Strona główna Sport Sport - Wywiady Mój ojciec nazywa się… Władimir Putin

Mój ojciec nazywa się… Władimir Putin

0
Viktor Putin syn Władimira Putina
REKLAMA

Rozmowa z ukraińskim piłkarzem Unii Tarnów Viktorem Putinem 

Minęło kilkanaście dni, odkąd Rosja zaatakowała Ukrainę. Czujesz się nieco spokojniejszy niż w pierwszych dniach wojny, czy emocje nadal są podobne?
Na pewno nie czuję się spokojniejszy. Myślę, że w tym czasie nie da się zapanować nad emocjami. Mam nawet problemy ze snem. Przebywam w Polsce, ale cały czas jestem myślami z moją rodziną, która mieszka na Ukrainie. Rodzice są w Chersoni, na granicy z Krymem. Mam rodzeństwo – ośmioletnią siostrę i starszego o dwa lata brata. Czuję wielkie emocje związane z całą tą sytuacją. Jestem z rodzicami w stałym kontakcie. Nieustannie rozmawiamy o wojnie na Ukrainie. Dostrzegam, jak bardzo przejęci są tym, co spotkało mój kraj. Od kilkunastu dni towarzyszy im lęk i strach oraz to, czy przeżyją kolejny dzień.

O wojnie poinformował cię ojciec.
Dokładnie. Zadzwonił do mnie z rana i drżącym głosem powiedział, że właśnie zaczęła się wojna. Ta informacja niemal wbiła mnie w ziemię. Wiedziałem, że od teraz moje życie zmienia się o 180 stopni.

Twój ojciec nazywa się…
… Władimir Putin. Każdy wie, jak negatywnie kojarzy się teraz to imię i nazwisko. Nie ukrywam, że odczuwam lekkie obawy, czy przypadkiem ktoś nie wpadnie na szalony pomysł co do mojego ojca. Nie od dziś wiadomo, że nie brakuje obłąkanych ludzi, tym bardziej w czasie wojny. Na szczęście obecnie na Ukrainie ludzie nie przemieszczają się zbyt często, więc i moja rodzina przeważnie spędza czas w domu. Do tej pory tata nie spotykał się z atakami, czy negatywnymi komentarzami pod swoim adresem. Wiele osób zdaje sobie sprawę, że jego niefortunne obecnie imię i nazwisko to tylko zbieg okoliczności.

REKLAMA (2)

Nie myślałeś o tym, aby rodzinę ściągnąć do Polski?
Moi rodzice nie chcą na razie przyjeżdżać. Opiekują się dziadkami i chcą być przy nich. To ja jestem bliżej decyzji, aby samemu udać się na Ukrainę i walczyć za swój kraj. Na razie powstrzymują mnie przed tym rodzice, którzy twierdzą, że czują się spokojniejsi, kiedy przebywam w Polsce. Nie ukrywam jednak, że jeżeli dotrą do mnie informacje, iż moja rodzina jest zagrożona, nie będę wahał się ani sekundy i ruszę do walki. Już teraz wielu moich znajomych wstąpiło do armii i broni swoich miejscowości.

REKLAMA (3)

Na razie pomagasz na polsko-ukraińskiej granicy jako wolontariusz.
Byłem kilka razy na granicy, pomagam, na ile mogę. Obraz tych biednych ludzi, którzy praktycznie bez niczego uciekają przed wojną, jest naprawdę przygnębiający. Ukraińcy płaczą, że pomimo iż zabrali ze sobą oszczędności życia, to ukraińska waluta nie jest nic warta i muszą zaczynać wszystko od początku. Wiele osób nie ma żadnego planu, jak dalej funkcjonować.

Większość chce kontynuować swoje życie w Polsce?
Nie tylko. Po rozmowach ze swoimi rodakami na polsko-ukraińskiej granicy widzę, że około 90 proc. uchodźców ma rodzinę nie tylko w Polsce, ale również w Niemczech, Austrii czy Belgii i to właśnie u rodziny planują się zatrzymać. Nie wiedzą jeszcze, jak długo zamierzają żyć poza Ukrainą. Niewykluczone bowiem, że jeżeli sytuacja się uspokoi, to wielu z nich powróci do swoich rodzinnych miast.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze
0
Napisz komentarzx