Jak już kibice „czarnego sportu” w Tarnowie doskonale wiedzą, drużynę tarnowskiej Unii, walczącej w Nice I lidze żużlowej wzmocnił Ernest Koza. Wychowanek tarnowskiego klubu, opuścił go po zakończeniu wieku juniora, potem podejmował nieudane próby powrotu do macierzystej drużyny. Sportowy los okazał się przewrotny, teraz to Unia potrzebowała zawodnika, który uzupełniłby skład drużyny po kontuzji Artura Mroczki. Koza idealnie pasował do roli zastępcy i będąc zawodnikiem mającym podpisany kontrakt z II-ligowym Kolejarzem Opole, został wypożyczony do „Jaskółek”.
Kiedy skończyłeś wiek juniora i rozpocząłeś wędrówkę po innych klubach, miałem wrażenie, że czynisz to niechętnie, bo jednak twój macierzysty klub, czyli Unia Tarnów to był pierwszy wybór?
Tak, zawsze chciałem jeździć w Unii.
Ale Unia nie chciała Ciebie, nawet wtedy, kiedy sam się zgłaszałeś do klubu z propozycją podpisania kontraktu. I teraz paradoksalnie „jaskółki” wyciągają po Ciebie ręce, bo znalazły się w kadrowej potrzebie. Po zawodnika, który nie otrzymał szansy pokazania się w składzie klubu z II ligi. Przewrotność losu?
Tak wyszło. Otrzymałem telefon od kibica, pana Józefa Guzego z pytaniem, czy byłbym zainteresowany wypożyczeniem do Tarnowa, potem skontaktował się ze mną prezes Łukasz Sady. Trochę to wszystko trwało, bo Kolejarz początkowo nie bardzo chciał mnie oddać do Tarnowa, życzył sobie pieniędzy za moje wypożyczenie, ale ostatecznie udało się wszystko załatwić i mogłem wystąpić w barwach Unii. Przykro mi tylko, że stało się to na skutek nieszczęścia Artura Mroczki i kontuzji, której się nabawił. Wbrew pozorom kontuzja jest groźna, bo dotyczy rąk, które trzymają kierownicę. To jednak co innego, jak na przykład kontuzja nogi, której nabawiłem się w ubiegłym sezonie. Życzę Arturowi szybkiego powrotu do zdrowia.
W Kolejarzu nie było dla Ciebie miejsca?
Na to wygląda, chociaż do końca nie wiem, dlaczego. Rozmawiałem z trenerem, trenowałem, wydawało mi się, że nie byłem gorszy od kolegów, ale do składu na mecze nie byłem wyznaczany. To była chyba bardziej decyzja działaczy Kolejarza.
A jak ocenisz swój premierowy występ w barwach Unii w Rybniku z ROW-em?
W sumie pozytywnie, chociaż tor był bardzo ciężki po opadach deszczu, a ROW to silna drużyna. Pierwszy swój wyścig wygrałem, potem miałem defekt jadąc na punktowanej pozycji. Były jakieś problemy z prądem. W trzecim starcie zająłem drugie miejsce i tylko ostatni bieg mi nie wyszedł, bo przyjechałem ostatni. W sumie zdobyłem w tym trudnym meczu 5 punktów, a gdyby nie wspomniany defekt, miałbym jeszcze więcej punktów. Chyba więc tak źle nie było.
Jak oceniasz rozgrywki o mistrzostwo Nice I ligi żużlowej?
Na pewno liga jest bardzo interesująca oraz wyrównana. W Rybniku nie byliśmy przecież faworytami, tymczasem przez większą część meczu wynik był dla nas bardzo korzystny. A ROW jest mocny i nie ukrywa, że interesuje go awans do ekstraligi. Pewnie moglibyśmy uzyskać jeszcze lepszy wynik, gdyby nie upadek Mateusza Cierniaka. Wcześniej Unia wygrała bardzo pewnie w Gdańsku, chociaż chyba nikt na nią wówczas nie stawiał. Z kolei szkoda porażki Unii na własnym torze z Ostrovią, ale pamiętajmy, że tarnowianie byli osłabieni, jechali ten mecz z trzema juniorami w składzie.
Zastanawiałeś się, jaka będzie Twoja przyszłość w Unii? Artur Mroczka rehabilituje się i pewnie jeszcze w maju będzie gotowy do jazdy. Bierzesz pod uwagę, że może Cię czekać ławka rezerwowych i znowu za wiele sobie nie pojeździsz?
Nie wiem, co będzie dalej, ale jestem przecież w pełni świadomy, na jakich zasadach wróciłem do Tarnowa. Mam zastąpić Artura podczas jego kontuzji. Każdy chce jechać swoje i jeżeli okaże się, że Artur wróci i dla mnie zabraknie miejsca w składzie, nie będę miał do nikogo pretensji. Wiem, na co się zdecydowałem. Jak będzie zobaczymy, sezon jest przecież długi i różne rzeczy mogą się wydarzyć.
Janusz Kołodziej wspominał niedawno, że pomagasz mu prowadzić jego żużlową akademię na mini torze w podtarnowskim Nowodworzu. To aktualne?
Faktycznie pomagałem Januszowi, ale teraz, w związku z sezonem, nie bardzo mam na to czas. Zresztą chłopakami z akademii zajmuje się pan Stanisław Kępowicz. To doświadczony trener i robi to doskonale. Chłopcy są w dobrych rękach i jak warunki atmosferyczne oraz stan toru w Nowodworzu pozwolą, to zaczną treningi.







![Noga z gazu na DW975 w Wierzchosławicach [ZDJĘCIA] Nowy chodnik Wierzchosławice](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/03/Nowy-chodnik-WIerzchoslawice-2-218x150.jpg)






![Maksymilian Kwapień wrócił na scenę w Tarnowie [ZDJĘCIA] Maksymilian Kwapień](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/02/Koncert-13-218x150.jpg)









