Horror z happy endem

0
97
siatkowka1406
REKLAMA

Mecz 16. kolejki z Pogonią Proszowice był spotkaniem, w którym przegrana nie byłaby znacząca dla obydwu drużyn. Tarnowianki zajmowały bowiem pewne 5. miejsce w tabeli, z kolei Pogoń plasowała się na 4. pozycji z dużą przewagą nad kolejnymi ekipami. Drużyna PKCH PWSZ przystępowała jednak do tego meczu zmobilizowana – tarnowianki chciały umocnić się na swojej pozycji i po ostatnich słabszych spotkaniach potwierdzić swoje umiejętności. Trener Lesław Kędryna wielokrotnie podkreślał też, że lepiej gra im się z mocniejszymi rywalami.
Pierwsze dwa sety należały jednak do zespołu z Proszowic, który zwyciężał kolejno do 23 i 15. Licznie zgromadzeni kibice spodziewali się, że sobotni mecz może szybko się zakończyć, ale tarnowianki poprawiły się w trzeciej partii. Choć początkowo przegrywały, to ostatecznie osiągnęły dużą przewagę i zdołały zwyciężyć 25:19.
– W pierwszych dwóch setach grałyśmy ze zdenerwowaniem, ale na szczęście w kolejnych partiach uspokoiłyśmy się, po prostu obudziłyśmy się w odpowiednim momencie. Bardzo pomógł nam doping kibiców, bo emocje na hali były świetne – mówiła potem Inez Pfeifer, która pojawiła się na parkiecie i zdobyła kilka cennych punktów, podobnie jak pozostałe zmienniczki tarnowskiej drużyny.
W czwartym secie ponownie lepiej zaczęła Pogoń, ale tarnowianki dzięki dobrej obronie, skutecznym atakom i pewnym zagrywkom wygrały do 23. W tie‑breaku rozpędzone dopingiem publiczności zwyciężyły 15:12, a w całym meczu 3:2, dodając tym samym dwa punkty do ligowego dorobku. Najlepszą zawodniczką meczu wybrano zasłużenie Małgorzatę Ruszel, która zdobyła w sumie 15 punktów i świetnie spisywała się w ataku oraz zagrywce. Ze zwycięstwa tarnowianek zadowolony był nawet trener przeciwnego zespołu.
– Obydwie drużyny grały o nic, więc cieszę się, że tarnowianki wygrały, bo kibice nie lubią szybkich meczów, a tutaj emocji nie brakowało. Podobało mi się, kiedy publiczność wstawała, krzyczała, zachowywała się po prostu fantastycznie – mówił uśmiechnięty Dariusz Pomykalski, trener Pogoni Proszowice.
Razem z kibicami wielkie emocje przeżywali też szkoleniowcy tarnowskiego zespołu, którzy przyznali się, że pojawiały się momenty zwątpienia, jednak ich podopieczne pokazały klasę.
– Baliśmy się tego meczu, co potwierdziły pierwsze sety. Bardzo się cieszę, że dziewczyny się pozbierały, a świetnie zaprezentowały się te, które weszły jako zmienniczki. Przez moment wydawało mi się, że jednak się nie uda, ale najważniejsze, że mecz dał nam dwa punkty, kibicom przysporzył emocji, a tym młodym zawodniczkom udowodnił, że nawet po słabym początku można wygrać – mówił trener Lesław Kędryna, a Marek Skrobot dodał: – Emocje były ogromne, przeżywałem każdą akcję, więc zwycięstwo tym bardziej cieszy.
Na dwie kolejki przed końcem rundy zasadniczej tarnowianki zajmują pewne 5. miejsce w ligowej tabeli, co oznacza, że w tym sezonie zdołały uniknąć gry w fazie play‑out. W kolejnym spotkaniu zmierzą się na wyjeździe z Bronowianką Kraków, aktualnym wiceliderem tabeli, jednak nie zamierzają odpuścić i chcą pokazać się z jak najlepszej strony. Wszystko po to, aby następny sezon był jeszcze bardziej udany.
– Ten sezon już powoli się kończy, ale chcemy dobrze zaprezentować się w ostatnich spotkaniach – zapewnia trener Kędryna. – Poza tym widać wyraźnie, że siatkówka w Tarnowie robi się bardzo popularna, więc klub planuje zorganizować jakieś turnieje w dobrej obsadzie już po zakończeniu sezonu.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments