Niewiele zabrakło, ale zabrakło

0
281
REKLAMA

To był kolejny arcyważny mecz dla beniaminka, za „sześć punktów”. Niestety po pokonaniu mieleckiej Stali tydzień wcześniej, tym razem tarnowianie ulegli w Gdańsku Wybrzeżu. Trochę na własną prośbę, bo naprawdę byli blisko wygrania pierwszego w sezonie meczu na wyjeździe. Niestety stare „grzechy” na to nie pozwoliły.

REKLAMA

Historia lubi się powtarzać
Początek meczu był wyrównany i nerwowy. Gospodarze rozgrywali swoją pierwszą akcję niemalże dwie minuty i nie potrafili zamienić jej na gola. Bo tarnowianie bardzo dobrze bronili. W rewanżu, po drugiej stronie boiska było przez sporo sekund podobnie, w końcu jednak pod presją uciekającego czasu na indywidualną akcję zdecydował się Albert Sanek, który rozerwał szyki obronne rywala i trafił do bramki z linii sześciu metrów. Rywale odpowiedzieli trafieniem i w kolejnych minutach spotkania kibice w Gdańsku oraz widzowie TVP Sport byli świadkami wyrównanej gry, do stanu 3:3. I wtedy nad parkietem Wybrzeża przeszło prawdziwe sportowe tsunami w wykonaniu ekipy beniaminka. W ciągu kilkunastu minut przyjezdni, wykorzystując seryjne straty rywala, potrafili odskoczyć gdańszczanom na odległość już sześciu bramek! Świetnie, bardzo dynamicznie i skutecznie grał Renno Tokuda, który coraz śmielej poczyna sobie na parkietach polskiej Superligi. Kiedy trafił, Grupa Azoty prowadziła już 10:4 i wydawało się, że może mieć to spotkanie pod kontrolą. A gdyby nie dwie niewykorzystane okazje rzutowe młodego skrzydłowego Mateusza Wojdana, mogło być jeszcze lepiej! Tak czy owak, było to najlepsze kilkanaście minut tarnowian w tegorocznym sezonie.
Po kwadransie gry trener miejscowych Thomas Orneborg miał już na swoim koncie dwa czasy. W 14. i 15. minucie goście rzucili rywalom aż cztery bramki, nie tracąc przy tym ani jednej. Niestety powtórzył się koszmar z meczów z Zagłębiem Lubin i Chrobrym Głogów. Tarnowianie zamiast grać spokojnie i konsekwentnie wykorzystywać błędy rywala oraz dobrą postawę swojego bramkarza, potracili głowy. Przestali sobie w ogóle radzić z podwyższoną obroną rywali, którzy powoli i konsekwentnie odrabiali straty. Świetnie wprowadził się do gry Kamil Adamczyk. Leworęczny rozgrywający wziął na siebie ciężar rzutów i jeszcze w tej połowie pokonał Patryka Małeckiego pięć razy. W efekcie przewaga gości stopniała do zaledwie jednej bramki i na przerwę schodzili prowadząc już tylko 12:11. Mieli przy tym sporo szczęścia, bo rzucający w ostatnich sekundach na bramkę tarnowską z linii sześciu metrów Kelian Janikowski, nie trafił do bramki. Ale pierwsza odsłona mimo wszystko dawała podstawy do optymizmu na dalsze 30 minut tego spotkania.

Gospodarze bardziej konsekwentni
Na początku drugiej połowy zawodnicy Grupy Azoty Tarnów grali bardzo skutecznie i po trafieniu Mateusza Wojdana, w 33. minucie było już 14:11 dla gości. Po kolejnym trafieniu Jakuba Kowalika było 16:13. I tym razem jednak Torus Wybrzeże nie spanikowało. Gdańszczanie bardzo dobrze uszczelnili obronę i systematycznie odrabiali straty. W końcu po rzucie Wojciecha Prymlewicza na 12 minut przed końcem doprowadzili do remisu 17:17, a na prowadzenie swój zespół wyprowadził Kelian Janikowski. O losach spotkania miały więc zadecydować jego ostatnie minuty. Niestety więcej konsekwencji w grze wykazali miejscowi. Gościom nie pomógł nawet fakt, że na pięć minut przed końcem czerwoną kartkę ujrzał i opuścił boisko Michał Bednarek, ani też niewykorzystany w 57. minucie spotkania przez Michała Wróbla rzut karny. Jeszcze w 39. minucie cień szansy dał przyjezdnym Mindaugas Tarcijonas, doprowadzając do wyniku 22:24. W ostatniej minucie „kropkę nad i” postawił jednak Patryk Pieczonka i gospodarze mogli się cieszyć z bardzo ważnych trzech punktów. A szczypiorniści Grupy Azoty opuszczali parkiet ze świadomością, że wypuścili z rąk olbrzymią szansę na pierwsze zwycięstwo na wyjeździe.Po 11. kolejce tarnowianie nadal zajmują 13. lokatę w tabeli, a ponieważ Stal Mielec przegrała na własnym parkiecie z Pogonią Szczecin, zachowali nad mielczanami 5 punktów przewagi.

Torus Wybrzeże Gdańsk – Grupa Azoty Tarnów 25:22 (11:12)

Grupa Azoty: Małecki 1, Ciochoń – Kowalik 6, Wojdan 5, Tokuda 4, Lazarowicz 2, Sanek 1, Grabowski 1, Tarcijonas 1, Grozdek 1, Pedryc, Nowak.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o