Joanna Mazurkiewicz: Nie byłam grzecznym dzieckiem…

0
132
mazurkiewicz wywiad
REKLAMA

 

REKLAMA

Masz zaledwie 17 lat, trenujesz boks od niedawna, a już jesteś mistrzynią Polski juniorów i wiążesz z boksem swoją przyszłość. Skąd taka nietypowa – jak na młodą kobietę – pasja?
Zawsze ciągnęło mnie do sportów walki. Trzy lata temu koledzy powiedzieli mi, że idą na trening. Postanowiłam pójść z nimi i tak się zaczęła moja sportowa przygoda. Najpierw była siłownia, potem szkolenie w Tarnowskiej Szkółce Bokserskiej funkcjonującej przy Tarnovii. Co ciekawe – z dziesięciu chłopaków, którzy wtedy ze mną poszli, nie został już żaden (śmiech).
Mówię o wyjątkowości tej pasji, bo uprawianie boksu jest raczej domeną mężczyzn. Kobiety są postrzegane jako delikatne, subtelne, nieskore do walki, a boks to jednak twardy sport.
Powiem tak: nie byłam grzecznym dzieckiem. Kiedy w gimnazjum zaczynałam trenować, miałam problemy z dyscypliną, mama nawet bała się mnie puścić na boks, bo myślała, że będę to źle wykorzystywała. Tymczasem energię przełożyłam na sport i wszyscy byli bardzo zaskoczeni. Dzięki boksowi zmieniło się moje podejście do życia, zachowuję się także inaczej, lepiej.
To tak jak w słynnym zdaniu Heywooda Brouna, który o sporcie powiedział, że jest wspaniałym sposobem na to, żeby wyładować agresję i nie pójść za to do więzienia…
Można tak powiedzieć (śmiech). Boks na pewno wychowuje, bo mam też wiele ograniczeń. Jako sportowiec nie mogę bić się na przykład poza ringiem, bo byłabym surowiej karana przez prawo i straciłabym także licencję bokserską. Poza tym zawsze chciałam uprawiać boks, teraz przerodziło się to w miłość, po prostu żyję tym sportem. Rodzice są zadowoleni ze zmiany mojego zachowania, wspierają mnie, cieszą się z każdego sukcesu. Kiedy czasem nie chce mi się iść na trening, to wyganiają mnie wręcz z domu, motywują, jeśli to tylko możliwe, oglądają też moje walki. Są dużym wsparciem.
W życiu młodego sportowca zawsze bardzo trudno jest połączyć sport z nauką. Jak wygląda to w twoim przypadku?
Jestem uczennicą klasy sportowej w Zespole Szkół Licealnych i Zawodowych nr 1 w Mościcach – muszę powiedzieć, że szkoła bardzo mi pomaga. Trenuję w poniedziałki, środy i piątki po dwie godziny, czasem też w weekendy, a przed walkami treningi mam codziennie. Szkoła idzie mi na rękę, bo podczas przygotowań do większych imprez nauczyciele nie naciskają na mnie, wręcz mnie wspierają, gratulują sukcesów, mam też czas na nadrobienie materiału. Bardzo im za to dziękuję.
Spędzasz wiele czasu na treningach, jesteś jednak młodą osobą – nie cierpi przez to twoje życie towarzyskie, nie żałujesz, kiedy inni rówieśnicy bawią się na imprezach?
W ogóle o tym nie myślę. Poza tym na wszystko znajduję czas. W trakcie przygotowań do walk zaniedbuję trochę znajomych, ale oni to rozumieją i wspierają mnie. W szkole mam towarzystwo, po treningach często jestem zmęczona i nigdzie nie wychodzę, ale kiedy mam weekend wolny od turniejów czy jakiś okres odpoczynku po walce, to chętnie spotykam się ze znajomymi.
Kobieta-bokserka to jednak zjawisko nietypowe. Jak odnoszą się do ciebie znajomi w szkole, jak ludzie odbierają twoją pasję?
To tylko stereotyp, że kobiety nie nadają się do boksu. Wielu moich znajomych myśli, że boks kobiet nie ma porównania z boksem mężczyzn, ale moim zadaniem w boksie kobiecym jest wyższy poziom. Ktoś powiedział kiedyś, że kobiety są większymi perfekcjonistkami i może dlatego potrafią dobrze boksować. Moi znajomi dopingują mnie, wspierają, choć kiedyś znaleźli się także ludzie, którzy mnie podpuszczali, żebym swoje umiejętności wykorzystała w zły sposób, na szczęście szybko zrozumiałam ich intencje.
Masz jakichś bokserskich idoli?
Na pewno osobą, która mnie inspiruje, jest słynny Mike Tyson, bo był po prostu świetnym pięściarzem. Ale największym autorytetem jest oczywiście mój trener – Aleksander Maciejowski. Ma wielką wiedzę, sam był kiedyś zawodnikiem, a przede wszystkim kocha to, co robi i poświęca bardzo wiele czasu dla boksu, i zawodników.
Jesteś jeszcze młoda, ale czy jako sportowiec masz już jakieś plany i marzenia dotyczące przyszłości?
Na pewno chciałabym kiedyś zawodowo związać się z boksem. Teraz jestem juniorką, chcę przejść niedługo do kategorii seniorskiej i zostać zawodowcem. Myślę też o studiowaniu wychowania fizycznego na AWF – będzie mi się tam łatwiej dostać z medalem mistrza kraju. Po studiach chcę zrobić także licencję trenerską i po zakończeniu kariery zawodniczej zająć się szkoleniem młodzieży, tak jak mój trener.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o