Szymon Woźniak: Mam teraz swoje pięć minut…

0
188
Szymon-Wozniak

Może nieco spóźnione, ale szczere gratulacje od tarnowskich kibiców za zdobycie tytułu indywidualnego mistrza kraju. Oswoiłeś się już z myślą, że jesteś tym najlepszym w kraju, który „żużlem stoi”?
W sporcie trzeba szybko zapominać o tym, co było, i myśleć o przyszłości, ale faktem jest, że ten tytuł strasznie mnie ucieszył, tym bardziej że chyba nikt na mnie nie stawiał. Za faworytów uchodzili zawodnicy z Grand Prix – Bartek Zmarzlik, Maciek Janowski, Patryk Dudek, Piotrek Pawlicki, mówiło się o szansach Przemka Pawlickiego czy Janusza Kołodzieja. A ja byłem zawodnikiem z drugiej linii. Tym większa radość, że okazałem się najlepszy. Słynna czapka Kadyrowa za zdobycie mistrzostwa stoi na półce na honorowym miejscu i czeka na zakończenie sezonu. Wtedy będę się zastanawiał, gdzie umieścić na niej, jak nakazuje obyczaj, swoje nazwisko.

Wiesz, że Twoja wygrana to jedna z większych niespodzianek w wieloletniej historii mistrzostw?
Tak mówią, ale pamiętam, że kilka lat temu Adam Skórnicki wygrał finał Indywidualnych Mistrzostw Polski na torze w Lesznie i wtedy także wszyscy mówili, że to spora niespodzianka. Może nawet większa niż moja wygrana niedawno w Gorzowie?

Z jakim nastawieniem przystępowałeś do gorzowskiego finału? Kiedy uwierzyłeś, że to Twój dzień i możesz być najlepszy?
Przed finałem nie nakładałem na siebie żadnej presji, chciałem po prostu pojechać jak najlepiej i tyle. Ale kiedy wygrałem bieg barażowy i dostałem się do wielkiego finału, wtedy uwierzyłem, że moje wielkie marzenie może się spełnić i to może być mój dzień. Pomyślałem sobie, że mam bardzo dobry, szybki i dopasowany do toru w tym dniu motocykl i po prostu w finale wystarczy, że nie będę mu przeszkadzał, a wszystko będzie dobrze i mogę wygrać. I tak się stało.

Coś się zmieniło w Twojej karierze po tym sukcesie? Czujesz, że teraz musisz jeździć coraz lepiej, bo mistrzowi Polski nie wypada po prostu być słabym i zdobywać mało punktów?
Myślę, że mam teraz swoje pięć minut, a zdobyty tytuł dał mi takiego pozytywnego „kopa”. Czuję się dużo pewniej i sądzę, że będę teraz osiągał jeszcze lepsze rezultaty niż do tej pory.

A jak oceniasz przebieg ligowych rozgrywek, w których twoja drużyna Sparta Wrocław spisuje się bardzo dobrze i jest jednym z głównych kandydatów do zdobycia tytułu Drużynowego Mistrza Polski?
Liga jest w bieżącym sezonie bardzo interesująca i zupełnie nieprzewidywalna – szczerze mówiąc, nie pamiętam, kiedy ostatnio była właśnie taka nieprzewidywalna. Awansowaliśmy do fazy play off i walka o drużynowe mistrzostwo kraju zapowiada się bardzo ciekawie Nie wiadomo też jak zakończy się ostatecznie rywalizacja o utrzymanie w ekstralidze. To wszystko jest pasjonujące dla kibiców.

A śledzisz, chociażby za pośrednictwem telewizji, prasy czy Internetu, przebieg rywalizacji w pozostałych ligach?
Śledzę, oczywiście o ile czas na to pozwala. Zawsze staram się być na bieżąco.

Pytam o to w kontekście degradacji Twojej macierzystej drużyny Polonii Bydgoszcz z I do II ligi. To musi być chyba strasznie przykre, kiedy zespół, w którym rozpoczynałeś swoją sportową przygodę, niegdyś w czołówce krajowego speedwaya, osunął się na samo dno?
Oczywiście, że jest mi bardzo przykro. Zarówno teraz, jak i w przyszłości gdziekolwiek będę startował, Polonia zawsze pozostanie w moim sercu i będzie moim klubem. Mocno trzymałem za chłopaków z Bydgoszczy kciuki, ale niestety nie udało im się utrzymać. Jasne, że jest mi bardzo przykro z powodu problemów, jakie obecnie są w Bydgoszczy. Ale staram się być optymistą. Wierzę, że sytuacja się zmieni i ten spadek do II ligi będzie wprawdzie kolejnym krokiem w tył ale już ostatnim i teraz będzie już tylko i wyłącznie lepiej.

A wiesz, kto wygrał rundę zasadniczą w Nice Polskiej Lidze Żużlowej?
Wybrzeże Gdańsk? Orzeł Łódź?
No proszę Cię…
(śmiech) Tak, tak wygrała Unia Tarnów. Ja po prostu nie traktuję „Jaskółek” jako klubu z I ligi, bo ten zespół po prostu nie pasuje do tej klasy rozgrywkowej, do tego towarzystwa i jego miejsce jest wśród najlepszych, czyli w ekstralidze.

Masz jakieś dobre wspomnienia związane ze startami na torze w Mościcach?
Pewnie. Pamiętam taki mecz. Jeszcze jako junior jeździłem w Polonii i wtedy zarówno bydgoszczanie i tarnowianie rywalizowali w ekstralidze. Zdobyłem kilkanaście punktów, co jak na zawodnika młodzieżowego było bardzo dobrym wynikiem. A w ubiegłym roku, już startując w barwach Sparty, zanotowałem też dobry występ w XIV wyścigu – z Maksem Drabikiem wygraliśmy i tym samym przesądziliśmy o zwycięstwie Sparty. Wspomnienia z Tarnowa mam więc dobre i mam nadzieję, że w przyszłym sezonie przyjadę do was na mecz o mistrzostwo ekstraligi. Życzę awansu tarnowskim kibicom i serdecznie ich pozdrawiam!

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o