Punkt przywieziony z Warszawy

0
47
Niecieczanie przedłużyli znakomitą passę wyników potyczek z Legią – utytułowany warszawski klub jeszcze nigdy w historii nie pokonał „Słoników”, mimo że miał ku temu cztery okazje

Po serii trzech wyjątkowo trudnych meczów, które „Słoniki” rozgrywały z czołowymi drużynami rozgrywek, teraz zmierzą się z klubami z drugiej części stawki. Już w najbliższą sobotę ekipa Bruk‑Betu Termaliki przed własną publicznością w Niecieczy podejmie Ruch Chorzów, który obecnie zamyka ligowe zestawienie.
Podopieczni trenera Czesława Michniewicza jesienią spisywali się bardzo dobrze i w efekcie zimę spędzili tuż za podium tabeli. Oczekiwania kibiców zostały rozbudzone, a teraz piłkarze Bruk‑Betu Termaliki muszą im sprostać. Tymczasem terminarz sprawił, że zaraz po wznowieniu rozgrywek mieli za rywali trzy drużyny ze ścisłej czołówki tabeli. W pierwszym spotkaniu z Lechem Poznań na wyjeździe „Słoniki” przegrały 0:3, a w kolejnym meczu z Lechią Gdańsk zremisowały u siebie 1:1.
Natomiast w minioną niedzielę w ramach 23. serii spotkań zawodnicy Bruk‑Betu Termaliki rywalizowali z Legią Warszawa na stadionie przy ulicy Łazienkowskiej. Krótka historia dotychczasowych ekstraklasowych spotkań obydwu ekip była dla nich bardzo korzystna, bo to „Słoniki” dotychczas dwukrotnie wygrywały i raz zremisowały z Legią. W pierwszej części tego sezonu we wrześniu na stadionie w Niecieczy gospodarze cieszyli się z triumfu 2:1, przy czym sytuacja obydwu klubów była wówczas inna.
Niecieczanie niemal od startu sezonu plasują się w górnej części tabeli, a warszawianie początkowo znajdowali się po jej drugiej stronie. Z czasem dyspozycja Legii była jednak coraz lepsza, zespół przesuwał się w górę stawki i zarazem pozytywnie zaprezentował się w fazie grupowej Ligi Mistrzów, gdzie z trudnej grupy awansował następnie do 1/16 Ligi Europy. W minioną niedzielę do meczu ze „Słonikami” gospodarze przystępowali już z wyższej od nich pozycji w tabeli. Byli też zarazem poza burtą europejskich rozgrywek, z których odpadli trzy dni wcześniej w wyniku przegranej z Ajaxem Amsterdam. Niecieczanie mogli więc liczyć na zmęczenie rywali, ale nie na brak determinacji, bo Legia chciała się szybko zrehabilitować za ostatnią bolesną ligową porażkę u siebie z Ruchem Chorzów.

REKLAMA

„To nie był autobus”
W pierwszej połowie goście stworzyli sobie znacznie lepsze sytuacje od gospodarzy. Legia utrzymywała się dłużej przy piłce, ale długo nic z tego nie wynikało, bo defensywa Bruk‑Betu Termaliki była szczelna i skuteczna w swoich interwencjach. Z przodu z kolei „Słoniki” kilkakrotnie próbowały zagrażać rywalowi i wykorzystywać chaos w jego szeregach obronnych (świetną okazję zmarnował m.in. Vladislavs Gutkovskis). Sztuka ta udała się w 22. minucie, gdy bardzo dobrze grający Samuel Stefanik wykorzystał nieporadność defensywy Legii i z bliskiej odległości pokonał Arkadiusza Malarza. Niecieczanie nadal przeważali, ale prowadzenia nie utrzymali, bo w 37. minucie po rzucie wolnym niepilnowany w polu karnym Miroslav Radović skierował piłkę do bramki przyjezdnej drużyny.
Stracony gol podciął nieco skrzydła „Słonikom” przed przerwą. Po niej zaś do pracy wzięła się Legia, która w drugiej połowie miała optyczną przewagę. Problem gospodarzy polegał jednak na tym, że nie potrafili jej wykorzystać – byli nieskuteczni, niedokładni, popełniali liczne błędy, nie mogli sforsować obrony „Słoników” i w niczym nie przypominali ekipy mistrza Polski, która niedawno strzeliła trzy gole Realowi Madryt. Podopieczni trenera Jacka Magiery potwierdzili wręcz, że złapali piłkarską zadyszkę. Ostatecznie niedzielne spotkanie zakończyło się więc remisem 1:1, który – zważywszy na liczbę sytuacji stworzonych przez obydwie ekipy – można uznać za stosunkowo sprawiedliwy rezultat.
– Starannie przygotowywaliśmy się do spotkania w Warszawie, gdzie każdemu gra się trudno. Z mojej perspektywy zdobyliśmy bardzo ważny punkt – mówił na konferencji prasowej Czesław Michniewicz. – Wiem, że wielu kibiców zastanawiało się, jak ten „autobus” z Niecieczy wygląda. W naszej bramce nie postawiliśmy jednak autobusu, broniliśmy i atakowaliśmy podobnie jak Legia. To było dobre widowisko.
Niecieczanie tym samym przedłużyli znakomitą passę wyników potyczek z Legią – utytułowany warszawski klub jeszcze nigdy w historii nie pokonał „Słoników”, mimo że miał ku temu cztery okazje (co ciekawe, w poprzednim sezonie w Warszawie gospodarze także zremisowali ze „Słonikami” rezultatem 1:1). Futbol w niedzielę po raz kolejny ukazał też swoją przewrotność, bo wprawdzie gospodarze przeważali pod względem niemal wszystkich statystyk, ale tak naprawdę lepsze szanse bramkowe wypracowywali sobie goście i to oni także lepiej zorganizowali swoją grę.
– To coś wspaniałego móc zagrać i postawić się w takim meczu Legii Warszawa – mówił po spotkaniu Przemysław Szarek, 20‑letni obrońca Bruk‑Betu Termaliki, który w niedzielę po raz czwarty w karierze wystąpił w ekstraklasowym spotkaniu. – Gdybyśmy wykorzystali sytuacje, które mieliśmy, moglibyśmy wygrać i cieszyłbym się jeszcze bardziej. Ale z punktu też bardzo się cieszymy, bo Legia to wymagający rywal, najmocniejszy z tych, z którymi graliśmy ostatnio, co było widać szczególnie w drugiej połowie.

Legia Warszawa – Bruk‑Bet Termalica 1:1 (1:1).

Stefanik 22. min., Radović 37. min. Bruk‑Bet Termalica: Pilarz – Fryc, Szarek, Putiwcew, Guilherme, Babiarz, Kupczak, Guba, Stefanik (79’ Kowal), Misak (46’ Gergel), Gutkovskis.


Rywale z niższej półki
W tabeli Lotto Ekstraklasy samodzielnym liderem jest obecnie Lechia Gdańsk, a kolejne miejsca na podium zajmują Jagiellonia Białystok i Lech Poznań. Po niedzielnej stracie punktów Legia znalazła się tuż za czołową trójką zestawienia. Za nią zaś na 5. miejscu plasuje się drużyna z Niecieczy, której z kolei po piętach depcze Zagłębie Lubin (mające do rozegrania jeszcze jedno zaległe spotkanie). Taki układ tabeli sprawia, że do końca zasadniczej części sezonu rywalizacja w czołówce będzie pasjonująca, a niemal żadna z drużyn nie może być pewna utrzymania dotychczasowej pozycji.
Do finałowej fazy rozgrywek pozostało jeszcze siedem kolejek części zasadniczej. Po nich tabela zostanie podzielona na dwie części – grupę mistrzowską oraz spadkową (podzielony przez pół zostanie też dorobek punktowy wszystkich klubów). Znalezienie się w czołowej ósemce stawki jest oczywiście głównym celem Bruk‑Betu Termaliki w wiosennej części sezonu. Trener „Słoników” po niedzielnym meczu wskazywał z kolei na faworytów w rywalizacji o mistrzowski tytuł.
– Legia z Lechem i do spółki z Lechią do końca będą walczyć o mistrzostwo. Nie chcę jednak porównywać tych drużyn, bo różnią się indywidualnościami – ocenił Michniewicz. – My cieszymy się z punktów uzyskanych w meczach z Lechią i Legią, ale do pełni szczęścia jeszcze trochę brakuje.
W zimowym oknie transferowym, które rozpoczęło się 1 lutego, drużyny z czołówki tabeli wzmocniły się. W momencie oddawania tego tekstu do druku klub z Niecieczy nie poinformował jednak o zakontraktowaniu nowych piłkarzy, którzy mogliby pomóc w rywalizacji o miejsce w grupie mistrzowskiej. Ale to nadal może się stać przed zamknięciem okna, bo jeszcze na początku tego tygodnia kluby mają prawo sprowadzać nowych zawodników i zgłaszać ich do rywalizacji. Potencjalni przyszli piłkarze drużyny byli zaś ostatnio intensywnie testowani – w miniony czwartek w ramach sparingu ekipa Bruk‑Betu Termaliki z zagranicznymi zawodnikami w składzie pokonała 1:0 pierwszoligową Stal Mielec.
Na ekstraklasowym poletku tymczasem „Słoniki” zagrają teraz z rywalami z niższej półki, bo po trudnych meczach z klubami z czołówki przyszedł czas na konfrontacje z zespołami z drugiej części tabeli. Pierwsza z nich w 24. kolejce spotkań odbędzie się już w najbliższą sobotę, kiedy to rywalem Bruk‑Betu Termaliki będzie w Niecieczy przyjezdny zespół Ruchu Chorzów, ostatni zespół zestawienia.
– Dwa punkty zdobyte w trzech meczach z Lechem, Lechią i Legią to niezły wynik. Patrzymy jednak w przyszłość i teraz z Ruchem liczymy już na zwycięstwo – mówi Przemysław Szarek.
Niecieczanie będą zdecydowanym faworytem sobotniej konfrontacji nie tylko z powodu atutu własnego boiska, na którym grają dobrze (w całym sezonie tylko dwukrotnie u siebie przegrywali). Podopieczni Michniewicza mają walczyć o komplet punktów przede wszystkim dlatego, że w obecnych rozgrywkach radzą sobie znacznie lepiej od pogrążonych w kryzysie chorzowian, którzy nie dość, że zostali ukarani odjęciem punktów za zaległości finansowe, to jeszcze grają słabo, zajmują miejsce na końcu tabeli i są jednym z głównych kandydatów do spadku. Pierwsze w tym sezonie spotkanie z Ruchem zakończyło się we wrześniu wyjazdową wygraną „Słoników” 1:0. W sobotnim meczu wszyscy sympatycy gospodarzy liczą na powtórzenie wygranej, co umocniłoby pozycję zespołu w górnej części tabeli.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o