Zwycięstwo mimo problemów

0
31
W Warszawie faworyzowana „Jedynka” potrzebowała aż pięciu setów, aby wygrać 3:2 z AZS AWF, ostatnim zespołem w tabeli | fot. Tomasz Schenk
REKLAMA

W pierwszoligowym zestawieniu tarnowianki zajmują obecnie 6. miejsce, a w najbliższą sobotę przed własną publicznością zmierzą się z bezpośrednio je wyprzedzającym Energetykiem Poznań.
Tarnowska „Jedynka” była zdecydowanym faworytem sobotniego spotkania 16. kolejki z AZS‑em AWF Warszawa. Podopieczne trenera Michała Betleji dobrze rozpoczęły rok, wygrywając obydwa dotychczasowe styczniowe spotkania (z zespołami Eco Uni Opole oraz SMS‑u PZPS Szczyrk), a w efekcie awansowały do czołowej ósemki tabeli, która po sezonie zasadniczym zagra w fazie play‑off.
Warszawianki tymczasem to dziś główny pretendent do spadku. Dość powiedzieć, że ekipa AZS‑u AWF nie wygrała w całym sezonie żadnego meczu, a w tabeli zajmuje ostatnią pozycję. W pierwszej rundzie tarnowianki u siebie szybko pokonały stołeczny zespół 3:0, więc w sobotę kibice liczyli na powtórkę. O tym, że tym razem tak łatwo może nie być, świadczyła jednak lepsza w tym roku gra warszawianek, które w poprzednich kolejkach sprawiały już problemy klubom z Krosna i Opola.
W sobotę, jak się okazało, także tarnowianki miały niemały kłopot z odniesieniem zwycięstwa w Warszawie. Po dwóch setach niespodzianka wisiała w powietrzu, bo to gospodynie je wygrały.
Pierwsza partia rozpoczęła się od wyrównanej gry, ale z czasem to „Jedynka” zaczęła osiągać przewagę, a po dobrym fragmencie prowadziła już 15:10. Odtąd akademiczki zaczęły szybko odrabiać stratę, doprowadziły do remisu i wreszcie objęły prowadzenie, a finalnie wygrały 25:21. Rozpędzone gospodynie świetnie zaczęły też drugą partię i zdobyły przewagę, którą później musiał niwelować zespół gości. To tarnowiankom się udało, ale w decydującej części partii, po okresie wyrównanej gry, warszawianki znów prezentowały się lepiej i tym razem wygrały 25:22.
Widmo przegrania całego meczu podziałało na podopieczne trenera Betleji jak zimny prysznic. Wprawdzie jeszcze początek trzeciej partii był wyrównany, ale z czasem tarnowianki osiągnęły przewagę i następnie, dzięki serii bardzo dobrych zagrywek, ją znacząco wyśrubowały, a w secie triumfowały 25:14. W kolejnej partii „Jedynka” od początku kontynuowała dobrą grę, wykorzystywała błędy coraz słabiej spisujących się rywalek, a tym razem zwyciężyła 25:13, w całym spotkaniu zaś doprowadziła do remisu.
Po raz szósty w tym sezonie o wyniku spotkania tarnowskiej drużyny miał rozstrzygnąć tie‑break. Ekipa trenera Betleji piątą partię rozpoczęła bardzo dobrze i kiedy wygrywała już 8:3, wiele wskazywało na to, że bezproblemowo zwycięży w całym secie. Ambitne warszawianki zdołały jednak zbliżyć się do tarnowianek na odległość jednego punktu, ale po emocjonującej końcówce „Jedynka” triumfowała ostatecznie 15:13 i w całym spotkaniu 3:2.
Sobotni mecz udowodnił, że bardzo zmienna bywa kobieca siatkówka. Faworyzowane tarnowianki źle zaczęły spotkanie, ale potrafiły się odbudować i odmienić losy całego meczu. Ze stolicy wróciły wprawdzie nie z kompletem punktów, ale z cenną zdobyczą, która umocniła ich pozycję w czołowej ósemce tabeli zaplecza najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce.
„Jedynka” w zestawieniu nadal plasuje się na 6. miejscu, ale posiada już nieco większą przewagę nad niżej notowanymi zespołami. Ponadto w sobotę wyrównała bilans swoich zwycięstw i porażek – ma ich obecnie po osiem. Tarnowianki dotychczas wygrały łącznie 33 sety i tyle samo partii przegrały. To w dużej mierze efekt lepszej postawy beniaminka w rundzie rewanżowej w porównaniu z pierwszą częścią sezonu zasadniczego (wyjątkiem było właśnie sobotnie spotkanie z warszawiankami).
W najbliższą sobotę zostanie rozegrana 17. kolejka, a tarnowianki wystąpią przed własną publicznością i czeka je bardzo ważny mecz. W hali Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej zmierzą się bowiem z zespołem Enei Energetyka Poznań, który zajmuje obecnie 5. miejsce w tabeli i jako bezpośredni sąsiad „Jedynki” wyprzedza ją tylko o punkt. Poznański zespół przyjedzie do Tarnowa, nie tylko chcąc bronić swojej pozycji, ale także rządny rewanżu, ponieważ w listopadzie w pierwszej rundzie drużyna trenera Betleji niepodziewanie wygrała z Energetykiem na jego terenie 3:1.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o