Podoba mi się u Was

0
88
Kiryl Kniazeu - nowy zawodnik Grupy Azoty SPR Tarnów
Kiryl Kniazeu - nowy zawodnik Grupy Azoty SPR Tarnów
REKLAMA

Rozmowa z Kirylem Kniazeu, nowym zawodnikiem Grupy Azoty SPR Tarnów

Kiryl Kniazeu to nowy rozgrywający Grupy Azoty SPR. Działacze tarnowskiego klubu bardzo liczą, że 30-letni doświadczony Białorusin będzie nie tylko wzmocnieniem, ale prawdziwym liderem drużyny. Od kilkunastu dni Kniazeu trenuje ze swoją nową drużyną.

REKLAMA

Na Białorusi najbardziej popularne sporty to piłka nożna oraz przede wszystkim hokej na lodzie. Jak to się stało, że dysponując tak dobrymi warunkami fizycznymi zostałeś jednak szczypiornistą?
Tak, hokej jest popularny przede wszystkim dlatego, że to ulubiona dyscyplina sportu naszego prezydenta (śmiech, przyp. RN). Ja początkowo lubiłem pływanie, ale moja mama miała znajomego trenera piłki ręcznej. Zaprowadziła mnie do niego i on stwierdził, że mam talent do tej gry. I tak zostałem szczypiornistą. Wciągnąłem się w piłkę ręczną, potem trafiłem do szkoły sportowej. I tak się zaczęło. Mińsk, Brześć, następnie polskie ośrodki: Szczecin, Kalisz, no a teraz Tarnów. Czuję się tutaj super i bardzo dziękuję za miłe przyjęcie.

Jak oceniasz popularność piłki ręcznej na Białorusi?
Myślę, że idzie to wszystko w dobrym kierunku, pojawili się sponsorzy. Może to nie jest jeszcze tak popularna gra jak w Polsce, ale widać postęp.

Jednak aktualnie reprezentacja narodowa Twojego kraju jest wyżej notowana niż Polska…
W naszej reprezentacji doszło niedawno do zmiany pokoleniowej. Sporo doświadczonych zawodników zakończyło kariery, ale za nimi poszła utalentowana młodzież, i to ona teraz gra.

Ty także masz za sobą reprezentacyjną karierę, w internecie można znaleźć informację, że zaliczyłeś w kadrze narodowej seniorów około 50 spotkań. Czy to w twoim wypadku już tylko wspomnienie przeszłości?
Trafiłem do reprezentacji Białorusi jako młody chłopak. Coś już potrafiłem, skoro spodobałem się trenerowi kadry. Grałem między innymi na mistrzostwach świata w Katarze oraz w Hiszpanii. Oczywiście chciałbym jeszcze wrócić do reprezentacji, ale decyzja o powołaniu należy do trenera. Z tego co widzę, w kadrze jest nastawienie na promowanie raczej młodych zawodników, a ja już mam trzydzieści lat. Nie zamierzam oczywiście jeszcze kończyć kariery, ale też najmłodszy już nie jestem.

To opowiedz teraz, w jakich okolicznościach trafiłeś do polskiej Superligi…
To był zespół ze Szczecina, mój pierwszy zagraniczny transfer. Miałem znajomego menedżera i to on zadzwonił do mnie z propozycją gry w tamtejszym klubie. W Szczecinie grały dwie zawodniczki z Białorusi i one mnie wsparły. Mówiły, że na samym początku mogę mieć problemy z językiem, ale we wszystkim mi pomogą. Pojechałem na krótkie, jednodniowe testy, otrzymałem konkretną propozycję. Zdecydowałem się więc, podpisałem kontrakt na dwa lata i rozpocząłem nowy etap swojej kariery, tym razem w Polsce. Okres gry w Szczecinie wspominam bardzo miło, to był dobry czas mojej kariery. A potem otrzymałem lepsze warunki w MKS Kalisz i zdecydowałem się na przenosiny do tego klubu.

A teraz będziesz reprezentował trzeci klub w naszym kraju – Grupę Azoty Tarnów. Czy na Twoją decyzję wpływ miał fakt, że nowym trenerem tarnowskiej drużyny został szkoleniowiec, z którym pracowałeś ostatnio w Kaliszu?
Trochę było w tym przypadku. Już wcześniej rozmawiałem z tarnowskimi działaczami, zanim jeszcze Grupa Azoty zatrudniła Patrika Liljestranda. Ale oczywiście rozmawiałem z nim na temat ewentualnej wspólnej pracy w Tarnowie. Ostatecznie wyszło na to, że obydwaj trafiliśmy do Grupy Azoty i bardzo się z tego faktu cieszę.

A jakim szkoleniowcem jest Patrik: trenerem-kumplem, czy wymagającym dyscypliny, surowym człowiekiem?
On przede wszystkim jest fachowcem, który wie co robi i czego chce. Są trenerzy, którzy swoją wiedzę opierają na tym, że skończyli studia, szkolenia. Patrik sporo grał i ma bardzo duże doświadczenie. Wie doskonale jak prowadzić drużynę, jak ćwiczyć, kiedy prowadzić bardzo wyczerpujący trening, a kiedy zawodnikom nieco odpuścić. Uważam go także za bardzo dobrego psychologa.

Grasz na pozycji lewego rozgrywającego. Jakie są Twoje najsilniejsze punkty, a jakie najsłabsze?
Trudne pytanie. Uczyłem się wszystkich elementów gry: rzut, akcja indywidualna, dogranie do koła…

To może inaczej, bardziej lubisz grać w ataku, czy w obronie?
Zdecydowanie w ataku. I nie chodzi mi o to, żeby samemu zdobywać dużo bramek. Chodzi o to, aby moja drużyna zdobywała jak najwięcej goli. Satysfakcję może sprawić nie tylko fakt, że oddajesz celny rzut, ale na przykład to, że swoją postawą „ściągasz” na siebie na przykład dwóch rywali i w tym momencie dograsz piłkę do kolegi, który ma otwartą drogę do bramki rywala. Ja mogę w meczu zdobyć tylko jednego, dwa gole, ale jak wygramy, to będę zadowolony. To lepsze niż kiedy zdobędę piętnaście bramek, a przegramy.

Masz już pięcioletnie doświadczenie gry w Polsce. Jak z tej perspektywy oceniasz poziom polskiej Superligi oraz zainteresowanie meczami kibiców w naszym kraju?
Przede wszystkim bardzo mi się u Was podoba, ważne, że mam blisko do domu i można się bez większych problemów porozumieć. Zainteresowanie? Myślę, że rośnie, może nie skokowo, ale jednak systematycznie. Natomiast poziom Superligi uważam za bardzo wyrównany. Możesz pojechać do ostatniego w tabeli zespołu i przegrać z nim mecz.

Na co stać będzie Twój nowy zespół w zbliżających się rozgrywkach o mistrzostwo Superligi?
Liczę na to, że będziemy w czołowej ósemce ligi.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o