Patryk Rombel: Każdy mecz będzie jak finał

0
225
Patryk Rombel, fot. Paweł Topolski

Trener kadry narodowej piłkarzy ręcznych PATRYK ROMBEL w specjalnym wywiadzie dla Czytelników TEMI

Objął Pan funkcję trenera kadry narodowej w trudnym okresie. Polska piłka ręczna na poziomie reprezentacyjnym przeżywa wyraźny regres, niewiele pozostało z czasów niedawnej przecież świetności. Nie miał Pan w związku z tym żadnych obaw?

Myślę że wszyscy, którzy interesując się piłką ręczną w Polsce i mając świadomość, co się w niej dzieje wiedzą, w jakim jesteśmy okresie. Ale reprezentacja narodowa to jest jednak pewna wartość. Nie wyobrażałem sobie, że wobec propozycji jej objęcia przejdę obojętnie. To jest na pewno wyzwanie, a miejsce, w którym jesteśmy sprawia, że możemy iść tylko do góry. I mam nadzieję, że krok po kroku uda się odbudować siłę naszej reprezentacji. Oczywiście nie wiem, czy na tak wysokim poziomie, na jakim była dziesięć lat temu, bo to był wówczas poziom ścisłej światowej czołówki. Dobrze byłoby przynajmniej wrócić do miejsca, w którym regularnie kwalifikowaliśmy się na mistrzostwa świata czy Europy i potrafiliśmy na nich walczyć praktycznie z każdym. Taki jest cel, ale mam świadomość tego, że nie stanie się to z dnia na dzień. To jest proces, który przechodzą wszystkie reprezentacje świata. Przykładem mogą być reprezentacje Niemiec czy Szwecji, które potrzebowały 5-6 lat, aby swoją pozycję odbudować. To pewien naturalny cykl. Musimy dać czas na nabranie doświadczenia przez zawodników, którzy mieli zamkniętą drogę do reprezentacji. Trzeba być cierpliwym, ale mam nadzieję, że efekty z czasem przyjdą.

Rozmawiałem ostatnio z kilkoma trenerami klubowymi. Analizując sytuację naszej kadry wskazują na zaniedbania szkoleniowe i fakt, że w związku z tym powstała pewna luka pokoleniowa. Starsi, świetni zawodnicy odeszli, a następców nie było. I stąd wzięły się problemy. Zgadza się Pan z taką tezą?

Na wiele lat pewna generacja zawodników zawładnęła trochę kadrą. Był skład, który gwarantował medale w mistrzostwach. W efekcie luka, o której pan wspomina rzeczywiście powstała. W tej chwili próbujemy to wszystko odbudować, usystematyzować model pracy z młodzieżą. Objąłem opieką całość szkolenia w Szkołach Mistrzostwa Sportowego, które od ubiegłego roku pracują według jednego modelu, jeżeli chodzi o przygotowanie fizyczne, motoryczne, sposób gry, nauczania techniki i taktyki. Miejmy nadzieję, że przyniesie to efekty i ci chłopcy będą płynnie wchodzić do reprezentacji na każdym szczeblu, od juniorskich do seniorskich. Mamy świadomość, że to praca na długie lata. Potrzebujemy cierpliwości, to nie będzie droga usłana różami. To nie będzie autostrada, tylko droga wyboista, która z czasem ma przejść w drogę krajową, a potem może w autostradę, na jakiej piłka ręczna w Polsce kiedyś była.

Ale do tego potrzeba zawodników, którzy będą się ogrywali przynajmniej na poziomie polskiej Superligi. Tymczasem w czołowych klubach pierwszoplanowe role odgrywają obcokrajowcy. Nie wzbudza to Pańskiego niepokoju?

Istnieje pewna zależność. Bardzo bym chciał, aby polscy zawodnicy grali w Lidze Mistrzów i walczyli o Final Four tych rozgrywek. Ale rozmawiam z trenerami klubowymi i fakt jest taki, że nie mamy w tym momencie polskich zawodników, którzy mogliby być liderami zespołów z ambicjami odgrywania w Europie znaczącej roli, jak Vive Kielce czy Orlen Wisła Płock. Klubowych trenerów trzeba więc zrozumieć, że sięgają po zagranicznych asów. Bo działacze i kibice rozliczają ich za osiągane wyniki. Robimy wszystko, aby w ciągu najbliższych lat grono polskich zawodników-liderów się pojawiło i zaczęło odgrywać znaczące role w zespołach walczących w Lidze Mistrzów.

Superliga to liga kilku prędkości, w której mistrza i wicemistrza można wytypować przed rozpoczęciem rozgrywek, bo Vive i Orlen Wisła to drużyny o kilka klas lepsze od reszty. To chyba nie jest korzystne? Nie wzbudza to Pańskiego niepokoju?

To retoryczne pytanie. Na pewno lepiej byłoby, gdyby liga była bardziej wyrównana. Cieszy, że poziom od miejsca czwartego do ostatniego to już nie jest taka przepaść, jaka była jeszcze trzy, cztery lata temu. Poprawiło się wyszkolenie zawodników, jak i poziom taktyczny drużyn. Ale dystans dwóch pierwszych zespołów od reszty stawki jest na pewno niepokojący.

Wróćmy do spraw kadry. Jaki jest sens istnienia tzw. reprezentacji B?

To pokłosie sytuacji, o której mówiliśmy. Wielu naszych krajowych zawodników nie ma możliwości zbierania wielu doświadczeń na arenie międzynarodowej i kadra B ma temu właśnie służyć. Funkcjonuje od trzech lat. Ma dać doświadczenie większej grupie zawodników, ogranie, konfrontację z rywalami, jeżeli nie silniejszymi, to przynajmniej reprezentującymi inny styl gry, niż ten spotykany na krajowych parkietach. To też jest pewnego rodzaju zaplecze. W ostatnich latach z kadry B do pierwszej reprezentacji przeszło około 10 zawodników. Cały czas istnieje wymiana pomiędzy tymi kadrami. Zawodnikowi kadry B łatwiej potem gra się w pierwszej reprezentacji.

W najbliższy piątek, 10 stycznia, meczem ze Słowenią reprezentacja Polski rozpocznie zmagania w Mistrzostwach Europy. Na jaki wynik mogą liczyć polscy kibice?

W ten sposób na etapie, na którym jesteśmy, nie możemy patrzeć, ponieważ takie podejście byłoby kunktatorstwem i szukaniem wymówek. Powiedzieliśmy sobie, że jeśli awansujemy na ME, to naszym celem będzie rozegranie trzech finałów. Pierwszy ze Słowenią, drugi ze Szwajcarią, trzeci ze Szwecją. Nie możemy sobie pozwolić na kalkulacje, musimy wyjść na parkiet i każdy mecz zagrać jak o finał mistrzostw, dać z siebie wszystko. To może banał, ale wierzę, że takie podejście jest prawidłowe. Na każdy mecz będziemy wychodzić po to, aby go wygrać, bo na tym polega sport.

Będziemy mocno trzymać kciuki za Pana podopiecznych, a na zakończenie jeszcze jedno pytanie. Czy widzi Pan szansę, aby powołanie do reprezentacji otrzymał w bliskiej perspektywie którychś z zawodników Grupy Azoty Tarnów? Dobre recenzje zbiera bramkarz Patryk Małecki, na zgrupowania kadry jeździł już młody Wojciech Dadej, a Jakub Kowalik należy do najskuteczniejszych zawodników w Superlidze…

Na dzień dzisiejszy nie, śledzę jednak bardzo dużą liczbę meczy, także tarnowskiej drużyny. Jeżeli którychś z zawodników ustabilizuje swoją formę na wysokim poziomie, tak żeby można było dać mu szansę i spróbować na szczeblu reprezentacyjnym, to na pewno taką szansę otrzyma. Czemu nie? Nie mam zamiaru pomijać nikogo, kto na powołanie zasłuży.

Grupowe mecze Polaków na ME
10.01 Polska-Słowenia
12.01 Polska-Szwajcaria
14.01 Polska- Szwecja

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o