Pechowy remis w Niecieczy

0
48
termalica2024
Kibice „Słoni” cały czas wierzą w powrót swojej drużyny do Ekstraklasy. Przyszły sezon będzie kolejną okazją do podniesienia się po spadku.

Wielu emocji przysporzył kibicom Bruk-Betu Termaliki piątkowy mecz z Olimpią Grudziądz, w którym padło aż sześć goli. Na stadionie w Niecieczy gospodarze najpierw przegrywali, następnie dwukrotnie znajdowali się na prowadzeniu, a o remisie 3:3 zadecydowała wyrównująca bramka gości w samej końcówce. – Bardziej straciliśmy dwa punkty niż jeden zyskaliśmy – mówił po meczu trener Mariusz Lewandowski. W tym tygodniu jego podopiecznych czeka jeszcze więcej pracy, bo w odstępie kilku dni rozegrają dwa spotkania – najpierw z Wartą Poznań, później z Miedzią Legnica.
Pierwszoligowe piłkarskie zmagania i emocje z nimi związane wróciły na dobre, mimo że mecze odbywają się jeszcze bez udziału publiczności. W ubiegły piątek piłkarze Bruk-Betu Termaliki rozgrywali już trzecie spotkanie po przerwie spowodowanej epidemią koronawirusa. W dwóch wcześniejszych pokonali 1:0 Wigry Suwałki ze strefy spadkowej i przegrali 0:1 z prowadzącym w tabeli Podbeskidziem Bielsko-Biała. Tym razem na stadionie w Niecieczy podejmowali Olimpią Grudziądz, czyli zespół ze środka stawki.

REKLAMA

Do szczęścia zabrakło niewiele
Konfrontacja z Olimpią w ramach 25. kolejki była bardzo ważna dla „Słoni”, które rywalizują o dostanie się do strefy barażowej, gdzie będzie toczyła się walka o miejsce premiowane ekstraklasowym awansem. Tymczasem ekipa z Grudziądza plasowała się w zestawieniu tuż nad Bruk-Betem Termaliką, mając na swoim koncie tylko dwa punkty więcej. Niecieczanie chcieli u siebie wygrać i wyprzedzić rywala.
Determinacja „Słoni” była bardzo widoczna w pierwszej połowie, która przebiegała pod dyktando miejscowej drużyny. Wprawdzie jako pierwsi prowadzenie objęli przyjezdni, gdy w 13. minucie trafił Ricky van Haaren, ale w 26. minucie, po stałym fragmencie gry, wyrównał strzałem głową Artem Putiwcew.

Remis do przerwy był wynikiem niesprawiedliwym, bo niecieczanie stworzyli sobie kilka doskonałych okazji, w których mogli zdobyć gole i objąć wysokie prowadzenie. – W pierwszej połowie drużyna z Niecieczy grała naprawdę dobrze i zdominowała nas, powinna w kilku sytuacjach strzelić bramki – przyznał po meczu Jacek Trzeciak, trener Olimpii.
Po przerwie rywalizacja była już bardziej wyrównana, ale to „Słonie” dwukrotnie znajdowały się na prowadzeniu. Najpierw od 63. minuty, gdy po indywidualnej akcji trafił Florin Purece. Potem w 77. minucie Joao Criciuma doprowadził do remisu z rzutu karnego, który został spowodowany przez niefortunne zagranie ręką miejscowych we własnym polu karnym. Chwilę później jednak piłkarze Bruk-Betu Termaliki znów wygrywali, bo Piotr Wlazło w 79. minucie wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego.

Niecieczanie ostatecznie nie zdołali utrzymać prowadzenia do końca meczu. Mieli dużego pecha, bo zabrakło niewiele. Szyki pokrzyżował im jednak młodzieżowiec Kacper Janiak, który pojawił się na boisku w końcówce, a w 90. minucie zdobył efektownego gola. – Jesteśmy bardzo niezadowoleni z powodu tego, co się stało pod koniec spotkania, gdy przeciwnik strzelił bramkę życia – mówił po meczu trener Bruk-Betu Termaliki.
– W pierwszej połowie graliśmy bardzo dobrze, mogliśmy już wtedy prowadzić różnicą trzech bramek, zamknąć mecz i tylko spokojnie grać po przerwie. Stwarzaliśmy sytuacje, szwankowała jednak ich realizacja. Ostatecznie bardziej straciliśmy dwa punkty niż jeden zyskaliśmy, bo zasłużyliśmy na wygraną, powinniśmy strzelić więcej bramek, stąd też bierze się nasze rozczarowanie.

Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Olimpia Grudziądz 3:3 (1:1).

van Haaren 13. min., Putiwcew 26. min., Purece 63. min., Cricicma 77. min. (k), Wlazło 79. min., Janiak 90. min. BBT: Loska – Grzybek, de Amo, Putiwcew, Grabowski, Gergel, Jovanović, Wlazło, Purece (84’ Bezpalec), Misak (80’ Kalisz), Gutkovskis (57’ Jelić).

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o