Adam Gładysz: W moich żyłach płynie… benzyna

0
119
Adam-Gladysz
REKLAMA

Jesteś zadowolony z osiągniętego w tym sezonie wyniku?
I tak, i nie. Znów zakończyłem serię na siódmym miejscu, co nie jest złym wynikiem, patrząc choćby, jak mocni rywale znaleźli się za mną, ale była szansa powalczyć o podium. Niestety, w przedostatnim wyścigu na torze w Oschersleben miałem awarię w układzie turbo i straciłem wcześniej zajmowaną piątą lokatę, a tym samym prysły marzenia o miejscu „na pudle” w końcowej kwalifikacji. Pozostaje więc pewien niedosyt.
Podczas rund Scirocco R‑Cup towarzyszy Ci zwykle wiele osób. Jaki jest podział ról z w zespole? Czyje wsparcie cenisz najbardziej?
Zawsze wspiera mnie mój tata – szef teamu Gładysz Racing. Moim inżynierem i menadżerem sportowym jest Robertas Kupcikas, za sprawy techniczne i logistyczne odpowiada Waldemar Pabijan, ważna jest praca mechanika Mirosława Gulika. Często są również ze mną na zawodach moi najwierniejsi fani, trzymają za mnie kciuki żona i dzieci, sponsorzy oraz partnerzy biznesowi. W tym sezonie jako sponsorzy były ze mną takie firmy, jak Bruk‑Bet Termalica z Tarnowa, Kulczyk Tradex, VW Bank Polska, Castrol, Keatronik, wsparł mnie też Urząd Miasta Tarnowa. Wszystkim serdecznie dziękuję.
Niektórych ciekawi, skąd w Twojej ekipie wziął się Litwin Robertas Kupcikas?
Z Robertasem, który nadal jest czynnym zawodnikiem, bo startuje m.in. w serii wyścigów długodystansowych Porsche Sports Cup Endurance, znam się od wielu lat. W tym roku zaproponowałem mu współpracę – wspólnie analizujemy telemetrię, ustawienia samochodu oraz ustalamy strategię na zawody… Cenię sobie jego pomoc.
Mógłbyś zdradzić, w jaki sposób przygotowywałeś się do wyścigów?
Przede wszystkim dbam cały czas o kondycję fizyczną. Dużo biegam, jeżdżę na rowerze, pływam, ćwiczę na siłowni oraz ścigam się gokartami w krytej hali. Zawsze przed sezonem biorę udział w specjalistycznym obozie kondycyjnym wspólnie z zawodnikami Scirocco oraz Formuły 3. W trakcie sezonu trenuję i testuję również też na torach w Brnie, Poznaniu czy Kielcach, treningowo brałem też udział w kilku zawodach. Na przykład w tym roku startowałem swoim wyścigowym scirocco TSI Power w zawodach długodystansowych w Poznaniu oraz wziąłem udział w dwóch wyścigowych sprintach na węgierskim torze Pannonia‑ring.
A czym zajmujesz się jeszcze poza startami w wyścigach samochodowych?
Wraz z ojcem prowadzę salon samochodowy. Jestem odpowiedzialny za dział sportu Gładysz Racing Team oraz nadzoruję dział serwisu. Obowiązków w firmie mam jednak znacznie więcej. Wspólnie z tatą ustalamy całą strategię pracy firmy, teraz m.in. rozpoczęliśmy pod Tarnowem budowę jednego z najnowocześniejszych obiektów w Europie – salonu VW w tzw. architekturze modułowej. Planujemy oddać ten obiekt do końca przyszłego roku, a w dotychczas użytkowanych pomieszczeniach wprowadzimy dwie nowe marki. Całość stworzy duży kompleks samochodowy.
Jakie masz plany sportowe na przyszły sezon? Długo jeszcze myślisz się ścigać?
Na pewno w przyszłym sezonie nadal będę się ścigał, ale nie wiem jeszcze w jakiej serii. Mam kilka propozycji startów, m.in. w Porsche Carrera Cup, wszystko rozstrzygnie się jednak do końca grudnia. A co do planów na przyszłość… Zdaję sobie sprawę, że mam już trzydzieści jeden lat i wiecznie aktywnym zawodnikiem nie będę. Ze sportem samochodowym nigdy się jednak nie myślę rozstawać, bo – jak żartuję – w moich żyłach zamiast krwi płynie benzyna. Za lat kilka chciałbym poświęcić czas młodemu pokoleniu, w tym mojemu synowi Maciusiowi. Z moją 6‑letnią córką Natalią rozpocząłem już w tym roku pierwsze jazdy i treningi gokartem. Od dwóch lat również udzielam się w tarnowskiej sekcji kartingowej na krytym torze „Speed Race”, w której jestem instruktorem. W wolnym czasie szkolę młodych ludzi, dając im teoretyczne i praktyczne wskazówki.

REKLAMA

Rozmawiał: Rafał Kubisztal

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o