Unia bez awansu, trener rezygnuje

0
123
fot. www.facebook.com/ZKSUniaTarnow
REKLAMA

Przez cały sezon „Jaskółki” walczyły o mistrzostwo w grupie wschodniej małopolskiej IV ligi, które dawało prawo gry w barażach o awans do III ligi z mistrzem grupy zachodniej. Tarnowianie swój pierwszy cel osiągnęli, ale ten główny, jakim była przepustka do wyższej klasy, nie został ostatecznie zrealizowany, bo Jutrzenka Giebułtów w dwumeczu barażowym okazała się lepsza.

REKLAMA

 

Nieudany rewanż
Pierwsze spotkanie na stadionie w podkrakowskiej miejscowości 20 czerwca zakończyło się zwycięstwem gospodarzy 1:0. „Jaskółki” z nadziejami przystępowały jednak do rewanżu, który odbył się w ubiegłotygodniowy wtorek na stadionie w Mościcach. Oczekiwania drużyny i kibiców ostatecznie nie spełniły się – ponownie górą była ekipa z Giebułtowa, która tym razem wygrała 2:0, dzięki czemu mogła świętować awans do wyższej klasy rozgrywkowej.
Początek spotkania nie zapowiadał jeszcze dalszego przebiegu wydarzeń, bo to tarnowianie przed własną publicznością spisywali się lepiej i byli bliżej zdobycia bramki, która wyrównałaby stan rywalizacji w dwumeczu. Przewaga na boisku nie miała jednak odzwierciedlenia w wyniku. Przeciwnie – goście objęli prowadzenie już w 13. minucie, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową trafił Krzysztof Michalec. Bramka zmieniła nieco obraz rywalizacji, bo Jutrzenka grała odtąd pewniej.
Tarnowianie starali się doprowadzić do wyrównania, ale ich ataki przed przerwą i po niej zatrzymywały się na bardzo dobrze grającej defensywie zespołu z Giebułtowa. Sama waleczność „Jaskółek” nie wystarczyła do wyrównania. Jakby tego było mało, w 73. minucie Tomasz Kawa podwyższył prowadzenie Jutrzenki na 2:0. Do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie, mimo że gospodarze podejmowali próby, aby strzelić choćby honorową bramkę.
– Jesteśmy rozżaleni – mówił po meczu Daniel Bartkowski, szkoleniowiec „Jaskółek”. – Zaczęliśmy dobrze i przejęliśmy inicjatywę, ale niestety głupio straciliśmy bramkę po elemencie, na który powinniśmy być przygotowani, bo spodziewaliśmy się dośrodkowania i uderzenia z tej strefy. W takich meczach najważniejsze są niuanse i detale, na tym poziomie przegraliśmy baraż. Zawiedliśmy głównie siebie, ale także kibiców, którzy byli z nami po spadku do IV ligi. Chcemy za to przeprosić.

Niesprawiedliwe baraże?
Unia Tarnów kończy sezon w złych nastrojach, a wielu kibiców nie szczędzi drużynie słów krytyki. Podobnie było przed rokiem, gdy „Jaskółkom” zabrakło punktu do utrzymania się w III lidze. Wtedy jednak tarnowianie mieli za sobą słabe rozgrywki, teraz natomiast przegrali walkę o awans po dobrym sezonie, w którym przeszli długą i trudną drogę, zanim zdobyli upragnione mistrzostwo.
Przypomnijmy, że jeszcze na półmetku rozgrywek w grupie wschodniej małopolskiej IV ligi „Jaskółki” były wiceliderem, tracąc do prowadzącego zespołu pięć punktów. Skuteczna runda wiosenna sprawiła jednak, że na koniec sezonu to ekipa trenera Bartkowskiego znajdowała się na czele z pięciopunktową przewagą nad kolejną ekipą w stawce. To efekt 21 zwycięstw, pięciu remisów i tylko czterech porażek w całym sezonie, w którym Unia wyróżniała się na tle innych czwartoligowców.
Problem w tym, że dotychczasowe wyniki nie miały większego znaczenia, bo mistrz grupy wschodniej potrzebował zwycięstwa w dwumeczu barażowym z zespołem z grupy zachodniej, aby awansować na wyższy szczebel. Tymczasem w decydującym momencie znów lepszy okazał się zespół z krakowskiej części województwa, podobnie jak to było w ostatnich latach. Po wtorkowym meczu nie brakowało więc głosów, że system barażowy jest niesprawiedliwy, bo tylko dwa mecze decydują o wszystkim.
W obronie „Jaskółek” stanął nawet trener drużyny z Giebułtowa. – Unia wygrała swoją grupę i zasługuje na grę w III lidze. To kuriozalne, że klub inwestuje w zawodników, trenerów i w co tylko się da, a związki robią baraże, które są jak kara dla mistrza, bo po rocznej pracy trzeba iść na urlop ze smutną twarzą – mówił trener Piotr Powroźnik. – Uważam, że dużo sprawiedliwsze byłoby połączenie obydwu grup w IV lidze i zapewnienie awansu mistrzowi, który powinien być szczęśliwy, a nie karany na koniec sezonu. Katastrofą nie tylko dla Unii, ale i całej polskiej piłki jest sytuacja, w której drużyna musi pracować cały rok, a o awansie decydują tylko dwa mecze. To niesprawiedliwe.

Rezygnacja trenera
Przyszłość „Jaskółek” jest niepewna. Wiadomo, że w przyszłym sezonie drużyna znów zagra w IV lidze, ale po rozczarowaniu na koniec obecnych rozgrywek być może nie wszyscy piłkarze zdecydują się pozostać w klubie i raz jeszcze spróbować powalczyć o awans do III ligi. Wszystko wskazuje też na to, że seniorski zespół Unii będzie miał nowego trenera, ponieważ po wtorkowym meczu na konferencji prasowej Daniel Bartkowski poinformował o rezygnacji z funkcji szkoleniowca Unii.
– Jeśli popatrzymy na zespoły, które w tamtym sezonie spadły z III ligi, to byliśmy w tych rozgrywkach jedyną drużyną o krok od awansu. Wykonaliśmy ciężką pracę, odrobiliśmy stratę punktów do lidera, wygraliśmy derby, a dzisiaj z trybun musieliśmy wysłuchiwać przekleństw na swój temat – mówił we wtorek Bartkowski. – Jestem w klubie już bardzo długo i w tym momencie moja misja się kończy. Na ile mogłem, starałem się wykonać swoje zadanie. Czuję lekkie wypalenie. Chcę dziś powiedzieć oficjalnie, że przestaję być trenerem Unii Tarnów.
Daniel Bartkowski był szkoleniowcem „Jaskółek” od października 2014 roku, kiedy zastąpił Michała Szymczaka. 39-latek z tarnowskim klubem związany jest jednak znacznie dłużej, bo przez większość swojej zawodniczej kariery występował jako obrońca w biało-niebieskich barwach, a następnie już w roli trenera przez kilka lat prowadził m.in. zespół juniorów starszych Unii.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o