Zmienili trenera, nie zmienili gry

0
77
termalica-Miroslaw-Jablonski
REKLAMA

Czara goryczy przelała się w minionym tygodniu, kiedy Termalica bezbramkowo zremisowała z Okocimskim. Kolejny słaby wynik sprawił, że włodarze klubu postanowili rozstać się z trenerem Duszanem Radolskim. Jego miejsce zajął 63‑letni Mirosław Jabłoński – były piłkarz, później działacz i trener, który pracował między innymi w Legii Warszawa, Zagłębiu Lubin, ŁKS‑ie Łódź i Wiśle Płock, a ostatnio w Górniku Łęczna. Tuż po przyjściu do Niecieczy nowy szkoleniowiec powiedział, że drużyna wciąż ma realną szansę na awans do ekstraklasy, który miał być celem Termaliki w tym sezonie.
Jabłoński zaczął jednak pracę z drużyną, która ostatnio ewidentnie się pogubiła – straciła styl, zaczęła popełniać błędy, nie strzelała bramek. W pierwszym meczu pod jego wodzą Termalica pokonała w sparingu 3:0 Puszczę Niepołomice, jednak prawdziwy sprawdzian miał odbyć się w niedzielę, kiedy miejscowe „Słoniki” podejmowały GKS Katowice, wicelidera tabeli, z którym z powodzeniem pracuje Kazimierz Moskal. W ligowym debiucie Jabłoński stanął więc przed trudnym zadaniem – przerwaniem serii przegranych u siebie.
Piłkarze Termaliki przysporzyli swojego trenera o ból głowy już na początku spotkania, kiedy popełnili dwa fatalne błędy w defensywie i w 12. minucie przegrywali już 0:2. Na szczęście humor trenerowi i miejscowym kibicom poprawił Emil Drozdowicz, który chwilę później zdobył kontaktową bramkę. Na nic więcej obydwu drużyn w pierwszej połowie nie było stać.
W drugiej części spotkania Termalica zaatakowała i dominowała na boisku. Kolejne ataki „Słoników” nie przynosiły jednak efektów i powróciło fatum nieskuteczności, które w tym sezonie prześladuje zespół z Niecieczy. Na dodatek dobry kontratak katowiczan sprawił, że w 75. minucie swoją drugą bramkę w meczu strzelił Grzegorz Fonfara, a goście wygrali spotkanie 3:1.
– Jestem zdruzgotany tą porażką. Nie faktem przegranej, ale błędami, które popełniliśmy przy dwóch pierwszych bramkach, kiedy runął cały plan taktyczny – komentował rozczarowany Mirosław Jabłoński. – W przerwie udało się zespół pozbierać, druga połowa była zdecydowanie lepsza, stworzyliśmy kilka sytuacji. Pogrążyła nas trzecia bramka po kontrze, a teraz trzeba wyciągnąć wnioski, bo tak karygodnych błędów nie przystoi popełniać na tym poziomie.
W innym nastroju był po meczu Kazimierz Moskal. Jeszcze kilka miesięcy temu jako szkoleniowiec Termaliki walczył z drużyną o awans do ekstraklasy, a tym razem przyjechał, aby z GKS‑em zmienić niekorzystną historię meczów katowiczan ze „Słonikami”. Moskal miał ostatnio okazję oglądać kilka razy grę Termaliki, bo w jej barwach występuje jego syn Kamil.
– Zawsze z przyjemnością przyjeżdżałem i oglądałem mecze Termaliki, dziś z przyjemnością stąd wyjadę – podsumował Moskal. – Zadanie udało się wykonać, ale choć po pierwszych dwóch bramkach wydawało się, że wygrana będzie łatwa, to tak się nie stało. Niecieczanie szczególnie w drugiej połowie zaczęli nam zagrażać.
Nad Niecieczą zawisły ostatnio czarne chmury. Mecz z GKS‑em potwierdził, że piłkarze wciąż popełniają podobne błędy, a na dodatek nie potrafili wygrać już trzeciego z rzędu spotkania przed własną publicznością. Mirosław Jabłoński dopiero zaczyna jednak pracę z Termaliką, więc na efekty trzeba będzie jeszcze poczekać. Problem w tym, że drużyna miała walczyć o awans, a po 14. kolejce zajmuje 12. miejsce w tabeli i traci kolejne punkty do lidera. W sobotę „Słoniki” zagrają na wyjeździe z nieco wyżej notowaną Miedzią Legnica.

REKLAMA

Termalica Bruk‑Bet Nieciecza – GKS Katowice 1:3 (1:2).

Cholerzyński 6. min., Fonfara 12. min., 75. min., Drozdowicz 13. min. Termalica: Nowak – Piątek, Czerwiński, Pleva, Jarecki, Rybski (80’ Biskup), Foszmańczyk (46’ Sołdecki), Pielorz, Piekarski, Drozdowicz, Kujawa (76’ Schulmeister).

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments