Pokora, cierpliwość i satysfakcja

0
72
Walas-Justyna
REKLAMA

 

REKLAMA

Co czuje 16‑letnia dziewczyna, kiedy wychodzi na ring i ma świadomość, że zaraz stoczy walkę o mistrzostwo świata?
Przed walką emocje są ogromne, szczególnie jeśli stawka turnieju jest duża. Podczas krajowych zawodów na ogół znam rywalki, ale na mistrzostwach świata nie zawsze wiem, czego można spodziewać się po przeciwniku. Trudno opisać adrenalinę, która towarzyszy wejściu na ring, ale wszystkie emocje opuszczają mnie w momencie, kiedy słyszę dźwięk pierwszego gongu. Wtedy staram się skupić wyłącznie na walce o zwycięstwo.
Twój ostatni sukces to tylko potwierdzenie świetnych wyników, które wcześniej osiągałaś podczas mistrzostw Polski, Europy i Unii Europejskiej. Na początku kariery spodziewałaś się, że po kilku latach osiągniesz takie rezultaty?
Nie mogłam się tego spodziewać. Zresztą do Tarnowskiej Szkółki Bokserskiej, w której trenuję od trzech lat, trafiłam bardzo przypadkowo. Namówił mnie kolega, który sam trenował. Powiedział, żebym spróbowała swoich sił na ringu, bo warto. Zawsze lubiłam sport, więc zdecydowałam się przyjść na pierwszy trening. Potem były kolejne. Spodobało mi się i zostałam, a sukcesy przyszły wraz z upływem czasu.
I na pewno są efektem litrów potu, które trzeba było wylać w trakcie niełatwych przygotowań…
Faktycznie, droga do zwycięstwa na ringu prowadzi przez ciężki trening poza ringiem. Początkowo był to trening ogólnorozwojowy, potem uczyłam się już bardziej specjalistycznych elementów bokserskiego rzemiosła. Kiedy osiąga się pewien poziom, trening zależy już od okresu przygotowań do danego turnieju. Na przykład czasem trenuje się siłę, czasem wytrzymałość. Ćwiczę w siłowni, na różnych przyrządach, używam worków treningowych, walczę w sparingach.
A zarazem, oprócz rozwijania kariery bokserskiej, chodzisz do szkoły – uczysz się w XVI Liceum Ogólnokształcącym w Tarnowie. Nie za dużo tych obowiązków?
Jest takie przysłowie: dla chcącego nic trudnego. Przyzwyczaiłam się, że szkołę muszę umiejętnie łączyć z ringiem. Wracam do domu po lekcjach, jem obiad, mam chwilę przerwy na naukę, następnie idę na trening. Trenuję od poniedziałku do piątku, czasem jest to półtorej godziny, czasem dwie. Ale muszę przyznać, że nauczyciele mnie wspierają, za co im dziękuję. Dopingują mnie i cieszą się ze sukcesów, podobnie zresztą jak rówieśnicy.
Znajomi nie boją się ciebie?
Nie wykorzystuję swoich umiejętności poza ringiem (śmiech)! Dla nich jestem zwykłą koleżanką i wręcz interesują się moimi występami, dopingują mnie. Bardzo ważne jest poczucie, że ktoś sportowca wspiera. Największą satysfakcję sprawia mi, kiedy trener Aleksander Maciejowski jest zadowolony z moich wyników, a rodzice są dumni. Oni na początku moich treningów mieli pewne obawy, ale kiedy zobaczyli, że realizuję się poprzez boks, to też przekonali się do tego sportu.
Czego nauczył cię boks?
Przede wszystkim pokory. Wiem, że nie wolno się poddawać, a porażka jest tylko elementem sportu. Trzeba z niej wyciągnąć wnioski i walczyć dalej. Boks uczy też cierpliwości, bo sukces nie przychodzi od razu, trzeba wcześniej mocno pracować na treningach, włożyć w to dużo serca, zaangażowania, wysiłku. Ale to wszystko nic wobec satysfakcji, którą sprawia mi wygrywanie. Poza tym boks uczy kultury, a przy okazji może być też formą rozrywki. Kiedy wyjeżdżam na zagraniczne turnieje, to mam możliwość pozwiedzać trochę inne kraje.
Niedawno otrzymałaś symboliczny pas bokserski od Mariusza Kołodzieja, prezesa grupy Global Boxing, który dostrzegł twoje sukcesy. Mistrzostwo świata w kategorii kadetek potwierdziło, że jesteś na dobrej drodze do zawodowstwa, ale teraz przed tobą wiek juniorski. Wiążesz przyszłość z boksem?
Bardzo chciałabym boksować jak najdłużej, ale czas wszystkie plany zweryfikuje. Teraz skupiam się na najbliższej przyszłości. Będę już juniorką, zmieniam kategorię wagową, przede mną mistrzostwa Polski kategorii olimpijskich. Dzięki współpracy z Global Boxing pojadę też na zgrupowanie do Stanów Zjednoczonych. Każdy sukces jest krokiem naprzód, chcę zrobić tych kroków jeszcze wiele. Mam nadzieję, że najbliższe wydarzenia będą tylko kolejnymi etapami mojej kariery, bo ciągle chcę się rozwijać.
To dość nietypowa postawa, bo młodym dzisiaj często nie chce się wyjść i coś zrobić, wolą spędzić czas przed komputerem…
Zachęcam jednak do działania! Niezależnie od rodzaju sportu, liczy się po prostu jakakolwiek aktywność fizyczna. Nie warto siedzieć bezczynnie przed blokiem, trzeba wyjść, rozerwać się na treningu. Zapewniam, że każdej młodej osobie uprawianie sportu sprawi wiele satysfakcji.

REKLAMA

Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments