Unia blisko upadku?

0
82
UniaT
REKLAMA

 

REKLAMA

Pieniędzy brak
Tego nikt się nie spodziewał, bo choć kłopoty finansowe w tarnowskiej piłce są wszystkim dobrze znane od dawna, to dotychczas dawało się z nimi poradzić. Nawet jeśli piłkarze przez dłuższy czas nie dostawali wynagrodzeń za grę, to w końcu wszystkie zaległości były spłacane. Tym razem jest jednak inaczej – klubowa kasa świeci pustkami, włodarze Unii nie potrafią zaradzić trudnej sytuacji finansowej, a sponsorów nadal brakuje. Zespół, który po rundzie jesiennej zajmuje 3. miejsce w III lidze i ma dużą szansę na awans do wyższej klasy rozgrywkowej, znajduje się w tragicznej sytuacji. Ostatni tydzień przyniósł mnóstwo zaskakujących wydarzeń.
Piłkarze nie dostają pensji za grę już od ponad pół roku. Postępująca zapaść finansowa klubu, niespełnione obietnice zarządu i w końcu brak perspektyw na przyszłość sprawiły, że u zawodników przelała się czara goryczy. Już wcześniej informowaliśmy, że Rafał Kleinschmidt i Mateusz Wolański postanowili wyjechać do pracy do Niemiec. Może się jednak okazać, że to tylko początek osłabień Unii Tarnów. Trzecioligowy Partyzant Targowiska jest coraz bliżej podpisania kontraktu z 34‑letnim Danielem Polichtem, obrońcą „Jaskółek”, kilkoma piłkarzami interesują się inne kluby, a wobec korzystnych propozycji niemal nic nie będzie w stanie zatrzymać zawodników w Tarnowie.
Piłkarze otwarcie wyrażają frustrację fatalną sytuacją w klubie. Już wcześniej drużyna zrezygnowała z wyjazdowego meczu sparringowego z Sokołem Borzęcin, nie odbywały się także treningi. Zawodnicy przychodzili co prawda na zajęcia, ale pozostawali w szatni, oczekując na odpowiedź władz klubu w sprawie ich dalszej sytuacji i niespłaconych zobowiązań. W komunikacie zespół stwierdził, że rozważa także zawieszenie przygotowań do rundy wiosennej. Piłkarze liczyli, że w końcu ich protest zostanie zauważony, kibice zaniepokojeni kolejnymi doniesieniami z klubu napisali list otwarty.

 

Apel kibiców
„Od wielu lat Tarnów staje się powoli piłkarską pustynią na mapie Polski, a ostatnie doniesienia z naszego klubu wskazują, że może być jeszcze gorzej. Do tej pory słyszeliśmy jedynie deklaracje i zapewnienia, że będzie dobrze. Tak niestety nie jest, a czas płynie nieubłaganie” – irytują się fani zespołu i z obawą spoglądają w przyszłość.
Kibice obwiniają Azoty Tarnów za to, że mecenas tarnowskiego sportu pomija sekcję piłkarską. W czasach, kiedy inne sekcje się usamodzielniły, piłkarze występowali jako Zakładowy Klub Sportowy, przez co Unia „ponosiła konsekwencje utrzymywania drogich i nierentownych (o czym przekonuje się teraz miasto) obiektów”. Kibice zaapelowali do Azotów Tarnów oraz innych sponsorów, aby uratowali tarnowską piłkę, która ostatnio – w znaczeniu poziomu sportowego – wyszła na prostą i jeśli tylko pojawi się wsparcie finansowe, może się dobrze rozwijać.
O problemie zaczęło się głośno mówić i do końca ubiegłego tygodnia miało odbyć się spotkanie piłkarzy z prezesem klubu. Jednak informacje, które do nas dotarły, nie napawają optymizmem: zawodnicy dostali wolną rękę w poszukiwaniu nowych klubów, możliwe jest nawet wycofanie Unii Tarnów z rozgrywek III ligi.
Informacje są szokujące dla kibiców, którzy podczas meczu koszykówki z UMKS‑em Kielce rozmawiali na temat przyszłości sekcji piłkarskiej Unii, protestując przeciwko rozwiązaniu zespołu. Sympatycy „Jaskółek” planują też kolejne spotkania i manifestacje. Głos kibiców i piłkarzy nie dociera jednak do włodarzy klubu, którzy nie potrafią znaleźć rozwiązania trudnej sytuacji, a także do sponsorów – tych w tarnowskiej piłce od dawna brakuje.

 

Co dalej?
W rozmowie z TEMI jeszcze w ubiegłym tygodniu trener Marcin Manelski zapowiadał, że jeśli uda się utrzymać piłkarzy w klubie i przetrwać trudny moment, to awans do II ligi mógłby odmienić sytuację. Optymizmu trenera nie podzielają jednak zawodnicy, którzy wobec braku wynagrodzeń są skłonni opuścić zespół. Manelski rozumie swoich piłkarzy, bo sam niegdyś był w podobnej sytuacji jako gracz Jagiellonii Białystok, nie jest jednak w stanic nic zrobić.
Mimo napiętej sytuacji w klubie udało się w ostatni piątek rozegrać mecz sparringowy z drugoligowym Jeziorakiem Iława. Piłkarze Unii wcześniej protestowali, przez co trenowali wyłącznie indywidualnie, w Dębicy przegrali 0:1. Spotkanie było rozgrywane w fatalnych warunkach atmosferycznych, lecz mimo mrozu tarnowski zespół zaprezentował się przyzwoicie i gdyby nie brak skuteczności, mógłby pokonać drugoligowca. Zespół „Jaskółek” potwierdził, że ma duży potencjał i marzenia o II lidze są bardzo realne.
Sytuacja w klubie jest jednak poważna, a przypomnieć trzeba, że podobne problemy finansowe doprowadziły do upadku ekstraklasowej drużyny koszykarskiej. Gdyby podobna sytuacja miała czekać Unię, w mieście piłka nożna praktycznie przestałaby istnieć.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o