Rzuty karne przesądziły o porażce

0
41
BrukBet Termalica 1818
REKLAMA

– Niektórzy już nas spuścili, ale nie damy się, będziemy walczyć – mówi jednak trener Jacek Zieliński. Tymczasem „Słonikom” będzie bardzo trudno zdobyć punkty w najbliższą niedzielę, gdy na wyjeździe w Krakowie w ramach derbów Małopolski zmierzą się z faworyzowaną Cracovią.
Już do piątkowego spotkania ze Śląskiem Wrocław ekipa z Niecieczy przystępowała w bardzo trudnej sytuacji. „Słoniki” przegrały bowiem pierwszy mecz rundy finałowej z Pogonią Szczecin, a w efekcie w tabeli grupy spadkowej plasowały się na przedostatnim miejscu. W lepszej sytuacji byli wrocławianie, którzy zajmowali 11. pozycję, a nad drużyną trenera Zielińskiego mieli pięć punktów przewagi.
Tym samym dla Bruk‑Betu Termaliki mecz 32. kolejki był okazją do wydostania się ze strefy spadkowej, a dla Śląska szansą na bezpieczne oddalenie się od niej. Determinacji obydwu drużynom więc nie brakowało, a gospodarze liczyli na powtórkę z grudnia, kiedy w sezonie zasadniczym u siebie pokonali Śląsk 2:1 (wcześniej we Wrocławiu zremisowali 1:1). Niecieczanom sprzyjał też fakt, że wrocławski zespół w całych rozgrywkach nie odniósł na wyjeździe żadnego zwycięstwa.

REKLAMA

Emocjonująco w Niecieczy
Na początku piątkowego pojedynku kibice mieli prawo się nudzić, bo na boisku działo się niewiele, a szans bramkowych nie było. Wraz z czasem robiło się jednak ciekawiej, aż wreszcie w 23. minucie padła pierwsza bramka. Mateusz Kupczak nadepnął rywala w swoim polu karnym, a „jedenastkę” wykorzystał Marcin Robak. Radość gości nie trwała jednak długo, ponieważ zaledwie trzy minuty później gospodarze przeprowadzili ładną akcję, po której Vlastimir Jovanović w polu karnym zgrał piłkę do Samuela Stefanika, a ten pokonał Jakuba Słowika i doprowadził do remisu.
Następnie niezwykle emocjonująco zrobiło się w 34. minucie, gdy w polu karnym Bruk‑Betu upadł Daniel Łuczak. Sędzia skorzystał z systemu VAR i uznał, że w tej sytuacji wrocławianin był faulowany przez Rafała Grzelaka. Z decyzją nie zgadzali się piłkarze i kibice z Niecieczy, a za protesty żółtą kartkę otrzymał Stefanik. Chwilę później czerwoną kartkę ujrzał natomiast Martin Miković, który rzucił piłką w kierunku sędziego. Niecieczanie odtąd byli zmuszeni radzić sobie w dziesiątkę. Wreszcie w 39. minucie do piłki ustawionej na jedenastym metrze ponownie podszedł Robak, który nie mylił się i tym razem.
Pierwszą odsłonę spotkania kibice i piłkarze zapamiętali więc przede wszystkim z powodu decyzji sędziego, które wśród gospodarzy budziły niezadowolenie. „To co działo się w Niecieczy w pierwszej połowie to piłkarski poker” – skomentowała w przerwie na klubowej stronie Danuta Witkowska, prezes Bruk‑Betu Termaliki, nawiązując do słynnego filmu Janusza Zaorskiego z 1989 roku.
W drugiej połowie bramki w Niecieczy już nie padły, choć obydwie ekipy miały okazje do ich strzelenia. Najpierw jednak swoje szanse marnowali piłkarze Śląska, następnie ambitnie walczący gospodarze, którzy wykorzystywali zadyszkę wrocławian, byli nieskuteczni, a na dodatek w bramce gości świetnie spisywał się Słowik. Nie pomogło też wprowadzenie dwóch napastników przez trenera Bruk‑Betu Termaliki. W efekcie miejscowa drużyna przegrała 1:2 w drugim meczu rundy finałowej.
– Pierwsza połowa była bardzo kuriozalna. Drugi karny mocno mną wstrząsnął, bo nie wiedziałem skąd się wziął – mówił po spotkaniu Bartosz Szeliga, pomocnik „Słoników”. – W drugiej połowie graliśmy w dziesiątkę, ale było widać, że jest charakter, jest drużyna. Staraliśmy się odrobić stratę, mieliśmy dużo stykowych sytuacji, ale piłka ewidentnie nie chciała wpaść do bramki. Zabrakło szczęścia i czasu, choć daliśmy z siebie wszystko. Porażka boli, bo liczyliśmy na to, że zdobędziemy trzy punkty i się odbijemy. Frustruje to, że przegraliśmy mecz, który można było wygrać.

Bruk‑Bet Termalica – Śląsk Wrocław 1:2 (1:2).

Robak 23. min. (k), 39. min. (k), Stefanik 25. min. BBT: Trela – Szeliga (83’ Guba), Toivio, Putiwcew, Grzelak, Kupczak, Jovanović, Pawłowski, Stefanik (66’ Gutkovskis), Miković, Gergel (85’ Śpiączka).

„Słoniki” nie poddają się
Niecieczanie w piątek ponieśli siedemnastą porażkę w tym sezonie (ponadto mają na swoim koncie siedem zwycięstw i osiem remisów), która utrwaliła ich pozycję w tabeli. „Słoniki” niezmiennie znajdują się w strefie spadkowej na przedostatnim miejscu całego zestawienia.
Problem w tym, że w miniony weekend dobrze radzili sobie najbliżsi sąsiedzi klubu. Swój mecz wygrała zamykająca stawkę Sandecja Nowy Sącz, a w efekcie Bruk‑Bet Termalica ma nad nią już zaledwie punkt przewagi. Z kolei do dwóch punktów wzrosła strata „Słoników” do bezpośrednio wyprzedzającego ich Piasta Gliwice, który zremisował swój pojedynek, a obecnie jest pierwszą drużyną spoza strefy spadkowej. Pozostałe kluby mają już nieco większą przewagę nad dołem zestawienia.
– To bardzo przykra porażka w bardzo ważnym meczu – mówił po przegranym spotkaniu ze Śląskiem trener Zieliński. Zapewniał jednak, że na przekór krytykom „Słoniki” wciąż się nie poddają. – Mimo że niektórzy już nas spuścili, i być może chcą spuścić, to my przez to jeszcze jesteśmy wyjątkowo zmobilizowani. Nie damy się, będziemy do końca walczyć o utrzymanie.
Do końca rundy finałowej sezonu pozostało jeszcze pięć kolejek. W najbliższy weekend w 33. serii spotkań „Słonikom” będzie jednak bardzo trudno przełamać się i zdobyć upragnione punkty. W niedzielę zagrają bowiem z Cracovią na stadionie przy ulicy Kałuży.
W derbach województwa faworytem są gospodarze, którzy znajdują się na czele grupy spadkowej (niewiele zabrakło, aby grali teraz w grupie mistrzowskiej). Co jednak ciekawe, ekipa Bruk‑Betu Termaliki nieźle prezentowała się w meczach z „Pasami” w sezonie zasadniczym. W październiku w Krakowie padł remis 1:1, a pod koniec marca w Niecieczy gospodarze triumfowali 2:0.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments