Termalica zdobyła Szczecin!

0
85
termalica
REKLAMA

Mecz Termaliki z Pogonią w ramach 23. kolejki I ligi nie bez przyczyny był uznawany za najważniejsze wydarzenie weekendu na zapleczu ekstraklasy – grały ze sobą dwie czołowe drużyny w lidze, które przed spotkaniem dzieliła różnica czterech punktów. Termalica chciała zniwelować stratę do „Portowców”, tym bardziej że szczecińska drużyna nie ma ostatnio formy i przegrała obydwa mecze w rundzie wiosennej (1:2 z Polonią Bytom i 0:1 z Sandecją Nowy Sącz). Niecieczanie spisują się lepiej i dzięki wygranej w poprzedniej kolejce 1:0 z Polonią Bytom powrócili na fotel wicelidera I ligi.
Termalica przystąpiła jednak do sobotniego meczu osłabiona. Nie zagrał pauzujący za kartki Dariusz Jarecki oraz Jakub Biskup, który złamał rękę. Po kontuzji treningi wznowił dopiero Szymon Martuś. Inaczej miała się sytuacja w zespole „Portowców”. Tam roszady zostały wymuszone słabą grą Pogoni w ostatnich meczach. Trener Marcin Sasal przywrócił do składu niegrających ostatnio Vuka Sotirovica oraz Roberta Kolendowicza, a kapitan Bartosz Ława został jedynie rezerwowym.
Spotkanie lepiej rozpoczęła Termalica, która pierwszą groźną okazję stworzyła sobie w 6. minucie meczu po strzale Marcina Szałęgi. Po kwadransie gry ten sam zawodnik dośrodkował piłkę w pole karne, a tam Dariusz Pawlusiński ograł defensywę rywali i zdobył bramkę na 1:0. Z biegiem czasu drużyna Pogoni zaczynała grać coraz lepiej, stwarzając sobie dobre okazje do zdobycia gola. Świetnie w bramce Termaliki spisywał się jednak Sebastian Nowak. – W szatni założyliśmy sobie, że będziemy kontynuować to, co zaczęliśmy w końcówce pierwszej części gry – powiedział trener Sasal.
Nie udało się jednak tego zrealizować w drugiej połowie, ponieważ już trzy minuty po wznowieniu gry katastrofalny błąd Emila Nolla wykorzystał Emil Drozdowicz, który w świetnej sytuacji pokonał bramkarza gospodarzy. Mimo tego, że do końca spotkania lepiej spisywali się piłkarze gospodarzy, to Pogoń nie potrafiła wykorzystać ani jednej z licznych okazji na zdobycie gola. Skąd nieskuteczność drużyny? – Problem jest w głowach zawodników i ciągle z tym walczymy – uważa trener Marcin Sasal.
Na pomeczowej konferencji prasowej trener niecieczan Duszan Radolsky nie ukrywał zadowolenia z wyniku. – Myślę, że udało nam się dobrze wejść zarówno w pierwszą, jak i drugą połowę meczu. Liczyliśmy właśnie na to. Chcieliśmy grać bardzo aktywnie i wywierać presję na zespole gospodarzy. Pod względem taktycznym również zagraliśmy bardzo dobrze – podsumował mecz zadowolony z wyniku szkoleniowiec Niecieczy.
Pomimo osłabień Termalica potwierdziła, że potrafi świetnie grać w defensywie (straciła w tym sezonie najmniej goli spośród pierwszoligowych drużyn). O zwycięstwie przesądziła zaś skuteczność niecieczan, którzy – w przeciwieństwie do „Portowców” – potrafili wykorzystać swoje okazje. – W tym spotkaniu stworzyliśmy tyle akcji, że bez problemów mogliśmy złapać z rywalem kontakt bramkowy. Mogliśmy strzelić nawet trzy gole. Mieliśmy w ostatnich minutach okazje, aby odrobić stratę, ale niepotrzebnie szukamy uderzeń na siłę, kiedy wystarczy wbić piłkę do pustej bramki – skarżył się bezradny Marcin Sasal.
Po 23. kolejce na zapleczu ekstraklasy strata Termaliki do prowadzącej w tabeli Pogoni wynosi tylko jeden punkt. Zespół z Niecieczy nie jest już określany jako „czarny koń”, lecz jako jedna z najlepiej grających drużyn w lidze i faworyt do ekstraklasowego awansu. Kolejny krok w jego kierunku Termalica może wykonać już w sobotę, kiedy zmierzy się na stadionie w Niecieczy z Wartą Poznań.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o