Dariusz Kubisztal: Stać nas na wiele

0
33
kubisztal

Jak oceniasz swój sportowy powrót do Tarnowa po wielu latach gry w zespołach z innych miast?
Bardzo pozytywnie. Miło jest zagrać znowu w rodzinnym mieście, w którym rozpoczęła się moja przygoda ze sportem.
To w takim razie przypomnijmy początki tej przygody…
Do piłki ręcznej w Pałacu Młodzieży Tarnów trafiłem z naboru w Szkole Podstawowej nr 8 w wieku 10 lat, a moim pierwszym trenerem był Krzysztof Janas. Jako zawodnik Pałacu byłem na czterech finałach mistrzostw Polski juniorów, dwukrotnie zajmując drugie miejsca. W ostatnim roku juniorskim graliśmy całym zespołem w Unii Tarnów, docierając do finałów mistrzostw kraju. Pierwszy mecz ligowy w barwach zespołu seniorów Unii zagrałem przeciwko Wiśle Puławy. Debiut był udany, bo wygraliśmy.
Grałeś w swojej karierze w kilku klubach. Który okres oceniasz jako najlepszy, najważniejszy?
Było kilka takich ważnych etapów. Unia Tarnów, gdzie stawiałem swoje pierwsze kroki w seniorskiej piłce ręcznej, MKS Końskie, bo to był mój pierwszy klub po opuszczeniu Tarnowa, ale przede wszystkim Stal Mielec – spędziłem tam aż dziewięć lat, grając od II ligi aż po ekstraklasę i brązowy medal mistrzostw Polski.
A jak oceniasz zakończony sezon w wykonaniu SPR Tarnów? Czy drużyna osiągnęła to, na co ją było stać, mogła więcej?
Wywalczyliśmy utrzymanie, a to był nasz priorytet, więc chyba wszyscy powinni być zadowoleni. Myślę, że nasz zespół stać na wiele, ale na to potrzeba czasu. Nie zapominajmy, że tworzą go w większości ludzie młodzi, którzy potrzebują ogrania w lidze i nabrania niezbędnego doświadczenia.
A czy tarnowski szczypiorniak ma szansę powrócić do lat świetności, kiedy to zespół Unii grał w ekstraklasie, a wcześniej juniorzy PM zdobywali mistrzostwa kraju w swojej kategorii wiekowej?
W dzisiejszych czasach nie wszystko zależy od samych zawodników. Aby grać w wyższych ligach, potrzebni są sponsorzy. Na pewno postaramy się pokazać swoją grą że warto inwestować w tarnowski szczypiorniak, bo widać, że są ludzie do grania, młodzież mamy zdolną i na pewno efekty będą widoczne.
Wraz z rodzeństwem – Mariuszem, Michałem i Maciejem – stanowicie od lat pewien ewenement – czterech braci grających na poziomie ligowym w szczypiorniaka. Jak wiodło się twoim braciom w zakończonym sezonie i jakie są ich dalsze sportowe plany?
Myślę, że miniony sezon dla braci Kubisztalów był udany. Każdy z nich w dużej mierze przyczynił się do wyniku swojej drużyny. Mariusz z KSZO Ostrowiec wywalczył awans do I ligi. Michał grał w ekstraklasie i z Górnikiem Zabrze wywalczył brązowy medal mistrzostw Polski. A Maciek z powodzeniem gra w Czuwaju Przemyśl.
Grasz w lidze już kilkanaście lat, jak zmieniła się w tym czasie piłka ręczna?
Widać ogromne zmiany na plus. Poziom sportowy z roku na rok pnie się w górę, piłka ręczna jest coraz szybszą grą. Dzięki reprezentacji i klubom popularność tej dyscypliny jest coraz większa. Widać zainteresowanie mediów, nie tylko lokalnych, ale i ogólnopolskich. Nasza liga jest coraz silniejsza, kluby są zorganizowane coraz bardziej profesjonalnie.
A poziom samej ligi?
Piłka ręczna się zmienia, a co za tym idzie – liga też się zmienia, każdy sezon jest inny, coraz bardziej kładzie się nacisk na wydolność, grę zespołową i uniwersalność zawodników. Jedno, co się nie zmieniło – aby wygrać, trzeba walczyć i dać z siebie na parkiecie wszystko.
Na zakończenie wyjdźmy nieco poza krajowe podwórko. Jak oceniasz pozycję polskiego szczypiorniaka na międzynarodowej arenie?
Na pewno nasza reprezentacja pnie się w górę, od pewnego czasu nasza kadra co roku melduje się na każdej imprezie rangi mistrzowskiej, mamy bardzo dobrych i cenionych zawodników, a przede wszystkim walecznych. Ostatnio przekonała się o tym reprezentacja Niemiec w eliminacjach do mistrzostw świata. Nie można zapominać o żeńskiej reprezentacji, która w tamtym roku zrobiła furorę na mistrzostwach świata, a w tym wywalczyła awans do ME.
W reprezentacji występował od czasu do czasu w ostatnich sezonach Twój brat Michał. Czy uważasz, że ma jeszcze perspektywy występowania w kadrze narodowej?
O ile mi wiadomo, zrezygnował z kadry, ale… nigdy nie mów nigdy.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o