Mistrzostwo jest, awansu nie będzie?

0
47
Czy są jeszcze szanse, aby tarnowscy szczypiorniści uzyskali licencję na grę w najwyższej klasie rozgrywkowej? | fot. Paweł Topolski
REKLAMA

Tarnowianie chcą jeszcze odwołać się od tej decyzji do Związku Piłki Ręcznej w Polsce.
W zakończonym niedawno sezonie szczypiorniści SPR‑u PWSZ Tarnów okazali się najlepsi w grupie „B” pierwszoligowych rozgrywek. Klub stanął też przed szansą gry w najwyższej klasie, która w ostatnich latach stała się ligą zawodową, więc nie ma w niej spadków ani awansów, a jedynie organizatorzy zmagań mogą zaprosić do niej inne zespoły, jeśli te spełnią odpowiednie kryteria.
W tym sezonie informowano, że pierwszoligowcy chętni do gry w PGNiG Superlidze muszą najpierw zrealizować kryterium sportowe, czyli m.in. wygrać rozgrywki, a następnie muszą z powodzeniem wziąć udział w procesie licencyjnym, który rozpoczął się w trakcie zmagań. Tarnowianie przystąpili do niego jeszcze wtedy, gdy ligowego mistrzostwa nie byli pewni.
Ostatecznie SPR PWSZ zrealizował wymogi sportowe, okazując się najlepszą drużyną w swojej pierwszoligowej grupie, ale licencji koniecznej do gry w najwyższej lidze nie uzyskał. Wprawdzie decyzje w sprawie zespołów awansujących mają zapaść 20 czerwca, ale już na początku minionego tygodnia specjalna komisja PGNiG Superligi podjęła część z nich. „Komisarz ligi zdecydował o wydaniu decyzji odmownych dla trzech klubów: Nielba Wągrowiec, SPR PWSZ Tarnów, KPR Legionowo” – poinformowano. Stało się tak, bo tarnowianie mieli nie przedstawić wymaganych dokumentów do 31 maja, kiedy kończył się etap procesu licencyjnego.
Zespoły chcące awansować do PGNiG Superligi muszą spełnić różne wymagania. Mają dysponować odpowiednią infrastrukturą, nie mogą mieć zaległości finansowych względem zawodników lub trenerów, a także muszą przekształcić się w spółkę kapitałową oraz posiadać budżet gwarantowany. W tym sezonie jego minimalna wysokość wynosi dwa miliony złotych. Jak informował komisarz ligi, tarnowianie wymogów organizatorów rozgrywek w wyznaczonym czasie nie zrealizowali.
Włodarze SPR‑u PWSZ są rozczarowani decyzją PGNiG Superligi, bo twierdzą, że podjęli działania konieczne do uzyskania licencji. Nie mieli jednak na nie wiele czasu, bo klub mistrzostwo wywalczył dopiero pod koniec maja. – Rozpoczęliśmy prawną zmianę stowarzyszenia na spółkę kapitałową, a przede wszystkim zaczęliśmy zabiegać o zgromadzenie odpowiedniego budżetu, który był największym wyzwaniem – mówi Janusz Terlecki, prezes SPR‑u. – Informowaliśmy, że do 19 czerwca dostarczymy wszystkie niezbędne dokumenty, ale wcześniej zapadła decyzja o nieprzyznaniu licencji.
Tarnowianie przegrali więc walkę z czasem, choć byli bliscy spełniania wymaganych kryteriów. Stowarzyszenie przekształca się bowiem w spółkę kapitałową, a na początku minionego tygodnia Grupa Azoty (główny partner klubu) podczas posiedzenia zarządu podjęła decyzję o zwiększeniu wysokości finansowania SPR‑u, co w dużej mierze pomogłoby klubowi osiągnąć budżet gwarantowany. Tarnowski klub nie zdołał jednak nawet zakomunikować tego PGNiG Superlidze, która wcześniej podjęła odmowną decyzję w sprawie licencji dla mistrza grupy „B”.
SPR‑owi przysługuje jeszcze możliwość odwołania się od decyzji komisarza ligi do Związku Piłki Ręcznej w Polsce. Klub może też złożyć skargę do Trybunału Arbitrażowego do spraw Sportu przy Polskim Komitecie Olimpijskim. Problem jednak w tym, że prawo jest bezwzględne, a jeśli tarnowianie nie przedstawili wymaganych dokumentów w określonym terminie, to niewiele pomogą „okoliczności łagodzące”, kontekst zdobycia mistrzostwa i późniejsze zapewnienie sobie budżetu gwarantowanego.
– Szkoda, że liga zawodowa tak restrykcyjne patrzy na zespoły, które występowały dotychczas w rozgrywkach amatorskich – mówi Terlecki. – Jeśli licencji ostatecznie nie uzyskamy, to trudno będzie przekazać to zawodnikom, którzy sportowo osiągnęli wielki sukces.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o