Potwierdzili swoją wyższość

0
184
Szczypiorniści SPR‑u PWSZ Tarnów przed własną publicznością rywalizowali z niżej notowaną MKS Padwą Zamość, zwyciężyli pewnie aż 41:24 | fot. Tomasz Schenk
REKLAMA

Siódme zwycięstwo w tym sezonie sprawiło, że SPR znalazł się na czele tabeli. W najbliższej kolejce na wyjeździe zagra z AZS‑em UW Warszawa.
W sobotnim meczu 8. kolejki w hali Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Tarnowie faworytem byli gospodarze, którzy od początku poprzedniego sezonu nie przegrali na domowym parkiecie, a przed meczem w zestawieniu grupy „C” pierwszoligowych rozgrywek zajmowali pozycję wicelidera.
Tarnowianie rywalizują w tym sezonie o najwyższe cele, tymczasem przyjezdna drużyna to beniaminek, który dopiero zdobywa pierwszoligowe doświadczenie. Gospodarze mieli jednak świadomość, że MKS‑u Padwy Zamość nie mogą zlekceważyć, bo jako nowicjusz radzi sobie nieźle – zamościanie wygrali dotychczas cztery spotkania, przegrali trzy, a w tabeli zajmowali 6. miejsce.
Początek meczu nie był najlepszy w wykonaniu podopiecznych Ryszarda Tabora, którzy długo rozkręcali się i popełniali błędy. Przeciwnik mógł mieć więc nadzieję na pozytywny wynik, bo rywalizował jak równy z równym. Żadna z drużyn nie była jednak w stanie objąć większego prowadzenia, a wynik przez kilkanaście minut oscylował wokół remisu.
W kontekście losów całego spotkania przełomowa była końcówka pierwszej połowy. Jeszcze w 19. minucie na tablicy świetlnej w hali PWSZ widniał wynik 11:13. Tarnowscy kibice mieli prawo oczekiwać, że gospodarze odrobią dwubramkową stratę, doprowadzą do remisu i następnie obejmą prowadzenie, ale nikt nie spodziewał się dalszego przebiegu wydarzeń…
SPR nagle wrzucił piąty bieg, a rywalom przytrafił się długi przestój. W efekcie tarnowianie zdobyli aż dziesięć bramek z rzędu i rezultat 11:13 zamienili w trakcie ośmiu minut na prowadzenie 21:13. Ostatecznie gospodarze do przerwy wygrywali 23:15.
Druga połowa przebiegała już w pełni pod dyktando miejscowej ekipy. Zamościanie grali z podciętymi skrzydłami i niewiele im wychodziło. Tarnowianie natomiast udowadniali swoją wyższość i w dobrym stylu kontrolowali przebieg spotkania, a dwukrotnie potrafili zdobyć cztery bramki z rzędu. Finalnie gospodarze jeszcze znacząco powiększyli swoją przewagę i pewnie triumfowali 41:24.
– Na początku spotkanie było bardzo wyrównane, ale potem poprawiliśmy się i zaczęliśmy grać lepiej w obronie. To zadziałało pod koniec pierwszej połowy, do tego rywale długo nie mogli się przełamać. Druga część meczu była już dobra w naszym wykonaniu – mówił trener Tabor. – Cieszę się, że mogłem poeksperymentować ze składem, sprawdzić zawodników na różnych pozycjach. Szkoda tylko, że Damianowi Misiewiczowi przytrafiła się kontuzja, która na pierwszy rzut oka wygląda poważnie.
Wspomniany Misiewicz musiał opuścić parkiet w trakcie spotkania, mając wówczas na swoim koncie dwie bramki. Najskuteczniejszym zawodnikiem w tarnowskiej ekipie był Daniel Dutka, autor 13 trafień, dzięki którym pozostał na podium klasyfikacji najlepszych strzelców całej ligi. Ponadto dla tarnowskiego klubu bramki zdobywali: Kacper Lazarowicz (7), Emilian Jewuła (5), Albert Sanek (5), Jakub Kowalik (3), Łukasz Szatko (2), Michał Chodara (2), Jakub Spieszny (1) oraz Krzysztof Mogielnicki (1).
Wysoka wygrana z zamościanami sprawiła, że ekipa SPR‑u PWSZ znalazła się na czele tabeli grupy „C” pierwszoligowych rozgrywek. Tarnowianie wyprzedzili prowadzący dotychczas SRS Czuwaj Przemyśl, który obecnie ma tę samą liczbę punktów, ale gorszy bilans bramek.
W następnej kolejce już w najbliższą niedzielę podopieczni trenera Tabora zagrają w stolicy z AZS‑em UW Warszawa, z którym nigdy nie mieli jeszcze okazji rywalizować (w poprzednim sezonie stołeczny klub grał w innej pierwszoligowej grupie). Akademicy plasują się aktualnie w drugiej części tabeli – zajmują 8. miejsce, mając w swoim dorobku trzy zwycięstwa i pięć przegranych meczów.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o