Wielka piłka w małej Niecieczy

0
107
termalica-awans
REKLAMA

Historia klubu z Niecieczy może budzić podziw. Jeszcze w 2006 roku Ludowy Klub Sportowy Bruk‑Bet Nieciecza grał na poziomie ligi okręgowej. Dzięki rokrocznym awansom klub z małej miejscowości pod Tarnowem w 2010 roku znalazł się w pierwszoligowych rozgrywkach. Przez kolejne lata Termalica – o której usłyszał już cały kraj – bywała bardzo blisko awansu do piłkarskiej ekstraklasy. W poprzednich sezonach popularnym „Słonikom” brakowało naprawdę niewiele, żeby osiągnąć kolejny spektakularny sukces. Niektórzy kibice mówili nawet, że to piłkarze Termaliki z różnych powodów celowo rezygnowali w decydujących momentach. Włodarze klubu z Niecieczy konsekwentnie jednak temu zaprzeczali i twierdzili, że ekstraklasa zawsze była ich głównym celem.

REKLAMA

Znakomity sezon
Przed aktualnymi rozgrywkami zespół także jednoznacznie podkreślał, że chce walczyć o ekstraklasowy awans. Trener Piotr Mandrysz sprawdził się już w poprzednim sezonie, a teraz miał zbudować silną drużynę, która zdominuje pierwszoligowe rozgrywki. Jesienią okazało się, że „Słoniki” faktycznie są piekielnie mocne. Termalica w pierwszej części sezonu radziła sobie wręcz doskonale – od pierwszej kolejki nie dała sobie odebrać prowadzenia w tabeli, spędzając zimę jako lider i główny pretendent do awansu na koniec rundy wiosennej.
Jednak druga część sezonu początkowo nie była już tak dobra w wykonaniu drużyny z Niecieczy. „Słoniki” w pierwszych wiosennych meczach złapały lekką zadyszkę, spadły nawet na trzecie miejsce w tabeli, podczas gdy tylko dwie drużyny z czołówki znajdowały się na miejscach gwarantujących awans do ekstraklasy – Zagłębie Lubin i Wisła Płock. Kluczowe spotkanie drużyna trenera Piotra Mandrysza rozegrała więc niedawno w Płocku, gdzie dzięki zwycięstwu awansowała na drugie miejsce, wyprzedzając tym samym tamtejsza Wisłę.
W minioną sobotę w Niecieczy odbyło się spotkanie w ramach przedostatniej kolejki rozgrywek z Pogonią Siedlce, zespołem ze strefy spadkowej. Termalica przed tym meczem zajmowała pozycję wicelidera, mając cztery punkty przewagi nad kolejną Wisłą Płock. To oznaczało, że sobotnie zwycięstwo jeszcze w tej kolejce zapewniłoby Termalice awans do ekstraklasy. Podopieczni trenera Mandrysza byli więc wyjątkowo zdeterminowani, by wygrać historyczny mecz przed własną publicznością i tym samym zrealizować przedsezonowy cel.
W sobotnim meczu od początku dominowali gospodarze. „Słoniki” grały lepiej, dobrze się broniły i stwarzały okazje, które ostatecznie zamieniły na gola. Pod koniec pierwszej połowy Emil Drozdowicz wykorzystał dośrodkowanie i celnie główkował do bramki. W drugiej połowie początkowo zrobiło się nieco nudniej, ale gospodarze i tak przeważali, a w 67. minucie Drozdowicz uderzył piłkę głową raz jeszcze, zapewniając miejscowym kibicom powód do euforii. Termalica do końca spotkania nie pozwoliła już sobie strzelić bramki, a ostatecznie zasłużenie wygrała 2:0, zdobywając tym samym awans do ekstraklasy jeszcze przed ostatnią kolejką sezonu.
– Sądziłem, że w całym sezonie do awansu zawsze wystarczy zdobycie dwóch punktów w meczów. Już tydzień temu ten próg przekroczyliśmy, ale mimo tego musieliśmy drżeć o to, czy się uda awansować – mówił na konferencji prasowej po meczu szkoleniowiec Termaliki, Piotr Mandrysz, podkreślając zaciętość rywalizacji o awans w tym sezonie. – Chciałem więc podziękować drużynie Wisły Płock za walkę. Gratuluję za sportową postawę i rywalizację do końca. Mam nadzieję, że drużynie z Płocka uda się w przyszłym sezonie wywalczyć ten awans.


Euforia w Niecieczy
Termalica po meczu miała co świętować. Wszak zwycięstwo z Pogonią było ósmą wygraną z rzędu, a „Słoniki” potwierdziły, że awans im się bezapelacyjnie należał. Było więc bardzo dużo radości i wspólnej celebracji największego sukcesu w historii klubu, który w Niecieczy powstał już w 1922 roku. A sukces okazał się ogromny także dlatego, że w ekstraklasie nigdy jeszcze nie grał klub z tak małej miejscowości. Termalica to zdecydowany ewenement, nie tylko na polską skalę – nic więc dziwnego, że o jej awansie informowały niemal wszystkie czołowe media w Polsce.
– Jesteśmy niebywale szczęśliwi. Chcieliśmy awansować na własnym stadionie i to nam się udało – powiedział po sobotnim meczu Dariusz Jarecki, zawodnik zwycięskiej drużyny. Jarecki przyznaje, że „Słoniki” zmagały się też z presją. – Byliśmy ciekawi, jak nasze głowy to wszystko wytrzymają, bo od kilku meczów graliśmy z presją. Ten awans to dla nas wszystkich olbrzymie osiągnięcie.
Sukces Termaliki jest efektem konsekwentnego dążenia do celu. Drużyna rozwijała się, awansowała na coraz wyższe szczeble rozgrywkowe, a na zapleczu ekstraklasy grała w sumie pięć sezonów. W tym czasie „Słoniki” bywały już bardzo blisko upragnionego awansu na najwyższy poziom rozgrywkowy. Przed dwoma laty bramka strzelona przez przeciwnika w 94. minucie meczu sprawiła, że się nie udało. Teraz w Niecieczy podkreślają, że ich upragniony awans wynika ze sportowej rywalizacji.
– Najpierw goniliśmy rywali, potem musieliśmy uciekać przed drużyną Wisły Płock, a jednocześnie jeszcze odbierać wszelkiego rodzaju nieprzychylne dla nas komentarze, które powątpiewały w naszą sportową grę o awans – mówi Piotr Mandrysz, który podkreśla, że drużyna zawsze walczyła o jeden cel. – Myślę, że tym spotkaniem i końcowym sukcesem wszystkim utarliśmy nosa, pokazaliśmy, że Termalica zawsze chciała awansować, ale w sportowej rywalizacji nie zawsze się to udaje.

Co dalej?
Wielkie emocje kibice Termaliki mają za sobą, bo wszystko już wiadomo, ale w ostatniej kolejce „Słoniki” czeka jeszcze jeden ciekawy mecz. W najbliższą sobotę Termalica zagra bowiem na wyjeździe w Lubinie, gdzie jej rywalem będzie tamtejsze Zagłębie, czyli lider pierwszoligowej tabeli. Na koniec rozgrywek zmierzą się więc ze sobą dwie drużyny, które w przyszłym sezonie będą rywalizowały na poziome ekstraklasy, a w obecnych rozgrywkach na jej zapleczu spisywały się zdecydowanie najlepiej.
Dobra informacja dla kibiców jest też taka, że włodarze klubu chcą zrobić wszystko, aby szybko zmodernizować stadion w Niecieczy i sprostać wymogom licencyjnym. Jeśli nie uda się skończyć prac przed rozpoczęciem przyszłego sezonu, który rusza już w lipcu, to Termalica być może zagra kilka meczów na stadionie Hutnika Kraków. W minionym tygodniu „Słoniki” otrzymały bowiem licencję PZPN‑u na korzystanie z tamtego obiektu.
– Zaraz po zakończeniu sezonu będziemy przebudowywać stadion, chcemy rozpocząć prace natychmiast po końcu rozgrywek, aby terminowo móc spełnić wszystkie wymogi licencyjne – mówi Krzysztof Witkowski, mieszkaniec Niecieczy i prezes firmy, która jest głównym sponsorem klubu. – Prawdopodobnie do początku przyszłego sezonu nie uda się tego zrealizować, więc kilka meczów chcielibyśmy zagrać w Nowej Hucie. Być może uda się zrobić tak, by spotkania w pierwszych kolejkach rozgrywać na wyjazdach. W tym czasie musimy wykonać różne prace na stadionie.
Już niedługo może się więc okazać, że do maleńkiej podtarnowskiej Niecieczy – w której nie mieszka nawet osiemset osób – będą przyjeżdżały największe piłkarskie kluby w Polsce. To wielki sukces Termaliki, a zarazem udowodnienie wszystkim malkontentom, że mądre i wieloletnie budowanie statusu klubu przynosi z czasem spektakularne rezultaty.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o