Edward Mazur: Chciałbym jeździć jak Janusz Kołodziej

0
124
edward-mazur
REKLAMA

Jak zdrowie? Czy kontuzje, które dotąd są niestety nieodłącznym elementem twojej kariery, zostały już wyleczone?
Ze zdrowiem wszystko w porządku – zarówno z żebrami i nerką, które uszkodziłem jesienią 2011 roku, gdy zacięła się linka od gazu i motor po skończonym biegu poszedł w bandę jak szalony, jaki i z nadgarstkami w obu rękach, które złamałem w ubiegłym roku.
Pech przestanie Cię w końcu prześladować?
Mam nadzieję. Postanowiłem sobie, że od początku sezonu będę jeździł spokojnie, z głową i bez zbędnego szaleństwa. Nie będę się napalał zwłaszcza na treningach i udowadniał na siłę, że od kogoś jestem lepszy, tylko jechał na miarę swoich możliwości. Ćwiczę też jak w razie niebezpiecznej sytuacji upadać na tor, by nic złego sobie nie zrobić.
Jaki cel stawiasz sobie w tegorocznym sezonie? Czy będziesz walczył o miejsce w podstawowym składzie Unii? Łatwo nie będzie, bo na razie pewniakami do pary młodzieżowej wydają się Kacper Gomólski i Mateusz Borowicz…
Chcę zakwalifikować się do finału Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostw Polski i pokazać się w nim z jak najlepszej strony, bo przecież odbędzie się w Tarnowie. Chciałbym osiągnąć coś w zawodach o brązowy i srebrny kask. No i przede wszystkim wywalczyć na stałe miejsce w podstawowym składzie Unii. Rywalizacji się nie boję, bo nie czuję się gorszy od Gomólskiego, Borowicza czy Ernesta Kozy. Może się okazać w połowie sezonu, że to ja będę młodzieżowcem numer jeden w zespole.
Umowę z Unią masz podpisaną na dwa lata, ale gdyby jednak konkurencja wśród juniorów w Tarnowie okazała się za duża, to czy rozważasz jazdę w którymś z drugoligowych klubów na zasadzie wypożyczenia? Masz już może jakieś propozycje od klubów z niższej ligi?
Owszem, możliwość wypożyczenia jest przewidziana w kontrakcie, który podpisałem. Zgłaszają się do mnie też kluby z różnych miast, ale nie będę ich wymieniał, bo na chwilę obecną moim głównym celem jest jazda w ekstralidze w drużynie Unii Tarnów.
Jak przygotowujesz się do sezonu? Kiedy wyjedziesz na tor?
Byłem na zgrupowaniu w Zakopanem. Grałem trochę w piłkę nożną, a teraz pracuję nad kondycją i sprawnością głównie w hali. Potem wyjadę z trenerem Markiem Cieślakiem do Słowenii i tam będę trenował na torze. A potem już jazdy kontrolne w Tarnowie.
Skąd będziesz miał motocykle i kto będzie Ci je przygotowywał do startów?
Zgodnie z umową klub zobowiązany jest zabezpieczyć mnie sprzętowo, a moim mechanikiem będzie Sławek Tronina. Motocykl w ramach sponsoringu zakupiła mi firma Wes‑Bud. Mam też zapewnienia o pomocy finansowej i sprzętowej od pozostałych sponsorów – nie tylko zakładu optycznego Edwarda Kluzy, który wspiera mnie od początku kariery, ale również firm Rozkiwt, Spojka i KLQ media.
Twoim menadżerem jest twój dziadek. Cenisz sobie jego pomoc i wsparcie?
Bardzo. To on mnie zabrał na stadion i zapisał do szkółki żużlowej, a teraz jeździ ze mną po firmach i zachęca ich właścicieli, by mi pomagali.
To dziadek zaszczepił u Ciebie miłość do żużla?
Tak. Widząc, jak dobrze radzę sobie na motorynce i że nie mam strachu w oczach przy rozwijaniu dużych prędkości, doszedł do wniosku, iż mógłbym być żużlowcem. Umówił mnie na spotkanie z trenerem Marianem Wardzałą i tak to się zaczęło.
Kto jest twoim żużlowym idolem?
Janusz Kołodziej. Cieszę się, że poznałem go osobiście nie tylko jako sportowca, ale także jest moim kolegą. Staram się jak najwięcej u Janusza podpatrywać: chodzi o sylwetkę, sposób przygotowywania motocykli… Wszystko, co zauważam, stosuję u siebie.
Chciałbyś kiedyś jeździć tak jak on?
Na pewno, ale by osiągnąć ten poziom sportowy, przede mną jeszcze bardzo dużo pracy.
A oprócz żużla czym się jeszcze interesujesz? Co lubisz robić w wolnym czasie?
Innymi sportami. Lubię grać w tenisa i piłkę nożną. Kiedyś chodziłem na wspinaczkę.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o