Zadecydowała ostatnia minuta

0
66
Radość na boisku z powodu trzeciej w tym sezonie wygranej Termaliki
REKLAMA

W najbliższą sobotę drużyna trenera Marcina Kaczmarka na domowym stadionie podejmie Puszczę Niepołomice.
Niecieczanie mają za sobą intensywny tydzień, bo rozegrali dwa spotkania w odstępie czterech dni. W minioną środę rywalizowali bowiem z Turem Bielsk Podlaski w ramach I rundy Pucharu Polski.
Na pucharowym szczeblu „Słonie” trafiły na dużo słabszego przeciwnika. Tur gra na co dzień w IV lidze podlaskiej, więc zdecydowanym faworytem spotkania była pierwszoligowa drużyna. Równocześnie jednak rozgrywki pucharowe rządzą się swoimi prawami – nieraz już odpadały z nich kluby z wyższych klas, dlatego ekipa Bruk‑Betu Termaliki nie mogła zlekceważyć przeciwnika.
Ostatecznie obyło się bez niespodzianki, choć ta w drugiej połowie wisiała w powietrzu, gdy drużyny przez chwilę remisowały. Stało się tak w 71. minucie, kiedy Patryk Stypułkowski zdobył wyrównującego gola. Wcześniej jedyną bramkę w meczu strzelił przed przerwą Florin Purece. Końcowy kwadrans należał jednak do gości. Prowadzenie zapewnił im w 81. minucie Arni Vihjalmsson, następnie podwyższył Kamil Słaby, a o zwycięstwie 4:1 przesądziło trafienie Vlastimira Jovanovicia z rzutu karnego.
Wiadomo już, że w 1/16 Pucharu Polski rywalem „Słoni” będzie ekstraklasowa Cracovia. Spotkanie odbędzie się pod koniec października w Niecieczy.
Tymczasem już trzy dni po zmaganiach pucharowych podopieczni trenera Marcina Kaczmarka grali w lidze niezwykle istotny mecz. W sobotę w Katowicach mierzyli się z GKS‑em, który był ich bezpośrednim sąsiadem w strefie spadkowej tabeli, a na swoim koncie miał tylko punkt więcej. Na dodatek katowiczanie przystępowali do spotkania podbudowani środowym zwycięstwem w Pucharze Polski, bo na własnym stadionie po rzutach karnych pokonali ekstraklasową Pogoń Szczecin.
W sobotnim meczu 12. kolejki piłkarzom obydwu ekip determinacji nie można było odmówić, ale długo niewiele z niej wynikało. W pierwszej połowie brakowało płynnej gry i klarownych sytuacji. Co prawda nieco lepiej spisywali się gospodarze i stwarzali trochę większe zagrożenie pod bramką Dariusza Treli, ale byli równie nieskuteczni jak Bruk‑Bet Termalica w swoich pojedynczych próbach. W efekcie do przerwy bramka nie padła, a kibice mieli prawo narzekać na poziom widowiska.
Więcej emocji przysporzyła gra piłkarzy w drugiej połowie. Najpierw dobrą sytuację zmarnował Grzegorz Piesio, następnie to goście zaczęli dochodzić do głosu. Prowadzenie objęli w 62. minucie, gdy dośrodkowanie w pole karne wykorzystał Artem Putiwcew, który strzałem głową pokonał Krzysztofa Barana. Radość kibiców „Słoni” nie trwała jednak długo, bo już w 68. minucie na stadionie przy ulicy Bukowej ponownie był remis, a gola znów zdobył piłkarz gości. Autorem samobójczego trafienia był Rafał Grzelak, który po dośrodkowaniu skierował piłkę głową do własnej bramki.
Potem obydwie drużyny starały się przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale brakowało im argumentów, dokładności i nie stwarzały groźniejszych sytuacji. Wydawało się więc, że spotkanie zakończy się podziałem punktów. O trumfie gości 2:1 przesądziła jednak akcja z ostatniej minuty doliczonego czasu gry, gdy „Słonie” dośrodkowywały z rzutu wolnego, a chociaż strzał Putiwcewa został najpierw obroniony, to piłka następnie odbiła się od słupka i z bliska dobił ją Mateusz Kupczak.
– Zwycięstwo jest dla nas cenne tym bardziej, że spotkały się dwa zespoły, które nie tak wyobrażały sobie grę w tym sezonie – mówił po meczu trener Marcin Kaczmarek. – Nasz plan polegał na tym, żeby w pierwszej fazie pozwolić GKS‑owi pograć, a samemu przechwycić piłkę i szybko zaatakować. Źle jednak weszliśmy w mecz, mieliśmy trochę problemów. W drugiej połowie coś zaczęło się dziać, realizacja tego zadania wyglądała coraz lepiej. Strzeliliśmy gola i wydawało się, że możemy za chwilę wyprowadzić kolejny cios, ale w tym momencie przytrafiła się kuriozalna bramka samobójcza. Końcówka była nerwowa. W ostatniej akcji w stałym fragmencie zaryzykowaliśmy. Bardzo się cieszę, bo z mentalnego punktu widzenia takie zwycięstwo może nam pomóc.
W trzech ostatnich ligowych meczach z nowym szkoleniowcem na ławce „Słonie” odniosły dwa zwycięstwa. To postęp w porównaniu z dotychczasowymi wynikami, bo wcześniej w całym sezonie niecieczanie pod wodzą Jacka Zielińskiego triumfowali tylko raz.
Sobotni wynik sprawił też, że ekipa Bruk‑Betu Termaliki opuściła ostatnie miejsce w tabeli. Obecnie plasuje się na 14. pozycji, przy czym nad zamykającymi zestawienie GKS‑em oraz Garbarnią Kraków ma tylko dwa punkty przewagi, a o „oczko” wyprzedza kolejne ekipy – Stomil Olsztyn i Wartę Poznań, które na dodatek rozegrały dotychczas jedno spotkanie mniej.
Niecieczanie potrzebują teraz punktowej serii, aby na dobre wydostać się z dołu stawki. Swój dorobek będą mogli poprawić w najbliższą sobotę, gdy w spotkaniu 13. kolejki przed własną publicznością podejmą Puszczę Niepołomice. Rywal plasuje się obecnie na 7. pozycji w tabeli.

REKLAMA

GKS Katowice – Bruk‑Bet Termalica Nieciecza 1:2 (0:0).

Putiwcew 62. min., Grzelak 68. min. (s), Kupczak 90+ min. BBT: Trela – Szeliga, Szarek, Putiwcew, Grzelak, Skóraś, Jovanović (85’ Kiełb), Stefanik (67’ Szymonowicz), Kupczak, Gergel (90’ Vilhjalmsson), Gutkovskis.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o