki.
Niecieczanie następny ligowy mecz rozegrają dopiero 2 kwietnia na wyjeździe, a ich rywalem będzie Jagiellonia Białystok, czyli aktualny lider tabeli. „Słoniki” nie mogą już jednak bać się mocniejszych rywali i muszą zacząć punktować, jeśli chcą zrealizować swoje cele.
– Nie wyobrażam sobie, byśmy nie przełamali się w Białymstoku i w końcu nie zwyciężyli – mówi Bartłomiej Babiarz, pomocnik i kapitan Bruk‑Betu Termaliki. – Musimy popracować nad stwarzaniem sobie sytuacji. W poprzednich spotkaniach one były, ale brakowało skuteczności. W meczu ze Śląskiem nie było już jednak nawet sytuacji, więc trudno mówić w ogóle o skuteczności. Sytuacja w tabeli robi się trudna, ale jedyny pozytyw jest taki, że wszystko jeszcze w naszych nogach i głowach.

Bruk‑Bet Termalica Nieciecza – Śląsk Wrocław 1:2 (1:1).

Pich 5. min., Putiwcew 18. min., Kokoszka 84. min. Bruk‑Bet Termalica: Pilarz – Fryc, Osyra, Putiwcew, Guilherme, Babiarz, Kupczak, Gergel (72’ Miković), Stefanik, Misak (59’ Guba), Nowak (60’ Gutkovskis).

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o