Wygrana dająca nadzieję

0
94
BrukBet Termalica 1819
REKLAMA

Przedostatnie w tym sezonie spotkanie, a ostatnie przed własną publicznością, drużyna z Niecieczy rozegra w najbliższą sobotę z Arką Gdynia.
Przed piątkowym meczem 34. kolejki drużyna Bruk‑Betu Termaliki znajdowała się w bardzo trudnej sytuacji. „Słoniki”, które w finałowej części sezonu jeszcze nie wygrały, ciągle zajmowały przedostatnie miejsce w tabeli, a na dodatek już pięć punktów wynosiła ich strata do pierwszej drużyny spoza strefy spadkowej. Była nią właśnie Lechia Gdańsk. Niecieczanie potrzebowali więc w piątek wyjazdowej wygranej z sąsiadem z zestawienia, aby wciąż liczyć się w rywalizacji o utrzymanie. Porażka mogłaby natomiast już teraz przekreślić ich szanse na pozostanie w ekstraklasowej elicie.
Goście do spotkania przystępowali więc zdeterminowani, ale optymistycznie nie nastrajała ich sytuacja kadrowa. W tak istotnym pojedynku trener Zieliński nie mógł bowiem skorzystać z usług pauzujących za kartki Romana Gergela, Bartosza Szeligi oraz Martina Mikovicia.
Mecz źle rozpoczął się dla przyjezdnej drużyny. W dużej części pierwszej połowy inicjatywę posiadała Lechia, której też zależało na zdobyciu gola i punktów. Gdańszczanie byli jednak albo nieskuteczni, albo w bramce Bruk‑Betu Termaliki dobrze spisywał się Dariusz Trela.
Sytuacja zmieniła się w ostatnim kwadransie przed przerwą, gdy „Słoniki” zaczęły zagrażać miejscowej ekipie. W kierunku bramki Duszana Kuciaka groźnie strzelał Bartosz Śpiączka (który chwilę wcześniej pojawił się na placu gry, zastępując kontuzjowanego Florina Purece). Niewiele też zabrakło, aby gospodarzy zaskoczył Samuel Stefanik, który uderzał z dystansu, a piłka trafiła w słupek.
Druga połowa miała już odmienny przebieg, bo dużo lepiej prezentowała się przyjezdna drużyna. Gdańszczanie wraz z upływem czasu grali coraz gorzej, piłkarze Bruk‑Betu Termaliki mieli natomiast coraz więcej okazji, aby trafić do bramki. Zresztą piłka znalazła się w niej zaraz po przerwie, ale uderzenie głową Rafała Grzelaka nie zostało ostatecznie uznane, bo sędzia dopatrzył się spalonego. Zaangażowanie i konsekwentna gra przyniosły jednak efekt w 74. minucie, gdy Szymon Pawłowski dośrodkowywał z prawej strony, a pod bramką Vladislavs Gutkovskis skutecznie główkował.
Do końca spotkania „Słoniki” nie pozwoliły już rywalom na zmianę wyniku (Lechia zresztą nie potrafiła zareagować na straconą bramkę). Rozważna gra gości sprawiła więc, że po ostatnim gwizdku mogli cieszyć się z pierwszego w rundzie finałowej kompletu punktów. Miały one szczególną wagę, bo pozwoliły Bruk‑Betowi Termalice zbliżyć się do pierwszych drużyn spoza strefy spadkowej, a tym samym w Niecieczy podtrzymały nadzieję na utrzymanie w lidze.
Piątkowy triumf nie zmienił pozycji Bruk‑Betu Termaliki w tabeli, ale sprawił, że strata klubu do Lechii oraz wyżej notowanego Piasta Gliwice zmniejszyła się do dwóch punktów. „Oczko” przewagi „Słoniki” miały natomiast nad zamykającą zestawienie Sandecją Nowy Sącz, która w Niecieczy, gdzie w tym sezonie gościnnie występuje, pokonała drużynę z Gliwic.
We wtorek, już po oddaniu tego tekstu do druku, podopieczni trenera Zielińskiego rozgrywali kolejny istotny mecz. W ramach 35. kolejki przed własną publicznością rywalizowali bowiem właśnie z Sandecją. Starcie dwóch drużyn ze strefy spadkowej ma spory wpływ na końcowy układ tabeli.
Kolejny mecz ekipa Bruk‑Betu Termaliki rozegra w najbliższą sobotę. W przedostatniej kolejce sezonu „Słoniki” po raz ostatni zaprezentują się własnym kibicom. Niecieczanie podejmą niezagrożoną spadkiem Arkę Gdynia. Dotychczasowe konfrontacje obydwu ekip kończyły się różnie. Jesienią w Niecieczy padł remis 1:1, a w marcu Arka u siebie wygrała 4:0. To więc dobra okazja do rewanżu.

REKLAMA

Lechia Gdańsk – Bruk‑Bet Termalica Nieciecza 0:1 (0:0).

Gutkovskis 74. min. BBT: Trela – Matei, Kupczak, Putiwcew, Grzelak, Jovanović, Piątek, Pawłowski, Stefanik (88’ Maksimenko), Purece (36’ Śpiączka), Gutkovskis (81’ Guba).

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o