Agata Mróz: Jest źle, ale wystartujemy…

0
90
Mroz-2
REKLAMA

Czy uporządkowana została już sytuacja finansowa spółki i bez obaw można myśleć o zbliżającej się inauguracji sezonu w żużlowej ekstralidze?
Nie ukrywam, że sytuacja spółki jest trudna. Objęłam ją z dużymi zobowiązaniami z ubiegłego sezonu, wyglądało to dość nieciekawie, ale dużo spraw udało się uporządkować dzięki wsparciu i pomocy naszych głównych partnerów – Azotów Tarnów oraz Tauronu Polska Energia, a także wielu osób życzliwych tarnowskiemu żużlowi. Wprawdzie droga do uzyskania pełnej płynności finansowej jest jeszcze daleka, więc przed nami dużo pracy, ale wszystko idzie w dobrym kierunku. Na pewno wystartujemy w rozgrywkach i ligowy mecz na mościckim torze z Wrocławiem w wielkanocny poniedziałek w chwili obecnej nie jest już w żaden sposób zagrożony. Jestem właśnie po dłuższej rozmowie z trenerem Markiem Cieślakiem. Ruszamy w tym tygodniu z treningami na torze, potem czeka nas kilka sparingów, by być jak najlepiej przygotowanym do inauguracyjnego pojedynku.
Co spowodowało załamanie się finansów spółki? Jaki był powód poniesienia w ubiegłym roku znacznie większych kosztów, niż to było planowane?
To staram się ustalić. Zleciałam przeprowadzenie audytu firmie zewnętrznej. W tej chwili badana jest dokumentacja, a wyniki kontroli znane będą pod koniec marca.
Dlaczego doszło do zmiany nazwy zespołu z Tauron Azoty na Azoty Tauron? Czy nie można powrócić do dawnej nazwy Unia, jak tego chcieliby kibice?
Zmiana wynika ze zwiększonego zaangażowania oraz podniesienia nakładów finansowych na żużel przez Azoty. A jeśli chodzi o powrót do dawnej nazwy, to obecnie nie jest to możliwe. Zamieszczenie nazwy handlowej sponsorów w nazwie zespołu pozwala im zwiększyć skuteczność swoich działań promocyjno‑reklamowych i jest jednym z najważniejszych warunków umowy.
Kto jeszcze, oprócz Azotów i Tauronu, dawał będzie pieniądze na tarnowski żużel? Jaki budżet przewidywany jest na ten sezon?
Nie sposób wymienić wszystkich, ponieważ lista jest bardzo długa, wspomnę więc tylko o tych najistotniejszych partnerach, takich jak: Karpacka Spółka Gazownictwa, Control Process, Strabag, PROReM, Automatyka, Jednostka Ratownictwa Chemicznego, ZBACH, Tarizolacja, Hektor, West Bud, Czakram, Rozkwit, Redruk, MPEC i Delikatesy Cezar. Wspiera nas ponadto Lotto, Czarmet, MPGK, Hotel Dunajec, Wamex, Pepsi, Castorama, KFC, ZWRI, Mrówka, Bar Taurus i Topicar. Życzliwość i pomoc okazują władze samorządowe miasta i powiatu. Natomiast na temat tegorocznego budżetu nie mogę się jeszcze jednoznacznie wypowiedzieć, bo sytuacja finansowa spółki wciąż jest trudna, a rozmowy z obecnymi i nowymi sponsorami cały czas trwają. Trzeba jeszcze zdobyć sporo pieniędzy, by obecny sezon zakończyć na zerze.
Czy role na nadchodzący sezon w klubie zostały już rozdzielone? Wiadomo, kto i za co będzie odpowiadał? Jak dużą swobodę w ustalaniu strategii będzie miał trener Marek Cieślak?
Nie ma zasadniczych zmian w porównaniu z poprzednim sezonem. Rewolucji w tym zakresie być nie mogło, bo sezon tuż, tuż… Obecni pracownicy to osoby od wielu lat związane z klubem. Nie oznacza to jednak, że w razie potrzeby nie będę reagować. Jeżeli chodzi zaś o strategię, to trener Cieślak ma pełną swobodę.
A jaka będzie w tym wszystkim rola prezesa? Pani poprzednik często podkreślał, że on za wszystko odpowiada, zachowywał sobie prawo np. do ostatecznej decyzji odnośnie składu na poszczególne mecze…
Ustalanie składu w poprzednim sezonie pozostawiam bez komentarza, można to przecież ocenić po zeszłorocznych wynikach. Za sprawy sportowe i wynik odpowiadał będzie trener i w tym zakresie nie zamierzam ingerować. Poza tym trudno na tym stanowisku o większy autorytet niż Marek Cieślak. Zamierzam się skupić głównie na organizacji i zapewnieniu zaplecza dla zawodników, organizacji zawodów oraz współpracy ze sponsorami.
Jaki cel stawiacie drużynie? Jakie są oczekiwania sponsorów?
Cel mamy jasno sprecyzowany – to miejsce medalowe.
Na kogo najbardziej liczycie? Jakie – Pani zdaniem – są najmocniejsze, a jakie najsłabsze punkty skompletowanego zespołu?
Cała drużyna jest mocna i jest już zespołem w pełni tego słowa znaczeniu. Styczniowy pobyt na obozie w Szklarskiej Porębie oraz ostatni wyjazd do Krsko na Słowenii, w którym uczestniczyli także juniorzy, z pewnością pomógł w budowie dobrej atmosfery w zespole i przyczyni się do sukcesu. Oczywiście mamy niekwestionowanych liderów: Grega Hancocka, Janusza Kołodzieja i Macieja Janowskiego, najlepszego trenera w Polsce, bo takim jest Marek Cieślak, ale wiem też, że wszyscy zawodnicy z pełnym zaangażowaniem przygotowują się do sezonu, więc nie mam obaw co do postawy sportowej całej drużyny.
Czy ma Pani jakiś pomysł na to, aby podczas pojedynków żużlowych stadion – jak kiedyś – zapełniał się do ostatniego miejsca? Czym jeszcze – oprócz zakontraktowania gwiazd – zamierzacie przyciągać kibiców.
Chcemy, aby kibice mieli możliwość – w większym stopniu niż dotychczas – utożsamiania się z drużyną poprzez barwy klubowe i specjalnie przygotowane gadżety. Będzie ich dużo więcej, będą dostępne w wielu miejscach na stadionie i poza nim. Teraz przygotowywane są nowe wzory i projekty. Inna będzie oprawa każdego meczu. Otwierać park maszyn dla kibiców będziemy nie tylko po zawodach, ale także przed nimi. Będzie możliwość rozmowy z zawodnikami, pozyskania autografu czy zrobienia zdjęcia… Będziemy też chcieli, aby na stadionie bezpiecznie i ciekawie czas spędzać mogły całe rodziny, dlatego planujemy na przykład ustawienie namiotu z placem zabaw, w którym rodzice mogliby pod fachową opieką zostawić swoje dzieci na czas sportowych emocji na torze. Myślimy też o utworzeniu i otwieraniu w dniach meczów małego laboratorium, takiego współczesnego edukacyjnego muzeum nauki, w którym swoje technologiczne osiągnięcia i nowinki prezentowałby nasz główny sponsor. Jestem otwarta na każdą propozycję, bo odbudowa zaufania kibiców do klubu to jeden z moich priorytetów.
Z jakiej frekwencji na meczach byłaby Pani zadowolona?
Chciałabym, aby przychodziło po 12 tysięcy. Jest to realne.
Były czasy, gdy tarnowski klub słynął z bardzo dobrze funkcjonującej szkółki żużlowej. Ostatnio jednak imponujących efektów pracy z młodzieżą nie było widać. Czy coś w szkoleniu adeptów chciałaby Pani zmienić, aby na tor w Mościcach niedługo wyjechali następcy Janusza Kołodzieja?
Dzięki staraniom Mirosława Cierniaka powstała w Tarnowie szkółka mini żużla – UKS „Jaskółki” Tarnów. Cieszę się z tej inicjatywy. Będziemy współpracować, bo mamy wspólny cel, a mam też świadomość, że w każdej drużynie to wychowankowie najbardziej identyfikują się z klubem i przyciągają największą liczbę kibiców. Nie porzucam również idei budowy mini toru dla adeptów. Jest sponsor gotowy sfinansować jego urządzenie, ale przeszkodę stanowił do tej pory brak odpowiedniej lokalizacji w pobliżu mościckiego stadionu. Myślę jednak, że mógłby zostać wybudowany w jednej z sąsiednich gmin, na przykład w Wierzchosławicach.
I jeszcze trochę osobiste pytanie – czy nie ma Pani obaw, podejmując się kierowania spółką zajmującą się typowo męskim sportem? Czy też bierze Pani pod uwagę fakt, że kobiety odniosły już sukcesy w zarządzaniu w żużlu, czego najlepszym przykładem jest Marta Półtorak z Rzeszowa?
Z doświadczenia wiem, że w zarządzaniu najważniejsze są umiejętności merytoryczne i zaangażowanie, a płeć ma drugorzędne znaczenie.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o