W zielono-biało-czarnych barwach

0
592
LZS Nowa Jastrząbka
REKLAMA

Piłka nożna w naszym regionie to nie tylko I-ligowy Bruk Bet Nieciecza czy tarnowskie kluby: Unia, Tarnovia, Metal. To także wiele drużyn z małych miejscowości, które jednak mają swoje sportowe cele i ambicje, a przy okazji świetnie integrują lokalną społeczność. Takim klubem jest na pewno LZS Nowa Jastrząbka, wspólny sportowy „skarb” trzech miejscowości: Nowej Jastrząbki oraz Nowych i Starych Żukowic.

Zaczęło się na „Saharze”

REKLAMA

Kiedy na zaproszenie nowego prezesa klubu Grzegorza Zygadły podjeżdżam pod jego siedzibę, wita mnie malujący ogrodzenie Janusz Garstka. To człowiek, który LZS Nową Jastrząbkę zakładał w 1982 roku. Dziś wspomina: – Kopaliśmy u nas w piłkę wcześniej, ale nie byliśmy nigdzie zarejestrowani. Czasem takie mecze pomiędzy zespołami z sąsiednich wiosek trwały dwie, a nawet trzy godziny. Kiedyś wygraliśmy turniej gminny, ale nie dopuszczono nas do rozgrywek wojewódzkich dlatego, że nie byliśmy członkami PZPN. Trzeba było to zmienić, stąd pomysł na założenie klubu.
Początki, jak to bywa, były trudne, czemu sprzyjał specyficzny czas, w Polsce obowiązywał wówczas stan wojenny. Nie było boiska, piłkarze grali na klepisku, które nazwali ironicznie „Saharą”. – Gmina obiecała nam wykonanie boiska, jeżeli wyczyścimy rowy. Myśmy się wywiązali, ale koparka, która przyjechała z gminy tylko rozkopała to klepisko, a pod spodem był piach. Stąd nazwa „Sahara” – uzupełnia swoją opowieść Garstka.
Brakowało strojów, te Garstka dosłownie „wydobył” z jednej z tarnowskich hurtowni, a getry wykonała z wełny na drutach jego siostra. I tak nowy zespół rozpoczął boje w tarnowskiej klasie C, korzystając początkowo z gościny stadionu w Lisiej Górze. Dziś boisko w Jastrząbce wygląda zupełnie inaczej. To właściwie kameralny kompleks, składający się z dwóch pełnowymiarowych boisk. Jedno nieco krótsze oraz „dolne”, powstałe w 2001 roku, na którym drużyna rozgrywa swoje spotkania ligowe. Cztery lata później kompleks sportowy w Nowej Jastrząbce powiększył się o piętrowy klubowy budynek, w którym mieszczą się szatnie, magazyn, pokój socjalny, konferencyjny.
Przez lata piłkarze Jastrząbki występowali w lokalnych tarnowskich klasach rozgrywkowych, ale na początku drugiej dekady XXI wieku małemu klubowi przyszło przeżyć wielkie chwile. Oto zespół dosyć sensacyjnie awansował do rozgrywek o mistrzostwo IV ligi. Z drużyn regionu w wyższej klasie grała wówczas jedynie Unia Tarnów! Był to jednak awans nieco na wyrost i pobyt w tej klasie rozgrywkowej trwał niedługo. Na mecze przychodziło sporo kibiców z całej okolicy. – Kiedyś w Pucharze Polski przyjechała do nas Unia Tarnów i przegrała z nami po rzutach karnych. A na derbach z Wolanią to ciężko było miejsce znaleźć na trybunie – wspomina Garstka.

Sami swoi

Ostatnio zielono-biało-czarni, bo w takich barwach występują futboliści z Jastrząbki, grają w jednej z grup tarnowskiej klasy A. Grzegorz Zygadło, który łączy prezesowanie z funkcją trenera, organizuje pracę w klubie, treningi, ale także wydeptuje ścieżki w firmach regionu, w poszukiwaniu sponsorów, którzy są oczywiście mile widziani. I opowiada o realiach działalności LZS Nowa Jastrząbka.
– Jesteśmy klubem środowiskowym, który łączy mieszkańców trzech miejscowości. Nie ma sensu bowiem tworzyć trzy kluby i robić sobie konkurencję. Zainteresowanie sportem jest u nas naprawdę duże. Mamy drużynę seniorów, juniorów młodszych, młodzików oraz zespoły dziecięce: orlików, żaków i skrzatów. W najmłodszych grupach ćwiczy nawet kilka dziewcząt. Łącznie trenuje u nas około stu zawodników, a zajęcia z nimi prowadzi kilku szkoleniowców, obok mnie są to Krzysztof Kocoł, Tomasz Sołowij i Tomasz Grabka.
Dużym osiągnięciem klubu, świadczącym o jakości szkolenia najmłodszych, było uzyskanie przez Jastrząbkę certyfikatu Polskiego Związku Piłki Nożnej, tak zwanej „Brązowej Gwiazdki”, co podkreśla trener Tomasz Grabka, opowiadając, że klub aby uzyskać certyfikat, musiał się wykazać odpowiednią bazą, sprzętem oraz wykwalifikowaną kadrą szkoleniową. W klubie nie ukrywają swoich ambicji. – W nadchodzącym sezonie cel jest jasny. Chcemy awansować do klasy okręgowej i myślę, że jest to realne. Wróciło do nas kilku chłopaków grających w wyższych ligach i powinni nam pomóc. A warto dodać, że grają u nas sami swoi. Nie tylko grają, ale pomagają w pracach na stadionie. Bo wiedzą, że to jest po prostu ich klub – kończy swoją wypowiedź prezes Zygadło.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o