Mateusz Klich: Liczę, że znowu założę reprezentacyjną koszulkę

0
39
mateusz-klich

Rok 2016 za nami. Jaki był dla Ciebie?
W styczniu 2016 roku byłem jeszcze piłkarzem niemieckiego Kaiserslautern, z którym występowałem w drugiej Bundeslidze. Nie ukrywam, że już wówczas chciałem zmienić otoczenie i pojawiło się kilka ciekawych ofert. Moim celem był powrót do Holandii, gdzie sezon wcześniej świetnie układało mi się w Zwolle. W lecie udało mi się podpisać kontrakt z innym holenderskim klubem – Twente Enschede. Chciałem odejść do Holandii i to mi się udało.
Pytam o 2016 rok mając na myśli chociażby Euro we Francji, podczas którego nie zagrałeś.
No tak… Bardzo chciałem wystąpić na francuskich boiskach, jednak się nie udało. Kadra osiągnęła duży sukces awansując aż do ćwierćfinału. Ja teraz skupiam się na walce o miejsce w drużynie, która, mam nadzieję, zakwalifikuje się na Mundial w 2018 roku..
Jeszcze kilkanaście miesięcy temu wydawało się, że tarnowianinem, który ma największe szanse zadomowić się na stałe w kadrze, jest właśnie Mateusz Klich. Okazało się, że twoje miejsce zajął niejako Bartek Kapustka.
To prawda, choć nasze losy potoczyły się zupełnie inaczej. Nie ukrywam, że bardzo chciałem zagrać wraz z Bartkiem na francuskim Euro. Dziś cieszę się, że przynajmniej jeden tarnowianin reprezentował nasz kraj podczas tak dużej imprezy. Mam nadzieję, że na mistrzostwach świata w Rosji razem będziemy zakładać koszulki z orłem na piersi.
W 2011 roku trafiłeś z Cracovii do Wolfsburga, następnie wypożyczono cię do Zwolle, po czym znowu wróciłeś do ekipy „Wilków”. Pobyt w tym klubie traktujesz jako największą porażkę w swojej karierze?
Nie patrzę na to w ten sposób. Mimo wszystko uważam, że decyzja związana z transferem do Wolfsburga była słuszna. Każdy chłopak marzy o wyjeździe do Bundesligi. Przecież Wolfsburg dwa lata wcześniej sięgnął po tytuł mistrza Niemiec, mając w zespole świetnych graczy. Warunki do treningu były również na o wiele wyższym poziomie niż w Polsce. Zobaczyłem zupełnie inny piłkarski świat.
Jednak w klubie była osoba, za którą niezbyt przepadałeś. Na twoje nieszczęście również i Ty nie byłeś jej ulubieńcem.
Chodzi o trenera Felixa Magatha? To prawda. Nie mieliśmy zbyt przyjacielskich układów. Obecnie jest to już jednak przeszłość i nie ma sensu na nikogo się obrażać. Z jednej strony to trener, który sprowadził mnie z Polski do Niemiec, dał szansę zobaczyć wielką piłkę od środka i zarobić dobre pieniądze. Z drugiej strony nie dał mi zadebiutować w pierwszym zespole, a miał na to naprawdę wiele szans. Być może w jego opinii na debiut nie zasługiwałem? Dziś wspominam go z uśmiechem, jednak wówczas nie było mi do śmiechu.

REKLAMA

Wydarzyło się coś, co miało wpływ na wasze relacje?
Takich sytuacji było mnóstwo, jednak wydaje mi się, że przełomowym momentem była moja kontuzja. Trener nie wierzył, że jej doznałem i zmuszał do ciężkiej pracy podczas treningów. Wtedy coś pękło. To nie było fair z jego strony…
To dlatego, kiedy tylko pojawiła się oferta wypożyczenia z holenderskiego Zwolle, nie zastanawiałeś się ani sekundy?
Tak. Zresztą liga holenderska to świetny kierunek dla młodych piłkarzy. Uważam, że jest to jedna z najlepszych lig do rozwoju piłkarskich umiejętności. Nie od dziś wiadomo, jak wielkich piłkarzy potrafi wyszkolić Ajax, Feyenoord czy PSV Eindhoven. Każdy chciałby zagrać w lidze hiszpańskiej, niemieckiej czy angielskiej, ale liga holenderska nie jest taka zła, jak niektórzy sądzą. Dodatkowo można pokazać się futbolowemu światu, a do najlepszych lig w Europie bez wątpienia szybciej trafi się z ligi holenderskiej niż z polskiej Ekstraklasy.
Po rocznym pobycie w niemieckim Kaiserslautern znowu wylądowałeś w Holandii. Tym razem padło na Twente Enschede.
Zdałem sobie sprawę, że jeżeli chcę wrócić do reprezentacji, muszę regularnie grać w dobrym europejskim klubie. Pobyt w Kaiserslautern skończył się tym, że nie pojechałem na Euro do Francji. Gra w Twente na nowo może otworzyć mi drzwi do kadry. Wiele osób pyta mnie, dlaczego w Holandii radzę sobie tak dobrze, a w Niemcach w ogóle mi nie wyszło? Wydaje mi się, że miało na to wpływ wiele czynników. Po pierwsze, w Holandii jest zupełnie inne tempo gry i przygotowanie fizyczne poszczególnych graczy. W Niemczech kluby kupują już „gotowych” piłkarzy, którzy zarabiają duże pieniądze. Zawodnik ma zagrać 30 meczów i zdobyć 20 bramek. Nie ma czasu na rozwój zawodnika – przychodzisz i musisz grać. Być może to w głównej mierze zadecydowało o moim niepowodzeniu?
Okazuje się jednak, że większość zawodników decydujących się na transfer z Cracovii do zagranicznego klubu ma problem z regularną grą. Deniss Rakels nie gra w Reading, natomiast Bartek Kapustka w Leicester.
Bartek znalazł się w niemal identycznej sytuacji, jak ja w 2011 roku. Jedyną szansą dla niego jest pójście na wypożyczenie i regularna gra w innym klubie. Czy powinien wrócić do Cracovii? Nie wiem. To jego sprawa i nie chcę mu podpowiadać. Sam zdecyduje, co dla niego dobre, jednak musi zdać sobie sprawę, że tylko regularne występy w klubie pozwolą utrzymać mu wysoką formę.
Wydaje się, że Ty znalazłeś już swoje miejsce na Ziemi. Przynajmniej teraz…
W Holandii żyje mi się naprawdę dobrze. Kraj bardzo mi się podoba, ludzie są mili, życzliwi i pozytywnie nastawieni do życia. Co prawda nie opanowałem jeszcze do perfekcji języka holenderskiego, ale w szatni bez problemu porozumiewam się z kolegami po angielsku i niemiecku. Samo Enschede jest miastem większym niż Tarnów.
Rok 2017 będzie przełomowym w twojej karierze?
Mocno w to wierzę. Mam już 26 lat i chciałbym zacząć osiągać w futbolu znacznie większe sukcesy niż dotychczas. Nadrzędnym celem jest powrót do reprezentacji. Po cichu liczyłem, że na listopadowe starcie ze Słowenią we Wrocławiu otrzymam powołanie. Niestety…Jestem w stałym kontakcie ze sztabem reprezentacji, więc wiem, czego ode mnie się wymaga, i jestem przekonany, że swoją szansę niedługo dostanę. Konkurencja w kadrze jest duża. Dodatkowo w ostatnim czasie drużyna osiąga naprawdę dobre wyniki. Fajnie byłoby być częścią tego zespołu. Co do klubu, to w Twente zostaję do końca sezonu. Jeżeli w czerwcu pojawią się ciekawe oferty, to z całą pewnością je rozważę. Do Wolfsburga raczej mnie już nie ciągnie. Nie jestem osobą, która na siłę chciałaby komuś coś udowodnić. To nie w moim stylu…

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o