Rusza 4. liga. Kapitan Metalu o celach na zbliżający się sezon

0
1080
Marcin Gruszka z numerem 6 | fot. Wojciech Biedroń
REKLAMA

Już w najbliższą sobotę rusza nowy sezon czwartej ligi. Jednym z hitów pierwszej serii gier będzie starcie w „Jaskółczym Gnieździe” – w derbach Tarnowa Unia zagra z Metalem. O inauguracji i celach na zbliżający się sezon porozmawialiśmy z kapitanem beniaminka Marcinem Gruszką.

REKLAMA

Jak forma i samopoczucie przed sobotnią inauguracją?
– Samopoczucie i forma są na właściwym poziomie. Odbyliśmy bardzo dużo jednostek treningowych, rozegraliśmy kilka spotkań kontrolnych. Czas na przygotowanie się do rozgrywek był długi i myślę, że wykorzystaliśmy go w pełni. Ostatni mecz ligowy rozegraliśmy w listopadzie, dlatego bardzo cieszymy się ze startu rozgrywek.

Po dwunastu latach Metal wraca do czwartej ligi. Czujecie, że dokonaliście czegoś wielkiego czy jednak nie zadowalacie się tylko tym awansem i już myślicie o tym, co was czeka w najbliższej przyszłości?
– Osobiście nie pamiętam tych czasów, kiedy Metal grał w czwartej lidze, ale z tego co wiem, była to jednosezonowa przygoda. Patrząc teraz na to, jak klub się rozwija, chcemy utrzymać się na poziomie czwartej ligi. Mam to szczęście, że to już mój drugi awans z Metalem. Czemu w niedługim czasie nie skompletować hat-trick?

Metal współpracuje z klubami z wyższych lig, wysyła zawodników na testy, trener nie boi się stawiać na młodych piłkarzy – jeśli polska piłka ma iść do przodu, to takie zarządzanie powinno być wzorem dla wielu innych klubów. Czujesz, że bierzesz udział w ekscytującym projekcie i że w niedalekiej przyszłości w Tarnowie będzie się mówiło o Metalu równie dużo, co o Unii i Tarnovii?
– Oczywiście, że my, jako starsi zawodnicy, czujemy się potrzebni w tym projekcie i chcemy pomagać młodym piłkarzom szybciej zaaklimatyzować się w seniorskiej piłce. Trener Drwal mocno stawia na młodzież i taki jest też plan – promować młodych graczy na poziomie czwartej ligi. Metal jest świetnym miejscem dla perspektywicznych i ambitnych zawodników. Czy Unia i Tarnovia to największe marki w Tarnowie? Ok, ale czy nam aż tak dużo brakuje? Myślę, że spokojnie można nas dołączyć do tego grona – w końcu Metal to klub z prawie stuletnią tradycją. Duże słowa uznania należą się prezesowi klubu Tomaszowi Gawronowi. Będąc cztery lata w klubie, widzę jego ogromny wkład, zaangażowanie i emocje, jakie towarzyszą mu podczas rozgrywek. Bez niego Metal nie osiągnąłby tego, co udało się do tej pory zrobić. Zarządzanie klubem ponad dwadzieścia lat to jest duży wyczyn i zasługuje na ogromny szacunek – zwłaszcza, że Tarnów jest dość mocno zamknięty na sport.

W poprzednim sezonie byliście zdecydowanie najlepszą drużyną w lidze okręgowej. Jaki był wasz klucz do zwycięstwa?
– Wiara, dominacja i prowadzenie swojej gry. W „okręgówce” nigdy nie skupialiśmy się na rywalu, tylko patrzyliśmy na siebie, bo tylko tak mogliśmy budować swoją pewność siebie. Nawet w meczu, w którym przegrywaliśmy, dalej graliśmy swoją piłkę i dążyliśmy do zwycięstwa.

Jaki jest wasz cel na ten sezon?
– Z racji tego, że z powodu pandemii regulamin uległ zmianie i po rundzie jesiennej będzie podział na grupę mistrzowską i grupę spadkową, to naszym celem jest wywalczenie sobie miejsca w tej górnej połówce tabeli.

Gdybyś miał wskazać mocne i słabe strony swojej drużyny, to co by to było?
– Każda drużyna ma swoje słabsze strony – my również. Mamy tego świadomość, ale po co mam pomagać rywalom i dawać im podpowiedzi? Dużo spędzamy czasu nad analizą swojej gry i wyłapywaniu słabych punktów, więc z meczu na mecz jest ich coraz mniej. Nasze mocne strony? Na pewno sama drużyna i panująca w niej atmosfera, która jest dobra w całym klubie – zaczynając od najmłodszej grupy „Bambini”, kończąc na pierwszym zespole.

Wróćmy do wspomnianej wcześniej Unii. Przed kilkoma tygodniami przegraliście z nią 0:4. Siedzi w głowie jeszcze tamta porażka czy wymazaliście już ją z głowy i patrzycie już tylko przed siebie? Na co was trener wyczula przed sobotnim starciem?
– Bardzo cieszymy się z tego, że gramy z Unią już w pierwszej kolejce, ponieważ będziemy mieli punkt odniesienia i wiedzieć, jak wyglądamy na tle mistrza czwartej ligi z poprzedniego sezonu. Mecz pucharowy dał nam wiele wskazówek, wiemy, gdzie popełniliśmy błędy i teraz o ten jeden mecz jesteśmy mądrzejsi, dlatego nie pozostaje nam nic innego, jak wyciągnąć odpowiednie wnioski. To na drużynie „Jaskółek” jest większa presja i mam nadzieję, że nasz zespół to zrozumie i podejdzie do tego meczu bardziej pewny siebie niż w czerwcowym spotkaniu. Wtedy z powodu nadmiaru żółtych kartek musiałem pauzować, jednak oglądałem mecz z boku i trzeba jasno powiedzieć – mentalnie zostaliśmy w szatni. Jesteśmy świadomi, jaką jakość ma Unia, ale my też wierzymy w swoje umiejętności i jesteśmy gotowi do walki o ligowe punkty.

W Unii masz kilku kumpli. Wymienialiście się już wiadomościami przed sobotnim meczem, było jakieś wzajemne wbijanie szpilek czy jednak unikaliście tego tematu?
– Jestem wychowankiem Unii Tarnów i mam tam sporo znajomych. Obecny trener „Jaskółek”, Daniel Bartkowski, prowadził mnie w grupach juniorskich. Z Szymonem Adamskim aktualnie mieszkam, a z Mateuszem Nowakiem pracuję w jednej firmie, więc to z nimi mam najlepszy kontakt. Do tego z kilkoma zawodnikami, jak i działaczami wciąż utrzymuję pozytywne relacje. Do sobotniego spotkania jestem nastawiony z wiarą i pokorą, więc żartów i wbijania sobie szpilek nie ma w naszych rozmowach. Oczywiście, podczas gry nie będziemy się głaskać, ale mam nadzieję, że po spotkaniu nasz kontakt zostanie utrzymany na tych samych, pozytywnych relacjach.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o