Sensacja „odpłynęła” w II połowie

0
316
pilka reczna1939

Dobry początek Tarcijonasa
Mecz rozpoczął się od dobrej postawy Mindaugasa Tarcijonasa. Doświadczony litewski obrotowy jest dobrze znany kibicom w Opolu, bowiem przez ostatnie sezony grał właśnie w Gwardii. Bardzo zależało mu więc na dobrej postawie w tym spotkaniu. W sobotę zdobył dwa pierwsze gole dla gości. Miejscowi wyrównali, ale przez całe pierwsze 30 minut na parkiecie trwała wyrównana rywalizacja. Dość powiedzieć, że największa przewaga Gwardii to dwie bramki, po udanych akcjach, które celnymi rzutami zakończył Szymon Działakiewicz. Przyjezdni szybko wrócili jednak do gry, po golach Mateusza Wojdana, Jakuba Kowalika oraz Paulo Grozdka.
Tuż przed przerwą opolanie prowadzili 13:12, ale gola do szatni uzyskał tarnowski rozgrywający Albert Sanek i po 30 minutach na tablicy wyników widniał zasłużony remis 13:13. Warto w tym miejscu wspomnieć o dobrej postawie między słupkami bramkarza Grupy Azoty Patryka Małeckiego, chociaż golkiper gospodarzy, znany między innymi z występów w reprezentacji narodowej – Adam Malcher niewiele mu ustępował. Remis był rezultatem jak najbardziej sprawiedliwym. Przez wiele minut drugiej odsłony meczu miał on taki sam przebieg. Obydwa zespoły na gol rywala odpowiadały swoi trafieniem, popełniały także błędy. Co jednak ciekawe, inicjatywę w pierwszych mniej więcej 10 minutach tej połowy mieli dosyć niespodziewanie goście. To oni bowiem byli częściej na prowadzeniu.
W 40. minucie rozgrywający tarnowskiej drużyny Wojciech Dadej trafił i w tym momencie Grupa Azoty objęła prowadzenie różnicą dwóch goli. Problem jednak w tym, że do końca spotkania pozostały nie dwie, ale dwadzieścia minut. A wówczas tarnowian dopadł kryzys identyczny do tego, który mogli zaobserwować kibice podczas spotkania z Zagłębiem Lubin. Błędy, złe rzuty niezakończone trafieniami, straty, po których rywale przeprowadzili skuteczne kontry. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W 45. minucie Gwardia objęła jednobramkowe prowadzenie 20:19, po trafieniu skrzydłowego Patryka Mauera. Goście wyraźnie stanęli, do końca spotkania zdołali zdobyć jeszcze tylko trzy bramki. Mieli bardzo duże kłopoty, aby zatrzymać wprowadzonego do gry bramkarza Mateusza Zembrzyckiego. Końcówka meczu w wykonaniu szczypiornistów Grupy Azoty była bardzo zła. Jeszcze przegrywając 21:22 mogli mieć nadzieję na korzystny wynik tej konfrontacji, ale od tego momentu zdołali zdobyć jedynie jednego gola, na co rywale odpowiedzieli aż siedmioma. Tarnowianie tracili bramki nawet w okresach, kiedy grali w przewadze. Stąd taki, a nie inny wynik.
Sędziowie sprzyjali gospodarzom?
Po spotkaniu trener Marcin Markuszewski nie mógł mieć powodów do zadowolenia, wskazując na główne przyczyny porażki – Stracić pięć bramek w przewadze to jest tragedia. Tak grać nie wolno i o to mam do chłopaków bardzo duże pretensje. Do naszej porażki przyczynili się również sędziowie, którzy gwizdali bardzo po gospodarsku.
Krytycznie o grze zespołu wypowiedział się także najbardziej doświadczony zawodnik Mindaugas Tarcijonas – Popełniamy zdecydowanie za dużo błędów. Być może jest to spowodowane stresem i brakiem doświadczenia. Tracimy piłki w ataku, gubimy się w obronie. W pierwszej połowie graliśmy dobrze, ale po zmianie stron robiliśmy wszystko odwrotnie w stosunku do tego, jak powinniśmy grać.

Gwardia Opole – Grupa Azoty Tarnów 29:22 (13:13)

Grupa Azoty Tarnów: Małecki – Kużdeba 5, Wojdan 3, Nowak 3, Kowalik 3, Tarcijonas 2, Dadej 2, Grozdek 1, Sanek 1, Niemiec 1, Grabowski 1, Pedryc, Lazarowicz.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o