Jacek Gollob: Mam klucze do Tarnowa

0
24
jacek-gollob-wywiad

Po dłuższej przerwie zawitałeś do Tarnowa, tym razem w roli trenera zespołu z Bydgoszczy. To dobra okazja, aby powspominać czasy, kiedy byłeś zawodnikiem Unii. Jakie wrażenia zabrałeś wtedy z naszego miasta i klubu?
Jak najlepsze. Cieszę się, że wraz z bratem Tomkiem trafiliśmy wtedy, w 2004 roku do Unii. Przyjęto nas niezwykle serdecznie, mogliśmy liczyć na wsparcie ówczesnego prezydenta miasta, Zakładów Azotowych, Rafinerii Trzebinia i miejscowych kibiców, których przy okazji serdecznie pozdrawiam. Otrzymałem symboliczne klucze do miasta Tarnowa. To wszystko było bardzo miłe. Z perspektywy czasu myślę, że był to najlepszy okres w mojej długiej przecież sportowej karierze.

REKLAMA

Przypomnijmy, że zdobyłeś w barwach Unii dwa drużynowe mistrzostwa kraju oraz brąz w finale Indywidualnych Mistrzostw Polski. Które z tych osiągnięć cenisz sobie najwyżej?
Zdecydowanie te złote medale zespołowe. Mieliśmy wtedy naprawdę kapitalną drużynę. Tony Rickardsson, Janusz Kołodziej, bracia Rempałowie, no i Gollobowie, Tomek i ja. To były niezapomniane mecze i niezapomniane chwile. Naprawdę.

A ten brązowy medal IMP zdobyty w świetnym finale w Tarnowie? Janusz Kołodziej wywalczył wtedy złoto, Tomasz srebro, a ty brąz. Trzech zawodników Unii stanęło na podium. Na twój medal mało kto wtedy liczył?
Ale to nie pierwszy raz tak było. Nie byłem faworytem ani w Pile czy Bydgoszczy, kiedy wygrywałem indywidualnie mistrzostwo kraju, ani wtedy, kiedy zdobywałem Złoty Kask. Być może podczas tego tarnowskiego finału też nikt specjalnie na mnie nie liczył. Żużel nauczył mnie jednak jednego: wszystko zawsze weryfikuje tor. Na nim się dopiero okazuje, kto naprawdę jest najlepszy.

Na inaugurację ligi w meczu z Unią twoja drużyna poniosła wysoką porażkę. Na pewno analizowałeś składy zespołów, które startują w tym sezonie w Nice PLŻ, więc jak widzisz rolę, jaką w niej odegrają „Jaskółki”?
Moim zdaniem Unia to jest drużyna, która w przyszłym roku będzie jeździć w ekstralidze, jeżeli tylko będzie chciała do niej awansować. Oczywiście jest kilka innych mocnych teamów, ale Unia wydaje się być najsilniejsza. Ja oczywiście będę tarnowskiej drużynie bardzo mocno kibicował, bo mam do niej i do Tarnowa spory sentyment. Polonia przegrała z „Jaskółkami” wysoko, ale my przecież dużych ambicji nie mamy, za to sporo różnych problemów. Szóste miejsce na mecie sezonu w pełni nas zadowoli.

W ubiegłym roku sporadycznie startowałeś. Czy Jacka Golloba zobaczymy jeszcze na torze? Gdyby tak się stało byłbyś chyba najstarszym żużlowcem, przynajmniej na polskich torach…
Planuję pojeździć, może niekoniecznie w lidze, ale w jakichś turniejach towarzyskich. Najpierw muszę jednak ogarnąć sprawy drużyny, a potem solidnie potrenować. Wtedy zobaczymy. Nie można się rozmieniać i jechać pół okrążenia za rywalami. Trochę mógłbym jeszcze powalczyć, ale oczywiście z zawodnikami z czołówki szans już nie mam. Nie te lata. Trzeba patrzeć realnie.

Startując z synem Oskarem, stworzycie pewien ewenement na skalę światową. Ojciec i syn startujący razem to rzadkość. W Polsce Roman Jankowski startował wspólnie z synem Łukaszem…
Może faktycznie coś w tym jest? Kiedyś uczyłem Oskara jazdy na żużlu, ale teraz, obiektywnie rzecz biorąc, to on jest lepszym zawodnikiem ode mnie. Normalna kolej rzeczy.

Jak zmienił się żużel od czasów, kiedy startując w barwach bydgoskiej Polonii, a potem Unii Tarnów odnosiłeś swoje największe sukcesy?
Na pewno zawodnicy są coraz lepiej wytrenowani i dysponują coraz lepszymi, nowocześniejszymi motocyklami. Nie ma tak dużej różnicy w przygotowaniu sprzętowym pomiędzy żużlowcami, jak to dawniej bywało. To na plus. Ale widzę też minusy. Mam wrażenie, że dawniej wszyscy bardziej ten sport przeżywaliśmy, była wokół niego życzliwsza atmosfera niż obecnie. Motyle w brzuchach fruwały po prostu. Teraz jest jakoś inaczej i kibiców jakby mniej na trybunach. Widać to u nas w Bydgoszczy, bo w Tarnowie, patrząc na trybuny, nie jest tak źle!

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o