Derby nie dla „Jedynki”, czas na wicelidera

0
344
W derbach Małopolski lepsza okazała się Solna Wieliczka, która pewnie pokonała tarnowianki 3:0 | fot. Tomasz Schenk
REKLAMA

Podopieczne trenera Michała Betleji mają okazję do rehabilitacji już w najbliższą sobotę, bo w ostatnim rozgrywanym u siebie meczu sezonu zasadniczego podejmą wiceliderki z Poznania.
W ubiegły piątek oczy wielu sympatyków zmagań na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce były zwrócone na parkiet w Wieliczce, bo w pojedynku „na szczycie” tabeli w 24. kolejce rywalizowały ze sobą dwie małopolskie drużyny, dzięki czemu mecz miał dodatkowo derbowy charakter.
Co więcej, przed spotkaniem tarnowianki zajmowały w zestawieniu 3. pozycję, a tuż za nimi plasowała się Solna, przy czym obydwie drużyny miały na swoim koncie ten sam dorobek punktowy. Wynik konfrontacji wpływał więc nie tylko symbolicznie na układ siatkarskich sił na małopolskiej ziemi, ale także miał spore znaczenie w rywalizacji o miejsca w czołówce tabeli. Na ostatniej prostej rundy zasadniczej obydwu drużynom zależy bowiem na zajęciu jak najwyższej pozycji, która w fazie play‑off pozwala zagrać z teoretycznie mniej wymagającym rywalem.
Pierwsze w tym sezonie spotkanie obydwu ekip zakończyło się zdecydowanym triumfem tarnowianek 3:0, więc Solna przystępowała do piątkowego meczu bardzo zdeterminowana, a kibice z Wieliczki i Tarnowa, którzy wypełnili podkrakowską halę, spodziewali się zaciętego pojedynku. Ostatecznie mogli być rozczarowani, bo w meczu dominowała jedna drużyna i ponownie derby trwały tylko trzy sety. Tym razem jednak to wieliczanki zaprezentowały się dużo lepiej na tle słabo dysponowanej „Jedynki”.
Pierwsze dwie partie miały podobny przebieg. Zaczynały się od stosunkowo wyrównanej gry, ale gospodynie szybko zaczynały wypracowywać sobie większą przewagę i odskakiwać od rywalek, które nie potrafiły ich już dogonić. Różnica punktowa była momentami tak duża (na przykład dziesięć „oczek” w drugim secie), że mało kto wierzył w odwrócenie losów partii. Ostatecznie otwierającego seta wieliczanki wygrały 25:16, a chwilę później triumfowały 25:17.
W tarnowskiej drużynie w piątek szwankowało wiele elementów (od przyjęcia, przez blok, po atak) i nie przypominała zespołu, który w tym sezonie jak równy z równym rywalizuje z najlepszymi klubami w lidze. Brakowało indywidualności, nie pomagały trenerskie przerwy oraz rotacje na parkiecie. Wieliczankom tymczasem wychodziło niemal wszystko.
Jedynie trzecia partia udowodniła, że grają ze sobą dwie wyrównane drużyny, które sąsiadują w tabeli. Wprawdzie Solna szybko objęła nawet pięciopunktowe prowadzenie, ale z czasem nie zwiększała go, a tarnowianki systematycznie odrabiały stratę, dzięki czemu doprowadziły wreszcie do remisu 18:18. Dwie kolejne akcje padły jednak łupem gospodyń, które w kluczowym fragmencie seta zagrały lepiej i nie roztrwoniły już swojej przewagi, dzięki czemu wygrały 25:23 i w całym meczu 3:0.
– Przeszliśmy obok tego spotkania. Już początek był w naszym wykonaniu dość bojaźliwy, jakbyśmy przestraszyli się rywala albo kibiców. Brakowało zęba i werwy jak w meczach z innymi drużynami z czołówki, kiedy walczyliśmy, biegaliśmy, szarpaliśmy – mówi trener Betleja. – Po przyjęciu piłki nasza skuteczność w ataku była bardzo słaba, co miało wpływ na cały wynik. Inaczej niż zawsze graliśmy w bloku, który był niedokładnie ułożony, sporo piłek przechodziło pomiędzy rękami.
Piątkowa porażka sprawiła, że tarnowianki spadły na 4. miejsce w tabeli. Obecnie wyprzedzają je Solna Wieliczka, Enea Energetyk Poznań oraz MKS Dąbrowa Górnicza, które na swoich kontach mają kolejno trzy, cztery i osiem punktów więcej. Do końca sezonu zasadniczego pozostały już tylko dwie kolejki, więc trwa rywalizacja o jak najlepsze rozstawienie – im wyższą pozycję w stawce zajmą tarnowianki, tym łatwiejsze zadanie będą miały na początku fazy play‑off, podejmując niżej notowanego rywala.
W kontekście sytuacji w czołówce stawki bardzo ważne spotkanie „Jedynka” rozegra w najbliższą sobotę, gdy w ramach 25. kolejki po raz ostatni w sezonie zasadniczym wystąpi przed własną publicznością. Rywalem tarnowianek będzie Enea Energetyk Poznań, czyli jeszcze niedawno lider zestawienia, który obecnie znajduje się za plecami prowadzącej ekipy z Dąbrowy Górniczej.
Stawka pojedynku jest wysoka, a samo spotkanie zapowiada się ciekawie także dlatego, że tarnowianki będą chciały zrewanżować się Energetykowi. W pierwszej rundzie poznanianki pokonały bowiem u siebie „Jedynkę” 3:1. Co więcej, mają w swoim dorobku jedną porażkę więcej od tarnowianek, a jednak wyprzedzają je w tabeli, bo nie traciły punktów w tie‑breakach.
Zasadniczą część sezonu podopieczne trenera Michała Betleji zakończą tydzień później w Szczyrku, gdy zmierzą się z tamtejszym SMS‑em PZPS. – Nie przygotowujemy się inaczej niż dotychczas do końcowych meczów i nie kalkulujemy na kogo trafimy w fazie play‑off, bo w tych dwóch ostatnich kolejkach czołówka tabeli gra ze sobą i na pewno będą przetasowania – mówi szkoleniowiec „Jedynki”. – Pracujemy normalnie, skupiając się na poprawie jakości grania. Chcemy zdobyć komplet punktów, a dopiero potem będziemy myśleć o rywalu, na którego trafimy po sezonie zasadniczym.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o