Piotr Górnikiewicz: Trudno wszystkim dogodzić

1
264
Piotr Górnikiewicz
REKLAMA

Rozmowa z Piotrem Górnikiewiczem, przewodniczącym Komisji Sportu, Rekreacji i Turystyki Rady Miejskiej w Tarnowie

Na początku każdego roku w tarnowskim środowisku sportowym pojawiają się duże emocje, ale nie z powodu wydarzeń na stadionach czy w halach. Przyczyną jest miejska dotacja na sport. Kluby i organizacje sportowe ciągle twierdzą, że jest ona zbyt mała.
Te emocje są w pełni zrozumiałe. Wiele klubów z nadzieją patrzy na środki finansowe, które miasto corocznie przeznacza ze swojego budżetu na tarnowski sport. Problem w tym, że wysokość dotacji nawet w małym stopniu nie pokrywa potrzeb ośrodków sportowych, nie mówiąc już o większym finansowaniu ich działalności. Po prostu w Tarnowie od lat brakuje pieniędzy na sport, stąd to rozgoryczenie.

REKLAMA

Wysokość dotacji to jedno, drugie to sposób dzielenia środków pomiędzy poszczególne kluby i stowarzyszenia, które wnioskują o pieniądze. Co roku słychać narzekania, że są one rozdysponowywane w dziwny sposób – ktoś dostał za mało, ktoś za dużo.
Proces przyznawania dotacji wygląda tak, że na przełomie roku magistrat ogłasza konkurs ofert na realizację różnych zadań w obszarze sportu, a następnie specjalna komisja konkursowa, złożona z kompetentnych osób, w oparciu o regulamin rozdziela dotację. Zawsze jednak ktoś jest niezadowolony, trudno wszystkim dogodzić. Raz Tarnovia składa protesty, innym razem Unia twierdzi, że miasto o nią nie dba. Zdarza się, że dany klub w jednym roku narzeka, że nie może rozwijać sportowo młodzieży, a przy następnej dotacji dziękuje już za znaczące wsparcie. Wydaje mi się, że głównym powodem takich sytuacji jest wadliwy i niekompletny system przyznawania dotacji. Od wielu lat próbuje się go opracować od nowa, ale nieskutecznie.

W klubach twierdzą, że problemem jest niezbyt racjonalne dzielenie pieniędzy, które nie odpowiada rzeczywistości, bo dyscyplina dyscyplinie nierówna. Na przykład zespół piłkarski z niższej ligi otrzymuje znacznie mniej niż drużyna z wyższej ligi w innej dyscyplinie, ale realia są takie, że to on potrzebuje dużo większych środków na swoje funkcjonowanie.
Na pewno cieszy wsparcie dla piłkarzy ręcznych, którzy występują w najwyższej klasie rozgrywkowej i są obecnie sportową wizytówką miasta, doskonale go promując na zewnątrz. Jednak to przecież nie wszystko. Reklamą dla Tarnowa są też żużlowcy, którzy dostali niewiele. W obecnym rozdaniu sportowej dotacji najbardziej ucierpiały nasze kluby piłkarskie, które występują w niższych ligach. 10 tys. złotych, które otrzymały czwartoligowe drużyny Tarnovii, Metalu czy Unii, to przecież kropla w morzu ich potrzeb. Taka kwota wystarczy na pokrycie kosztów jednego czy dwóch wyjazdów. To wszystko jest właśnie efektem systemu rozdzielana miejskich pieniędzy, ale na razie nikt nie potrafi go ulepszyć.

Gwoli ścisłości trzeba dodać, że całościowa dotacja dla poszczególnych klubów jest większa, bo w poszczególnych konkursach ofert otrzymują one pieniądze nie tylko na działalność swoich ligowych drużyn, ale też na szkolenie dzieci i młodzieży.
Oczywiście na przykład piłkarska Unia we wszystkich konkursach otrzymała na swoją działalność łącznie prawie 100 tys. złotych, ale to też są środki niewystarczające dla tego zasłużonego dla miasta klubu, który – po wielu latach zaniedbań – coraz lepiej sobie radzi, tworząc nowoczesny system nauczania i treningów, buduje też sekcję futsalu. Fajne szkolenie młodzieży ma także na przykład Metal, który w tegorocznym rozdaniu na prowadzone przez siebie grupy otrzymał tylko 37 tys. złotych. W naszym mieście niemal wszędzie coraz lepiej pracuje się z młodzieżą, co potwierdzają przykłady Tarnovii, Błękitnych, TAP-u czy Westovii, ale każdy ośrodek dostaje za mało pieniędzy, jak na swoje potrzeby.

Co można zrobić, żeby za rok tarnowskie kluby znów nie były rozczarowane? Sytuacja powtarza się przecież od lat, a lekarstwa nie ma.
Rozwiązanie jest oczywiste, ale trudne do zrealizowania. Trzeba znacząco zwiększyć finansowanie tarnowskiego sportu z budżetu miasta. Marzę o tym, aby przynajmniej zbliżyć się do poziomu innych ośrodków, które autentycznie wspierają sport, jak na przykład Dąbrowa Górnicza, Kalisz czy pobliski Mielec. Żeby jednak tak się stało, coroczną dotację wynoszącą łącznie nieco ponad 1,5 mln złotych musimy w Tarnowie zwiększyć do wysokości 4-5 mln złotych. Zwracałem na to uwagę podczas ostatniej sesji Rady Miasta. Oczywiście nie da się zrobić takiego skoku od razu, dlatego zaproponowałem, żeby na początek zwiększyć środki na sport o co najmniej dodatkowy milion w przyszłym roku. Warto też pracować nad system przyznawania dotacji. Uważam, że aby prawidłowo oceniać kluby, niezłym rozwiązaniem może być wprowadzenie badania efektywności działalności sponsoringowej. Dałoby to odpowiedź na pytanie, jaki jest ekwiwalent reklamowy ekspozycji medialnych Tarnowa, czyli jak pieniądze wydane przez miasto się zwracają.

Tylko czy zmiana sytuacji jest realna? Od lat także wśród tarnowskich radnych pojawiają się postulaty, aby miasto w większym stopniu inwestowało w sport, ale nie mają one siły przebicia.
Małymi kroczkami, ale coś udaje się robić. Od 2018 roku, odkąd przewodniczę Komisji Sportu, Rekreacji i Turystyki, założyliśmy sobie, aby co roku zwiększać wysokość dotacji o minimum 500 tys. złotych. Chcieliśmy, żeby po pięciu latach naszej kadencji środowisko sportowe otrzymało zaspokajającą potrzeby kwotę. I faktycznie trzymaliśmy się tych założeń, bo w roku 2018 miasto przeznaczyło na sport 1 797 000 złotych, a w roku 2019 już 2 297 200 złotych. Ten trend przerwała pandemia koronawirusa i ogłoszony lockdown. Nie udało się zwiększyć środków na sport w 2020 roku, a obecnie kwota dotacji wynosi tylko 1 665 000 złotych. Pan prezydent podczas grudniowej sesji budżetowej zadeklarował jednak, że w trakcie roku pojawią się jeszcze dodatkowe pieniądze. W pierwszej kolejności powinny one wesprzeć sport dzieci i młodzieży oraz kluby piłkarskie, promując szczególnie te ośrodki, które proponują najniższe opłaty za zajęcia.

Większe pieniądze na sport są potrzebne z różnych powodów. W środowisku pojawiają się głosy, że Grupa Azoty, która jest największym sponsorem tarnowskiego sportu, będzie zmniejszać finansowanie miejskich klubów. Wtedy ich sytuacja może stać się naprawdę trudna.
Faktycznie, do mnie też docierają sygnały, że Grupa Azoty powoli ogranicza finansowanie sportu. To jest od lat największy partner tarnowskich klubów, bez którego nie byłyby możliwe sukcesy piłkarzy ręcznych czy drużyny siatkarek, którą budowałem. W dzisiejszej sytuacji gospodarczej działania koncernu chemicznego nie dziwią, więc tym bardziej odpowiedzialność za tarnowski sport będzie teraz spoczywała na miastu, które musi zaangażować się w znacznie większym stopniu niż dotychczas. W innym wypadku możemy się znaleźć na sportowym dnie i zapomnieć o drużynach grających w dobrych ligach.

Ważny jest jednak nie tylko sport zawodowy, ale też aktywność fizyczna dzieci i młodzieży. A to dzisiaj spory problem, bo w dobie pandemii, zamkniętych obiektów sportowych i zdalnej nauki młodzi ludzie spędzają czas bardzo biernie.
Przeciętne dziecko w normalnych czasach wykonywało dziennie około 6000 kroków, a z badań wynika, że w okresie pandemii młodzi wykonują ich już tylko około 500. W tej trudnej rzeczywistości na pewno musimy położyć większy nacisk na masowy sport dzieci i młodzieży. Będziemy o tym rozmawiać podczas najbliższych posiedzeń komisji. Uważam, że aktywność sportowa młodych powinna być rozwijana i całościowo finansowana przez miasto w ramach popołudniowych zajęć w szkołach. Starsze pokolenia na pewno pamiętają popularne SKS-y. Powrót do takiej formy zajęć pozwoliłby zaktywizować młodych ludzi. Trzeba zadbać o to, żeby każdy mógł się sportowo rozwijać. Zwłaszcza dzieci, które z różnych przyczyn, w tym ekonomicznych, nie mogą korzystać z płatnej oferty klubów.

Jeśli w budżecie miasta brakuje pieniędzy nawet na sportową dotację, to co w takim razie z planem gruntownej modernizacji Stadionu Miejskiego w Tarnowie? W ubiegłym roku zakończono prace projektowe. Z kosztorysu wynika, że na rozbudowę obiektu potrzebne jest nawet 120 mln złotych, a takich środków w budżecie po prostu nie ma. 
Wizja budowy stadionu w Mościcach bez wsparcia centralnego jest niemożliwa do zrealizowania. Szkoda, że wniosek o dofinansowanie złożony do Funduszu Inwestycji Lokalnych nie zyskał aprobaty. Trudno teraz szukać pieniędzy w budżecie, skoro wprowadzany jest plan oszczędnościowy i w rożnych obszarach działalności miasta zwalnianych jest sporo osób. Być może lepsza byłaby koncepcja, którą od kilku lat przedstawiamy prezydentowi, aby co roku wydzielać w budżecie relatywnie mniejsze środki na remont stadionu. Warto też ponownie rozważyć propozycję, która wcześniej pojawiła się w tarnowskim środowisku, aby zmodernizować dotychczasowy obiekt dla żużlowców i wybudować w pobliżu mniejszy stadion, który byłby dostosowany do potrzeb piłkarzy klubu z Mościc. To pozwoliłoby w przyszłości uniknąć napięć, które w ostatnich latach pojawiały się pomiędzy żużlową i piłkarską Unią. Na razie bardziej realne są mniejsze inwestycje finansowane z miejskiego budżetu. We wnioskach na 2021 rok położyłem nacisk na wymianę nawierzchni boisk przy szkołach podstawowych nr 9 i 20, a także na orliku przy ul. Wojska Polskiego. Być może uda się też wykonać solidną modernizację popularnego wśród młodzieży skateparku.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
1 Komentarz
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Inline Feedbacks
View all comments