Rozmowa z ARTUREM WŁODARCZYKIEM, trenerem koszykarek Contimaksu Bochnia, beniaminka Orlen Basket Ligi Kobiet
Zespół Contimaksu ma za sobą pięć pierwszych meczów w debiutanckim sezonie w Orlen Basket Lidze. Pierwsze trzy mecze wygrał, dwa kolejne przegrał. Jak Pan, okiem szkoleniowca, ocenia ten debiut?
Bardzo dobrze. Mieliśmy świetne wejście w sezon, zarówno jeżeli chodzi o wyniki na parkiecie, jak i naszą grę. Niestety nie na wszystko mieliśmy wpływ. Kontuzja Darii Dubniuk sprawiła, że nasza kadrowa układanka się posypała. A my nie jesteśmy drużyną, która mogłaby sobie pozwolić na to, aby od razu poradzić sobie z taką sytuacją. Stąd słabsze występy w dwóch kolejnych meczach.
Ale przed sezonem trzy wygrane w pięciu pierwszych meczach kupiłby Pan pewnie w ciemno?
Oczywiście. Przygotowaliśmy się wprawdzie do sezonu, aby narobić w nim trochę „hałasu”, ale chyba nikt się nie spodziewał, że rozpoczniemy tak dobrze i pokonamy ekipę z Gorzowa, czołowy zespół nie tylko w kraju, ale i w Europie. Jednak dla nas punktem odniesienia nie są te najlepsze polskie drużyny, lecz drugi z beniaminków, Islands Jelenia Góra, z którym w poprzednim sezonie rywalizowaliśmy w I lidze. Jak dotychczas nasze wyniki a ich – to niebo a ziemia.
Przed rozpoczęciem rozgrywek mówił Pan, że dobrze iż z Orlen Ligi nikt nie spada, bo to pozwoli na spokojną pracę, która będzie procentować. To miał być główny cel. Czy po świetnym początku aspiracje nie wzrosły? Czy celem nie stał się udział w fazie play off?
Faktycznie po trzech kolejkach nasz apetyt znacznie wzrósł, uwierzyliśmy, że jesteśmy w stanie rywalizować z każdym. To był nasz największy sukces. Kontuzja naszej liderki musiała stonować aspiracje, musimy rozpocząć pracę z drużyną praktycznie od początku. To nie jest wszystko łatwe, ale nikt nie mógł przewidzieć, że tak to się potoczy.
Bardzo szybko w miejsce reprezentantki Ukrainy zakontraktowaliście Greczynkę Lilię Karakasidou. Zagrała pierwszy mecz praktycznie tuż po wyjściu z samolotu, jednak jest w stanie zastąpić błyskotliwą Dubniuk?
Trudno tutaj o porównania, bo to są zawodniczki o zupełnie różnym profilu. Rynek koszykarek w tym momencie sezonu jest już bardzo okrojony, dobrze, że udało się ściągnąć Greczynkę do Bochni. Czeka nas jednak wiele pracy, aby na nowo poukładać naszą grę, to może trwać nawet kilka tygodni. Musimy się po prostu inaczej zbudować niż do tej pory.
Patrząc na mecze odnoszę wrażenie, że macie jeszcze ciągle pewne braki personalne. Przydałaby się pewnie w zespole wysoka zawodniczka podkoszowa, która potrafiłaby zbierać piłki z tablic i rzucać spod kosza. Czy zgadza się Pan z tą obserwacją?
Jak najbardziej. Było to widoczne szczególnie w ostatnim spotkaniu z Artego Bydgoszcz. Braki podkoszowe na tle dobrych drużyn są u nas widoczne. Problem tkwi w tym, że te wysokie koszykarki są często najdroższe, a my nie mamy wielkiego budżetu. Czasem trzeba więc zakontraktować niższe zawodniczki, które będą skuteczne. I przed kontuzją Daszy wszystko to fajnie funkcjonowało. Musimy radzić sobie składem, jaki mamy, a to nie jest łatwe. Na przykład nasz ostatni rywal – Artego Bydgoszcz – dysponował dwunastoma zawodniczkami ogranymi wśród najlepszych.
Kalendarz wyznacza wam teraz bardzo trudne spotkania, najpierw wyjazd do Torunia, a potem mecze w Bochni z ekipami z czołówki. To jednak po przerwie, która w waszej sytuacji jest chyba korzystna?
Będziemy wspólnie pracować, zaczynając niemal od nowa, chociaż Greczynka wyjechała na zgrupowanie swojej kadry narodowej i wróci do Polski dopiero na trzy dni przed meczem w Toruniu. Nie ukrywam, najbliższe tygodnie to dla nas duży znak zapytania.


![Rozbudowują ul. Błotną w Tarnowie [ZDJĘCIA] ul. Błotna](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/07/Modernizacja-ul.-Blotna-5-218x150.jpg)




















