„Jedynka” wykonała dwa kroki do półfinału

0
331
fot. Tomasz Schenk
REKLAMA

Może stać się to już w najbliższą sobotę, bo na wyjeździe w Opolu rozegrają wówczas trzecie spotkanie z AZS‑em, który jak na razie w rywalizacji z „Jedynką” ma niewiele do powiedzenia.
Sezon zasadniczy był dla podopiecznych Michała Betleji bardzo udany, bo na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej uplasowały się ostatecznie na 3. miejscu. W fazie play‑off dotychczasowe wyniki nie mają jednak większego znaczenia, a prawdziwa rywalizacja o pierwszoligowe mistrzostwo i możliwość gry w barażach o awans do Ligi Siatkówki Kobiet dopiero się rozpoczyna. Tarnowski klub tymczasem nie ukrywa, że zamierza walczyć o najwyższą stawkę.
– Musimy zapomnieć o rundzie zasadniczej, całkowicie odciąć się od niej, bo najważniejsze jest przed nami, a play‑offy to tabula rasa – mówi Magdalena Pytel, środkowa Grupy Azoty PWSZ Tarnów. – Tak naprawdę cały sezon pracowałyśmy na to, żeby teraz być w jak najwyższej formie.
Na początek „Jedynka” przystąpiła do ćwierćfinału play‑offów. Dzięki wysokiej pozycji w zestawieniu trafiła w nim na ekipę AZS‑u Eco Uni Opole, która w sezonie zasadniczym zajęła 6. pozycję. Do półfinału awansuje drużyna, która odniesie trzy zwycięstwa. Dwa pierwsze spotkania odbyły się w miniony weekend w hali Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Tarnowie.

REKLAMA

Nie dały szans rywalkom
Sobotni mecz był niewiadomą, bo faza play‑off rządzi się swoimi prawami, a chociaż tarnowianki dwukrotnie w ostatnich miesiącach pokonywały zespół z Opola, to ten ciągle pozostaje wymagającym przeciwnikiem. Opolanki zajęły wprawdzie niższe miejsce w rundzie zasadniczej, ale wygrały tyle samo spotkań co drużyna trenera Betleji (częściej jednak traciły punkty z powodu gry w tie‑breakach).
Pierwsze akcje sobotniego pojedynku zapowiadały zresztą stosunkowo wyrównaną rywalizację, ale szybko sytuacja się zmieniła – „Jedynka” zaczęła konsekwentnie budować swoją przewagę, którą następnie utrzymała do końca partii i zwyciężyła pewnie 25:20. – Zaczęłyśmy dobrze, a każda kolejna udana akcja nas później napędzała – mówiły po meczu tarnowianki.
Druga partia była jeszcze lepsza w wykonaniu gospodyń, bo tym razem szybko odskoczyły od rywalek na bezpieczną odległość, która się nie zmniejszała, dzięki czemu ostatecznie wygrały 25:17. Ten scenariusz powtórzył się również w trzecim secie, w którym „Jedynka” znów dominowała nad rywalkami pod każdym względem i triumfowała 25:15. Ostatecznie więc krótkie i niezbyt emocjonujące, bo jednostronne spotkanie zakończyło się zwycięstwem gospodyń 3:0.
– Zagraliśmy naprawdę dobry mecz, jakość gry była wysoka, dziewczyny skoncentrowane, ale euforię trzeba studzić, bo walczy się do trzech zwycięstw, a wygranie jednej bitwy nic nie oznacza – mówił w sobotę Michał Betleja. – Ważna jest też odpowiednia regeneracja i odpoczynek, bo zawodniczki wkładają dużo wysiłku w każdą akcję, więc ich ciała to odczuwają, tym bardziej gdy gra się dzień po dniu.

Zwycięstwo mimo przestoju
W niedzielne popołudnie kibice tłumnie zgromadzeni w hali Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej mieli więcej powodów do emocjonalnych reakcji na trybunach. Pierwszy set zakończył się co prawda zwycięstwem „Jedynki” 25:21, ale mogło być inaczej, bo w pewnym momencie gospodynie seryjnie traciły punkty i wypracowane wcześniej prowadzenie.
W drugiej partii tarnowianki popełniały błąd za błędem, psuły zagrywki, miały problem z przyjęciem i nie finalizowały ataków, co skrzętnie wykorzystywał przyjezdny zespół. W efekcie opolanki triumfowały aż 25:12 i doprowadziły do remisu w całym spotkaniu. – Nasza gra się w tym momencie trochę posypała, ale najważniejsze jest to, że potrafiłyśmy wrócić do dobrej postawy – mówi rozgrywająca Paulina Bałdyga, która w niedzielę została wybrana najlepszą zawodniczką meczu.
Dalsza część spotkania miała już bowiem zupełnie inny przebieg. Gospodynie zapomniały o przestoju z poprzedniego seta i znów zdecydowanie górowały nad rywalkami. W trzeciej partii wygrały 25:13, a w czwartej 25:18, dzięki czemu kibice mogli świętować triumf 3:1.
– W żeńskiej siatkówce, gdy gra się układa, nagle pojawia się rozluźnienie, bo może się wydawać, że mecz będzie łatwy, a tymczasem robi się horror. Ale dziewczyny potrafiły wyjść z tej opresji, umiały odpowiednio zareagować. Takie sytuacje zdarzały już nam się w sezonie zasadniczym, więc jesteśmy na nie przygotowani. Trzeba się cieszyć, że ostatecznie wygrywamy mecz – mówi trener tarnowianek.

Do trzech razy sztuka
Mimo słabszego fragmentu w niedzielnym spotkaniu kibice „Jedynki” mogą być w pełni zadowoleni z postawy drużyny, która wykazała swoją wyższość nad siatkarkami AZS‑u. W całym sobotnim meczu i w drugiej części niedzielnego bardzo dobrze funkcjonowało przyjęcie, tarnowianki skutecznie atakowały i zdobyły sporo punktów po blokach. To świetny prognostyk przed dalszą częścią play‑offów.
Teraz rywalizacja przenosi się do Opola, gdzie już w najbliższą sobotę siatkarki Grupy Azoty PWSZ zagrają o trzecie zwycięstwo i zarazem przepustkę do półfinału. Jeśli przegrają, to w niedzielę raz jeszcze wybiegną na opolski parkiet. Gdyby natomiast stan zwycięstw obydwu ekip się wyrównał, potrzebne będzie rozegranie piątego spotkania w najbliższą środę w Tarnowie. O tym scenariuszu nikt jednak nie myśli, bo „Jedynka” chce szybko i pewnie uporać się z przeciwniczkami.
– Najważniejszy w tym momencie jest sobotni mecz. Mam nadzieję, że go wygramy i przez to bez większego zmęczenia przystąpimy do dalszego etapu play‑offów – mówi Betleja. – Jedziemy do Opola jeszcze bardziej skoncentrowani, bo mamy świadomość, że AZS przed własną publicznością będzie bardzo zdeterminowany, żeby przedłużyć pojedynki z nami.
Przypomnijmy, że przegrany rywalizacji tarnowsko‑opolskiej zagra o miejsca 5‑8, zwycięzca natomiast w półfinale play‑offów zmierzy się z triumfatorem ćwierćfinału warszawsko‑wielickiego. W nim na razie stołeczna Wisła zaskakuje, bo po weekendowych spotkaniach ma już na swoim koncie dwa wyjazdowe zwycięstwa z faworyzowaną Solną Wieliczka.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o