„Słoniki” z patentem na Legię

0
58
Radość piłkarzy Termaliki po kolejnym zwycięstwie nad warszawską Legią

Zwycięstwo jest cenne nie tylko z powodu klasy rywala, ale przede wszystkim dlatego, że to pierwsza ligowa wygrana Termaliki w tym sezonie. – Potrzebowaliśmy jej i bardzo się cieszymy – mówią zgodnie trener i zawodnicy. O kolejny triumf w tym sezonie drużyna z Niecieczy zagra nietypowo w najbliższy wtorek we Wrocławiu, gdzie zmierzy się z tamtejszym Śląskiem.
Wyniki osiągane przez ekipę Bruk‑Betu Termaliki w trzech pierwszych spotkaniach tego sezonu nie zadowalały ani piłkarzy, ani kibiców klubu. Podopieczni trenera Mariusza Rumaka najpierw dwukrotnie przegrali 0:1 z Jagiellonią Białystok i Wisłą Kraków, następnie szczęśliwie zremisowali 1:1 z Zagłębiem Lubin. W efekcie drużyna znalazła się nawet na ostatnim miejscu w ekstraklasowej tabeli i potrzebowała zwycięstwa, żeby poprawić nie tylko swoją pozycję, ale i atmosferę.
W ramach 4. kolejki „Słoniki” w minioną sobotę zmierzyły się przed własną publicznością z Legią Warszawa. Z jednej strony rywal był wymagający, bo to w końcu aktualny mistrz Polski, najbogatszy klub w kraju, niedawny uczestnik Ligi Mistrzów. Z drugiej – Legia już po raz kolejny na początku sezonu nie zachwyca (wygrała w lidze tylko jeden mecz), a dodatkowo do Niecieczy przyjeżdżała zmęczona po rozegranym trzy dni wcześniej rewanżowym spotkaniu w eliminacjach Ligi Mistrzów, w którym odpadła z rozgrywek. Dodatkowo za „Słonikami” przemawiała także historia spotkań obydwu ekip, bo w dotychczasowych meczach Legia tylko raz zdołała wygrać z drużyną Bruk‑Betu Termaliki, a wszystkie mecze tych zespołów w Niecieczy kończyły się zwycięstwami miejscowej drużyny.

REKLAMA

Przełamanie gospodarzy
Sobotnie spotkanie miało odmienny przebieg przed przerwą i po niej. W pierwszej połowie działo się stosunkowo niewiele. Legia wprawdzie pod względem stricte piłkarskim prezentowała się lepiej od Bruk‑Betu Termaliki, ale nie potrafiła finalizować swoich akcji. Gospodarze wprawdzie umiejętnościami ustępowali rywalowi, lecz ambicji im nie brakowało, co sprawiło, że znajdowali się pod bramką Arkadiusza Malarza i – paradoksalnie – to oni stworzyli największe zagrożenie w tej części spotkania, gdy po pół godzinie gry z bliskiej odległości spudłował Bartosz Śpiączka.
Znacznie więcej na boisku działo się po przerwie. Niedługo po wznowieniu gry swoimi umiejętnościami musiał wykazać się Jan Mucha (niegdyś wieloletni bramkarz Legii) – golkiper najpierw uratował gospodarzy przed samobójczym trafieniem Mateusza Kupczaka, następnie sparował na poprzeczkę silny strzał z dystansu Jakuba Czerwińskiego (byłego piłkarza „Słoników”). Piłkarze Bruk‑Betu Termaliki zdołali nie tylko chronić się przed stratą gola, ale też potrafili dalej zagrażać stołecznemu klubowi. Decydująca akcja miała miejsce w 54. minucie spotkania, gdy dobrze spisujący się tego dnia Vlastimir Jovanović wpadł w pole karne Legii i dośrodkował przed bramkę do stojącego tam Łukasza Piątka. Ten początkowo z najbliższej odległości trafił w obrońcę, ale piłka zaraz do niego wróciła i za drugim razem skierował ją już do siatki.
W dalszej części spotkania Legia biła głową w mur – mistrz Polski próbował atakować drużynę „Słoników”, a trener Jacek Magiera wprowadzał na boisko nowych piłkarzy, ale z aktywności w ofensywie i posiadania piłki niewiele wynikało, bo nawet jeśli już goście dostali się pod bramkę Muchy, to byli nieprecyzyjni i nieskuteczni. Gospodarze natomiast nie wyczekiwali bezczynnie ostatniego gwizdka, ale starali się stopować ataki Legii i co jakiś czas kontratakować. Ostatecznie żadna z ekip gola już nie zdobyła, a „Słoniki” mogły cieszyć się z pierwszej wygranej w tym sezonie i zarazem podtrzymania dobrej passy w meczach z utytułowaną Legią Warszawa.
– Zagraliśmy tak, jak oczekiwał trener. Było kilka błędów, ale graliśmy naprawdę fajnie. Na naszej połowie stosowaliśmy pressing, próbowaliśmy odbierać piłkę i kontratakować, to się udawało – mówił po spotkaniu Mucha, który wydatnie przyczynił się do sobotniego triumfu „Słoników”. – Byliśmy dobrze zmotywowani, a chłopaki walczyli od pierwszej sekundy do ostatniej i to przyniosło nam trzy punkty. Potrzebowaliśmy tego zwycięstwa.
Po sobotnim meczu w Niecieczy atmosfera w obydwu zespołach była zgoła odmienna. W stołecznym klubie zapanowało przygnębienie, bo Legia fatalnie zaczęła sezon – dopiero co odpadła z eliminacji Ligi Mistrzów, a w ekstraklasowych rozgrywkach po raz kolejny nie potrafiła poradzić sobie w Niecieczy. W szeregach gospodarzy z kolei dominowały radość i poczucie ulgi, bo przebudowany latem zespół długo czekał na to, żeby zdobyć komplet punktów, a dodatkowo zwycięstwo z mistrzem kraju smakowało wyjątkowo i szybko usłyszała o nim cała piłkarska Polska.
– Ten sezon rozpoczęliśmy od dwóch przegranych i szczęśliwego remisu, dlatego to spotkanie było dużym obciążeniem mentalnym dla piłkarzy. Po pierwsze dlatego, że przyjeżdżał mistrz Polski, a po drugie dlatego, że jeszcze nie wygraliśmy – mówił po meczu trener Rumak. – Dzisiaj cały klub dołożył starań, żebyśmy wygrali. Stworzyliśmy na boisku wielka rodzinę i jestem z tego powodu szczęśliwy. Wielu piłkarzy zostawiło wiele zdrowia po to, żeby mecz zakończyć dobrym wynikiem.

Bruk‑Bet Termalica Nieciecza – Legia Warszawa 1:0 (0:0)

Piątek 54. min. BBT: Mucha – Fryc, Kecskes, Putiwcew, Maksimenko, Guba (58’ Misak), Kupczak, Piątek, Jovanović (80’ Stefanik), Miković (79’ Gutkovskis), Śpiączka.


Pucharowo i ligowo
Przed sobotnim meczem „Słoniki” plasowały się na końcu ekstraklasowej tabeli. Wygrana z mistrzem Polski sprawiła, że awansowały na 11. miejsce, a bilans meczów prezentuje się już znacznie lepiej – Bruk‑Bet Termalica ma bowiem na koncie wygraną, remis i dwie porażki, podobnie zresztą jak Legia, Lechia Gdańsk, Śląsk Wrocław, Wisła Płock czy Cracovia. Mniej punktów od tych zespołów mają jedynie znajdujące się w strefie spadkowej Pogoń Szczecin i Piast Gliwice. Oczywiście na tak początkowym etapie sezonu różnice punktowe pomiędzy większością drużyn są niewielkie.
Kibiców klubu z Niecieczy cieszyć może jednak nie tylko pierwsza wygrana i zmiana pozycji w ekstraklasowej tabeli, ale też poprawa stylu gry drużyny. „Słoniki” w sobotę nieźle spisywały się w defensywie (po raz pierwszy w tym sezonie kończąc mecz bez straconego gola), ale przede wszystkim poprawiły się w poczynaniach ofensywnych. Dotychczas drużyna z Niecieczy miała problemy nie tylko ze strzelaniem goli, ale w ogóle ze stwarzaniem okazji podbramkowych i choćby oddawaniem celnych strzałów, co w sobotę się nieco zmieniło – „Słoniki” oddały 12 strzałów na bramkę rywala, w tym cztery celne (Legia strzelała siedem razy i tylko dwukrotnie celnie).
– Bardzo cieszy mnie to, że w meczu z Legią w końcu zaczęliśmy stwarzać sytuacje, a jedną udało się wykorzystać – komentuje trener Mariusz Rumak. – Przy odrobinie szczęścia i dobrych umiejętnościach obroniliśmy się, dlatego trzy punkty zostały w Niecieczy. To jednak początek ligi i wiemy, jak wiele jest przed nami. Dołożymy wszelkich starań, żeby radosnych chwil było jeszcze więcej.
Ekstraklasowe drużyny czeka teraz pracowity tydzień, bo oprócz rozgrywek ligowych rozgrywają także spotkania w ramach 1/16 Pucharu Polski. W poprzednim sezonie „Słoniki” odpadły właśnie w tej rundzie, przegrywając wówczas z Wigrami Suwałki z I ligi, a w tym sezonie trafiły na Siarkę Tarnobrzeg, która występuje na co dzień w II lidze. Pucharowe spotkanie w Tarnobrzegu zaplanowane na wczoraj (tj. wtorek 8 sierpnia) zakończyło się już po oddaniu tego tekstu do druku.
Podopieczni trenera Rumaka w dalszej części tygodnia będą przygotowywali się do 5. serii ekstraklasowych spotkań, w której na wyjeździe zmierzą się ze Śląskiem Wrocław. Początkowo spotkanie miało odbyć się w najbliższy piątek, ale (w związku z wynikami losowania par w Pucharze Polski) zostało nietypowo przełożone na wtorek 15 sierpnia.
Obydwie drużyny podobnie rozpoczęły sezon – wrocławianie mają bowiem identyczny bilans spotkań oraz tyle samo punktów, co niecieczanie. Podopieczni trenera Jana Urbana także na początku zawodzili i rozpoczęli zmagania od porażek z Arką Gdynia i Zagłębiem Lubin, następnie nieznacznie pokonali Lechię Gdańsk, a ostatnio zremisowali z Piastem Gliwice (przy czym był to bardzo szczęśliwy podział punktów). W poprzednim sezonie w fazie zasadniczej w dwóch bezpośrednich pojedynkach wyniki zespołów również były podobne – we Wrocławiu 2:1 zwyciężyła ekipa Bruk‑Betu Termaliki, a w Niecieczy 2:1 triumfował Śląsk Wrocław.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o