Zwycięskie wyjście z opresji

0
341
fot. Tomasz Schenk
REKLAMA

W ubiegłą niedzielę rozpoczął się siatkarski maraton Grupy Azoty PWSZ Tarnów, podczas którego drużyna w ciągu tygodnia rozegra aż trzy mecze. W pierwszym ze spotkań tarnowianki w ramach inauguracji rewanżowej części sezonu zmierzyły się na wyjeździe ze Stalą Mielec. Rywalki prowadziły po dwóch setach, ale „Jedynka” zdołała odwrócić losy spotkania i ostatecznie triumfowała 3:2.

REKLAMA

W przedświątecznym tygodniu podopieczne trenera Łukasza Marciniaka zagrają jeszcze u siebie kolejno z Częstochowianką Częstochowa oraz MKS‑em San‑Pajda Jarosław.
Pierwsza część rundy zasadniczej była dla Grupy Azoty PWSZ Tarnów bardzo trudna. Przypomnijmy, że klub przegrał aż dziewięć meczów z rzędu, po czym trenera Michała Betleję zastąpił Łukasz Marciniak. Pod wodzą nowego szkoleniowca „Jedynka” nieco odżyła, bo wygrała dwa z trzech spotkań, dzięki czemu niedawno opuściła ostatnie miejsce w tabeli I ligi siatkówki kobiet.
W efekcie w minioną niedzielę zespół już w nieco lepszych nastrojach przystępował do rewanżowej części rundy zasadniczej, której początek będzie wyjątkowo intensywny, bo „Jedynka” rozegra aż trzy mecze w ciągu tygodnia, co może istotnie wpłynąć na sytuację w zestawieniu.

Z piekła do nieba

Na początek tarnowianki w ramach 14. kolejki zmierzyły się w Mielcu z tamtejszą drużyną Stali, która w tabeli plasowała się trzy pozycje wyżej od przyjezdnych, a ponadto już raz w tym sezonie podczas inauguracji wygrała w Tarnowie 3:1. W niedzielę nadarzyła się więc okazja do rewanżu.
Po dwóch setach nic nie wskazywało jednak na to, że tarnowianki wywiozą z Mielca jakiekolwiek punkty, gospodynie wygrały bowiem obydwie partie, a przyjezdne znalazły się w bardzo trudnym położeniu.
W pierwszym secie „Jedynka” popełniała wiele błędów, a siatkarki Stali całkowicie zdominowały grę i triumfowały aż 25:14. Po zmianie stron zawodniczki trenera Marciniaka zmieniły też swoją grę, ale zabrakło im szczęścia. Zdołały bowiem otrząsnąć się i nawiązać równiejszą rywalizację z mielczankami, lecz na przewagi to gospodynie były skuteczniejsze i wygrały ostatecznie 29:27.
Tarnowianki w niedzielę były już tylko o krok od porażki w całym spotkaniu, ale nie miały zamiaru się poddać. W trzeciej odsłonie przegrywały bowiem już różnicą sześciu punktów, ale potem ambitnie i z determinacją walczyły w każdej akcji, dzięki czemu ostatecznie zwyciężyły 26:24 i zdołały przedłużyć nadzieję kibiców na pozytywny rezultat. A chociaż w czwartej partii znów nie było łatwo, to „Jedynka” wyszła z niej finalnie obronną ręką. Wygrana gości 25:22 sprawiła, że stan spotkania się wyrównał, a o ostatecznym wyniku meczu musiał rozstrzygnąć tie‑break.
Choć droga do piątego seta była dla „Jedynki” trudna i wyboista, to w decydującej odsłonie sytuacja się nieco zmieniła – Stal grała słabiej na tle rozpędzonych tarnowianek, które triumfowały 15:9, a po ostatniej akcji mogły świętować arcyważne zwycięstwo 3:2. Zwycięstwo smakujące tym lepiej, że spotkanie było pełne emocji i dramaturgii, a triumfatorki potrafiły podnieść się z kolan.

Czas wyzwań

W niedzielę tarnowianki wygrały po raz trzeci w tym sezonie i udanie rozpoczęły rewanżową część rundy zasadniczej. Co jednak najważniejsze, w spotkaniu ze Stalą przyjezdne pokazały sportowy hart ducha, determinację i wolę walki. Takie mecze budują drużynę i wzmacniają ją mentalnie, a to – zwłaszcza w żeńskiej siatkówce – jest bardzo ważne. Siatkarki „Jedynki” wróciły więc z Mielca nie tylko z punktami, ale i dodatkową wartością, która przyda się z pewnością w kolejnych meczach.Niedzielne zwycięstwo sprawiło też, że Grupa Azoty PWSZ Tarnów awansowała na 11. miejsce w tabeli. Pierwsze siedem drużyn (w tym liderujący Joker Świecie, który nie przegrał jeszcze żadnego meczu) tuż za półmetkiem rundy zdecydowanie odstaje dorobkiem punktowym od pozostałych zespołów. Ale już do Karpat Krosno – zamykających obecnie czołową ósemkę, która po sezonie zagra w fazie play‑off – tarnowianki tracą obecnie tylko sześć punktów. Gdyby więc w drugiej części rundy zasadniczej gra „Jedynki” była lepsza, to zespół ma szansę uniknąć fazy play‑out.Na razie jednak tarnowianki muszą skupić się na najbliższych zadaniach, a te w przedświątecznym tygodniu będą wyjątkowo trudne. Już dzisiaj (18 grudnia) „Jedynka” w hali Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Tarnowie podejmie bowiem Częstochowiankę. Będzie to rozgrywane awansem spotkanie 16. kolejki. Zespół z Częstochowy wygrał w tym sezonie ponad dwa razy więcej meczów, w pierwszej rundzie pokonał już tarnowianki 3:0, a w tabeli plasuje się na 7. pozycji.
Z kolei w najbliższą sobotę (21 grudnia) „Jedynkę” czeka równie trudne zadanie. Wprawdzie w 15. serii siatkarki znów zagrają dopingowane przez własną publiczność, ale rywalem będzie MKS San‑Pajda Jarosław, czyli zespół równający się dorobkiem punktowym z częstochowiankami, który zajmuje aktualnie 6. miejsce w zestawieniu, a w całym sezonie przegrywał tylko czterokrotnie. Wśród ekip pokonanych przez jarosławianki jest „Jedynka”, która początkiem października uległa im 1:3. Tarnowscy kibice mają jednak podstawy, aby twierdzić, że ich drużyna znajduje się już na wyższym poziomie.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o