Pożegnanie w dobrym stylu

0
68
Bruk‑Bet Termalica Nieciecza – Lechia Gdańsk 1:3 (0:1)
REKLAMA

W spotkaniu z liderem ekstraklasy podopieczni Marcina Kaczmarka zaprezentowali się jednak z dobrej strony, a mieliby większą szansę sprawić niespodziankę, gdyby nie grali w drugiej połowie w osłabieniu. Mecz z gdańszczanami potwierdził zarazem, że w ostatnich tygodniach poprawa ligowego dorobku Bruk‑Betu Termaliki nie była przypadkowa, a drużyna wraca na dobrą ścieżkę po dużym kryzysie z początku sezonu.
Niecieczanie niedawno zakończyli tegoroczną część ligowego sezonu na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce, ale nie oznaczało to końca emocji dla sympatyków „Słoni”. Przeciwnie – drużyna w ostatnim tegorocznym meczu zagrała w minioną środę w 1/8 Pucharu Polski, a kibice w Niecieczy mieli możliwość obejrzeć spotkanie z udziałem aktualnego lidera ekstraklasowej tabeli.

REKLAMA

Zadecydowało osłabienie
W pucharowym pojedynku zdecydowanym faworytem była Lechia Gdańsk, która w tym sezonie jest w bardzo dobrej formie, gra skuteczny futbol, a w efekcie na najwyższym szczeblu wyprzedza wielu krajowych potentatów. Puchar Polski ma jednak swoje prawa, nieraz spotkania kończą się nieoczekiwanymi rezultatami, zaś klub z Niecieczy udowodnił już, że nie zapomniał, jak pokonuje się ekstraklasowe ekipy (w poprzedniej pucharowej rundzie wyeliminował Cracovię).
Jak się okazało, gospodarze w całym spotkaniu dobrze prezentowali się na tle faworyzowanych rywali, a różnica jakościowa pomiędzy drużynami z odmiennych lig nie była widoczna. Jakby tego było mało, „Słonie” do przerwy przeważały, miały częstsze i lepsze okazje pod bramką przeciwnika.
W pierwszej połowie piłka do siatki nie chciała jednak wpaść, a pomiędzy słupkami „biało‑zielonych” dobrze spisywał się Dusan Kuciak. Na domiar złego tuż przed zejściem do szatni błysnął Daniel Łukasik, który zdobył efektowną bramkę po strzale zza pola karnego prosto w okienko.
Drugą połowę gospodarze rozpoczęli z animuszem i dążyli do wyrównania. Byli jednak nieskuteczni, Kuciak bronił uderzenia, a po godzinie gry drugą żółtą kartę ujrzał Piotr Wlazło. Wydawało się, że to już koniec nadziei klubu z Niecieczy na pozytywny wynik, tym bardziej że w 67. minucie płaskie uderzenie przy słupku autorstwa Tomasza Makowskiego zakończyło się bramką.
Niecieczanie jednak nie mieli zamiaru odpuścić. Mimo gry w osłabieniu w 75. minucie strzelili kontaktowego gola, gdy po dośrodkowaniu celnie głową uderzył Patrik Misak. – Przeszkodziła nam czerwona kartka, bo ciężko gra się w dziesięciu, ale mimo tego zdobyliśmy bramkę, walczyliśmy do końca – mówił później strzelec gola dla „Słoni”. – Szkoda, że przegraliśmy. Nie byliśmy gorszym zespołem.
W końcówce gospodarze próbowali jeszcze odmienić losy meczu, byli aktywni i nie poddawali się. Nie zdołali już jednak wyrównać, a ostatecznie przegrali całe spotkanie 1:3. W doliczonym czasie gry w ferworze rywalizacji indywidualny błąd popełnił bowiem Mateusz Kupczak, zaś Rafał Wolski pokonał Michała Leżonia i przesądził o końcowym triumfie ekstraklasowej drużyny.
Lechia awansowała do ćwierćfinału Pucharu Polski, ale także piłkarze Bruk‑Betu Termaliki mieli powody do satysfakcji, bo w ostatnim tegorocznym spotkaniu zagrali w dobrym stylu. – Nie powinno się chwalić zespołu po przegranym meczu, ale możemy mieć podniesione głowy – mówił na konferencji prasowej trener Kaczmarek. – Zagraliśmy dobry mecz, biorąc pod uwagę okoliczności, i byliśmy równorzędnym przeciwnikiem dla lidera ekstraklasy. W pierwszej połowie przeważaliśmy, w drugiej działania boiskowe zdeterminowała czerwona kartka, ale zespół pokazał charakter, dużo woli, ambicji i potencjału.

Bruk‑Bet Termalica Nieciecza – Lechia Gdańsk 1:3 (0:1).

Łukasik 45. min., Makowski 67. min., Misak 75. min., Wolski 90+ min. BBT: Leżoń – Szeliga, Szarek, Putiwcew, Grzelak, Misak (88’ Skóraś), Kupczak, Wlazło, Purece (68’ Jovanović), Kiełb, Gergel (70’ Vilhjalmsson).

Dobry prognostyk
Ubiegłotygodniowe pucharowe spotkanie Bruk‑Betu Termaliki potwierdziło, że ostatnie pozytywne ligowe rezultaty nie były przypadkowe, skoro zespół z Niecieczy na pucharowym szczeblu potrafił dobrze zaprezentować się w pojedynku z faworyzowanym liderem ekstraklasy. Niewiele nawet zabrakło do tego, aby „Słoniki” sprawiły niespodziankę w starciu z „biało‑zielonymi”.
Również szkoleniowiec Lechii zwrócił uwagę na potencjał rywala. – Spodziewaliśmy się ciężkiego meczu, taki też był. Nawet jestem zaskoczony, że Bruk‑Bet Termalica tak dobrze grała i operowała piłą, a jeszcze bardziej zaskakuje, że jest tak nisko w tabeli. Ale końcówka rozgrywek w I lidze pokazuje, że wszystko idzie w dobrym kierunku, a wielu zawodników prezentuje w Niecieczy ekstraklasowy poziom. Czujemy się tak, jakbyśmy wygrali mecz w ekstraklasie – mówił Piotr Stokowiec.
Przypomnijmy, że przed sezonem w klubie z Niecieczy mówiło się, że celem „Słoni” jest powrót do najwyższej ligi. Początek zmagań był jednak bardzo rozczarowujący, a trener Jacek Zieliński opuszczał zespół w momencie, gdy ten zamykał ekstraklasową tabelę. Jednak pod wodzą nowego szkoleniowca piłkarze Bruk‑Betu Termaliki odżyli, a rozpoczynającą się właśnie zimową przerwę spędzą na 9. miejscu. Co więcej, w pierwszoligowym zestawieniu różnice punktowe są niewielkie, więc w przyszłorocznej części rozgrywek wiele jeszcze może się zdarzyć.
– Zespół był w ewidentnym dołku, ale udało się zapanować nad kryzysem sportowym, popracować, dotrzeć do głów zawodników. Przydały się do tego dwie reprezentacyjne przerwy, które mieliśmy – mówi trener Kaczmarek. – Nasz ostatni dorobek to przyzwoity wynik i dobry prognostyk na przyszłość. Mamy zespół, który na nowo uwierzył, że może dobrze grać w piłkę, punktować, regularnie wygrywać. W zimie będziemy pracowali nad tym, żeby tę wiarę umacniać. Pewne elementy trzeba poprawić, aby na wiosnę nasza gra była jeszcze lepsza.
W najbliższym czasie piłkarzy Bruk‑Betu Termaliki czekają świąteczno‑noworoczne urlopy. Potem rozpoczną się przygotowania do wiosennej części sezonu, w trakcie których wezmą udział w dwóch zgrupowaniach i rozegrają serię sparingów. Przyszłoroczna odsłona pierwszoligowych zmagań rozpocznie się na początku marca.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o