Nowy trener i stary wynik

0
91
fot. Tomasz Madejski

Na ławce trenerskiej Bruk‑Betu zasiadł w Białymstoku Marcin Węglewski, dotychczasowy asystent Czesława Michniewicza, którego ostatnio zwolniono z klubu. Węglewski poprowadzi też zespół w najbliższą sobotę, gdy „Słoniki” przed własną publicznością zmierzą się z Wisłą Kraków. Drużyna z Niecieczy znajduje się w bardzo trudnej sytuacji i potrzebuje zwycięstw, bo po kolejnej porażce ponownie zbliżyła się do zespołów z drugiej części tabeli, a przedsezonowy cel, jakim była gra w grupie mistrzowskiej, zaczyna się od klubu oddalać.
Kibice „Słoników” mają prawo przeżywać w ostatnim czasie prawdziwą huśtawkę emocji – jeszcze niedawno w rundzie jesiennej zespół spisywał się bardzo dobrze i zajmował miejsce w czołówce tabeli Lotto Ekstraklasy, ale na wiosnę nie wygrał dotychczas żadnego meczu. Trzy remisy i trzy porażki sprawiły, że drużyna dowodzona przez Czesława Michniewicza miała w tym roku najgorszy dorobek spośród wszystkich ekstraklasowych klubów, co skutkowało również spadkiem w stawce z 4. miejsca zajmowanego w trakcie zimowej przerwy na aktualną 7. pozycję (przypomnijmy, że tylko pierwsze osiem zespołów zagra w fazie finałowej sezonu w grupie mistrzowskiej).
Słabe wyniki drużyny w wiosennych spotkaniach sprawiły, że zarządzający klubem z Niecieczy postanowili ostatnio rozstać się z dotychczasowym trenerem. Michniewicz odszedł, ale niespodziewanie w klubie pozostał Marcin Węglewski, czyli jego dotychczasowy asystent, który odpowiadał wcześniej za przygotowanie fizyczne. W minionym tygodniu ogłoszono, że to Węglewski właśnie poprowadzi drużynę w dwóch najbliższych meczach z Jagiellonią Białystok oraz Wisłą Kraków. Aktualnie jednak na stałe nie może pozostać szkoleniowcem „Słoników”, ponieważ nie posiada licencji UEFA Pro, koniecznej do prowadzenia drużyn w rozgrywkach polskiej piłkarskiej ekstraklasy. Klub musi więc szukać nowego trenera, a wybór Węglewskiego wydaje się rozwiązaniem tymczasowym.
Teraz 38‑letni szkoleniowiec zostaje rzucony na głęboką wodę, bo drużyna znajduje się na decydującym etapie ekstraklasowej rywalizacji w ramach sezonu zasadniczego. Węglewski na brak doświadczenia nie może narzekać, ale w przeszłości był przede wszystkim asystentem. Pracę szkoleniową rozpoczynał w GKS‑ie Bełchatów pod okiem Oresta Lenczyka, a potem w różnych klubach współpracował m.in. z Waldemarem Fornalikiem, Pawłem Janasem czy Jackiem Zielińskim. W ostatnich latach asystował Michniewiczowi i wraz z nim odchodził z kolejnych klubów. Z tego powodu niespodziewane pozostanie Węglewskiego w Niecieczy wywołało w piłkarskiej Polsce niemałe środowiskowe dyskusje.


Zadecydował rzut karny
Pierwszym i od razu wyjątkowo trudnym sprawdzianem dla drużyny „Słoników” pod wodzą Węglewskiego było niedzielne spotkanie 27. kolejki rozgrywek. Niecieczanie pojechali do Białegostoku, gdzie zmierzyli się z Jagiellonią, czyli aktualnym liderem tabeli i jednym z pretendentów w rywalizacji o mistrzowski tytuł. Pierwszy w tym sezonie mecz obydwu ekip zakończył się w październiku bezbramkowym remisem, a dotychczas w historii drużyny konfrontowały się łącznie czterokrotnie i lepszy bilans miała ekipa Bruk‑Betu Termaliki (w poprzednim sezonie „Słoniki” wygrały dwa razy, w tym dzięki majowemu zwycięstwu z Jagiellonią w rundzie finałowej utrzymały się w ekstraklasie).
W niedzielę faworyzowani gospodarze od początku udowadniali, że są bardzo zdeterminowani, aby zwyciężyć (wszak różnice na podium tabeli są minimalne, a chwilę wcześniej prześcignęła ich Legia Warszawa). Niecieczanie mieli za to trochę szczęścia, zaś w bramce dobrze spisywał się Krzysztof Pilarz. W ten sposób gościom udało się przetrwać najtrudniejszy moment ataków Jagiellonii, bo sytuacja odmieniła się w 25. minucie, gdy boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Konstantin Vassiljev – czołowa estońska gwiazda ekipy z Białegostoku. Potem do głosu doszła drużyna z Niecieczy, która próbowała zagrozić bramce rywali i miała swoje okazje, ale ostatecznie do przerwy gole nie padły.
Druga część meczu była stosunkowo wyrównana. Jagiellonia posiadała optyczną przewagę, z której jednak niewiele wynikało, a Bruk‑Bet Termalica też marnowała swoje pojedyncze szanse. Sytuacja odmieniła się w 79. minucie, gdy sędzia podyktował kontrowersyjny rzut karny, którego wykorzystał Cillian Sheridan (Sebastian Ziajka, który sprokurował „jedenastkę”, mówił potem konsekwentnie, że sędzia popełnił błąd). Niecieczanie starali się jeszcze doprowadzić do remisu, ale ostatecznie gospodarze już na to nie pozwolili i wytrzymali do końca, dzięki czemu w ciepłe niedzielne popołudnie mogli cieszyć się ze skromnego zwycięstwa 1:0, które ponownie wywindowało ich na czoło tabeli.
– Trudno rozmawiać o meczu po takiej porażce, kiedy o rezultacie decyduje rzut karny – mówił na konferencji prasowej trener Węglewski. – Spotkanie było wyrównane. Jagiellonia zagrażała nam głównie w pierwszej połowie, a my staraliśmy się kontrolować mecz dobrą i zwartą defensywą. Kilka razy próbowaliśmy zagrozić Jagiellonii w grze z kontrataku. Ostatecznie jednak to ona wygrywa. Chciałem podziękować chłopakom za zaangażowanie i determinację. Widać było, że wszyscy idziemy w tym samym kierunku. Mieliśmy określony cel, chcieliśmy go zrealizować, ale to się nie udało.
W niedzielę „Słoniki” po zmianie trenera nie były w stanie zaskoczyć rywala czymś nowym (także pod względem składu), a ujawniały się stare bolączki – przede wszystkim brak skuteczności w sytuacjach, które drużyna sobie stworzyła. Łącznie piłkarze Bruk‑Betu Termaliki oddali cztery celne strzały, podobnie zresztą jak zawodnicy klubu z Białegostoku, a również w innych statystykach mecz był względnie wyrównany (z niewielkim wskazaniem na gospodarzy). Za pozytyw można natomiast uznać fakt, że „Słoniki” były waleczne – nie przestraszyły się faworyzowanego rywala, który miał z nimi spore problemy, a po meczu sam trener Jagielloni doceniał wygraną z Bruk‑Betem Termaliką.
– Gratuluję zespołowi perfekcyjnego zrealizowania planu na mecz. To zasługa piłkarzy, że potrafili poszczególne fazy spotkania rozegrać według planu. Takie spotkania kształtują zespół i można być dziś dumnym. Jest to najcenniejsze zwycięstwo ze wszystkich, jakie tu ostatnio odnieśliśmy – mówił na konferencji Michał Probierz, który skomentował także zmianę trenera w Niecieczy: – Pod względem warsztatu Czesław Michniewicz to bardzo dobry trener, ale ma po prostu pecha. Czasem w życiu jest tak, że dostaje się nożem nie z tej strony, z której się spodziewa. Trudno mi oceniać pana Węglewskiego. Jeżeli ktoś w czterech klubach odchodzi z pierwszym trenerem, a w piątym zostaje, to jest to nie fair.

Jagiellonia Białystok – Bruk‑Bet Termalica Nieciecza 1:0 (0:0).

Sheridan 79. min. (k). Bruk‑Bet Termalica: Pilarz – Ziajka (89’ Kowal), Osyra, Putiwcew, Guilherme, Babiarz, Kupczak, Gergel, Stefanik (80’ Misak), Guba (69’ Fryc), Gutkovskis.


Jeszcze trzy mecze
Niedługo przed zakończeniem zasadniczej części sezonu liderem Lotto Ekstraklasy pozostaje Jagiellonia, która na podium tabeli wyprzedza kolejnych Legię Warszawa oraz Lecha Poznań. Następne pozycje zajmują Lechia Gdańsk, Zagłębie Lubin i Wisła Kraków, a na 7. miejscu nadal plasuje się drużyna z Niecieczy. Problem w tym, że ponownie zmalała przewaga „Słoników” nad drużynami z niższych miejsc tabeli. Aktualnie ekipa Bruk‑Betu Termaliki ma zaledwie jeden punkt więcej od następnych w stawce Korony Kielce oraz Wisły Płock, która otwiera drugą ósemkę tabeli.
Do końca głównej fazy sezonu pozostały jeszcze trzy kolejki, a niewielkie różnice punktowe w zestawieniu sprawiają, że wiele jeszcze może się zdarzyć. Sytuacja „Słoników” jest więc bardzo niepewna. W klubie już przed sezonem zapowiadano, że celem drużyny będzie rywalizacja w rundzie finałowej w grupie mistrzowskiej, ale jak na razie w wiosennych spotkaniach ekipa od tych planów się tylko oddalała. W niedzielę piłkarze klubu z Niecieczy po raz siódmy z rzędu nie zdołali w tym roku zwyciężyć i w efekcie są już bardzo blisko zespołów z drugiej części zestawienia, które zagrają w grupie walczącej o utrzymanie.
– Zostały nam trzy mecze, z czego dwa u siebie. Musimy punktować, żeby myśleć o pierwszej ósemce – mówił Ziajka po spotkaniu z Jagiellonią cytowany przez oficjalną stronę internetową klubu.
W najbliższej 28. kolejce „Słoniki” rozegrają drugi mecz pod wodzą Marcina Węglewskiego. W sobotę przed własną publicznością w Niecieczy o godzinie 20:30 rozpoczną konfrontację z Wisłą Kraków. „Biała Gwiazda” bezpośrednio wyprzedza w tabeli swojego rywala różnicą dwóch punktów. Pierwsza w tym sezonie potyczka obydwu ekip zakończyła się w październiku wygraną gospodarzy w Krakowie 2:0, którą zapewniły dwa trafienia Zdenka Ondraska.
Teraz jedynym celem „Słoników” jest przełamanie fatalnej serii i odniesienie pierwszego tegorocznego zwycięstwa. Sobotnie spotkanie ma bowiem szczególną wagę, bo ewentualna wygrana bądź przegrana gospodarzy może zasadniczo odmienić ich sytuację w ligowym zestawieniu. Problem w tym, że piłkarze Bruk‑Betu Termaliki w tym roku zapomnieli o tym, jak wygrywa się ligowe mecze (w tym te rozgrywane przed własną publicznością, gdzie wiosną też sobie nie radzą), a ostatnie zwycięstwo odnieśli 16 grudnia.
– Pamiętamy, jak było rok temu i dlatego zrobimy wszystko, aby zdobyć odpowiednią liczbę punktów do awansu do ósemki – deklaruje Sebastian Ziajka.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o