Uzależniony od ciężarów

0
75
REKLAMA

Jest pan jedynym tarnowskim strongmanem. Jak się pan ostał w mieście, które nie sprzyja tej dyscyplinie?
Strongmanem zostałem dość przypadkowo, a wszystko zaczęło się od zwykłych ćwiczeń. Zawsze byłem silny i kiedy po raz pierwszy w życiu poszedłem na siłownię, wycisnąłem od razu 80 kilogramów. Poczułem się w tej dziedzinie bardzo mocny, więc zacząłem regularnie trenować podnoszenie ciężarów. W 2006 roku dowiedziałem się, że jeden zawodnik nie dojechał na turniej strongmanów i w wyniku zbiegu okoliczności zastąpiłem go. A potem wszystko potoczyło się bardzo szybko…
Co się panu spodobało w tym sporcie?
Chciałem sprawdzić się w rywalizacji z silnymi ludźmi i podjąć kolejne wyzwanie. Zobaczyłem też, że wszystko jest do osiągnięcia i mogę podnosić ciężary, które początkowo wydają się być poza zasięgiem moich możliwości. Zacząłem więc bardzo ciężko pracować, walczyć ze swoimi słabościami, rozwijać się.
Jak na pana decyzję o uprawianiu tego mało popularnego sportu zareagowało najbliższe otoczenie?
Kiedy zaczynałem dźwigać, nikt nie traktował tego poważnie. Rodzinie wydawało się, że to tylko zabawa, a ja podchodziłem do tego zupełnie inaczej. Usamodzielniłem się jednak w dość młodym wieku, zacząłem utrzymywać się sam, więc nikt nie przeszkadzał mi w trenowaniu. Może właśnie dlatego kontynuowałem uprawianie tego sportu i nie zraziłem się opiniami innych. Uważam, że już teraz osiągnąłem dobry poziom, ale wciąż wiele przede mną. Mam nadzieję, że w przyszłym roku wystąpię na mistrzostwach świata i potwierdzę ostatecznie, że poświęcenie się dla sportu było dobrym wyborem.

REKLAMA

Miał pan odpowiednie warunki do treningów?
Z tym bywało różnie. Przez długi czas musiałem jeździć na treningi do Sandomierza, gdzie znajdowało się Stowarzyszenie Sportów Siłowych. 100 kilometrów w jedną stronę dało się jakoś przeżyć, ale później powrót po wyczerpującym treningu był bardzo trudny. Na szczęście po jakimś czasie zdobyłem sprzęt i przywiozłem go do Tarnowa, więc trenuję na miejscu – zagospodarowałem dość dużą powierzchnię do ćwiczeń. Kiedyś trenowali mnie inni zawodnicy, potem jednak załapywałem technikę różnych konkurencji, dokładałem kolejne ciężary, a dziś trenuję już sam i to do mnie przyjeżdżają na treningi młodzi zawodnicy. Na szczęście od października będziemy mieć już halę, przeniesiemy cały sprzęt do Domu Ciężarowca w Mościcach.
Ale ciężary to nie jest pana jedyna profesja. Czy w naszych realiach nie da się utrzymać z samego sportu?
Jestem nauczycielem wychowania fizycznego w szkole podstawowej, prowadzę też prywatne lekcje w siłowni. Dałoby się utrzymać wyłącznie ze sportu, jeśliby się znalazł sponsor dla zawodnika. Tymczasem każdy woli inwestować w bardziej popularne sporty, ciężko przekonać do siebie. Poza tym sportowiec powinien mieć alternatywę w życiu, bo jedna kontuzja może sprawić, że nagle musi zakończyć karierę i zacząć inaczej na siebie zarabiać. Wychowanie fizyczne to w takim przypadku najlepsze rozwiązanie, może kiedyś będę mógł być dumny ze swoich wychowanków.
Dlaczego w Tarnowie jest tylko jeden strongman? Nie ma może warunków do uprawiania tego sportu, brakuje odpowiedniej infrastruktury?
Miejsca do trenowania są, ale nie ma zainteresowania młodzieży. Uprawianie sportu wyczynowego wymaga rezygnacji z wielu rzeczy i podporządkowania się trenowanej dyscyplinie. Nie można wybrać się na imprezę ze znajomymi, bo trzeba pójść na trening, a nawet kiedy nie ma treningu, to należy odpoczywać. Predyspozycje fizyczne są bardzo ważne, ale jeszcze ważniejsza jest siła charakteru. Trzeba się w pełni poświęcić, całe swoje codzienne funkcjonowanie uzależnić od ciężarów. Wiele osób szybko się więc zniechęca, a bez poświęcenia nie da się osiągnąć sukcesu.
To jak w takim razie wygląda sam cykl treningowy?
W tygodniu kilkanaście godzin trenuję na sprzęcie i w siłowni, do tego dochodzi odnowa biologiczna: basen lub kriokomory, aby organizm mógł się regenerować. Weekend to zawody lub trening. Wtedy nie można się jednak przeciążać, bo trzeba doprowadzić organizm do takiego stanu, aby w poniedziałek znów był gotowy do ciężkiej pracy. Poza tym ważny jest zdrowy tryb życia, posiłki o stałych porach, nie ma mowy o alkoholu, nie można zarywać nocy.
Gdzie startują zawodnicy?
Startuje się w ramach różnych federacji. Dana federacja raz w roku robi eliminacje, a potem zaprasza najlepszych na swój cykl zawodów. Ja albo sam organizuję zawody, na które zapraszam Polaków i obcokrajowców, albo startuję u innych, którzy zapraszają mnie na tej samej zasadzie. Na takie zawody nie jest się jednak łatwo dostać, bo organizator zawsze sprawdza wyniki i zaprasza najlepszych.
A co z popularyzacją tego sportu w naszym regionie?
Jest tragicznie przede wszystkim z powodów finansowych. Bez zewnętrznych sponsorów praktycznie nie da się zorganizować zawodów dla miasta czy nawet dla młodzieży. Jeśli chciałoby się zaprosić solidnych zawodników – takie zawody to koszt co najmniej około 30 tys. złotych. Ale na przykład w czerwcu udało mi się zorganizować w Klikowej turniej „Polska kontra Europa”, który cieszył się dużą popularnością i mam nadzieję na kontynuację tej inicjatywy.
Pieniędzy brakuje dla bardzo wielu sportów…
I to jest wkurzające. W Tarnowie mieliśmy niegdyś wiele mocnych sportów, na przykład judo czy zapasy, a nasi zawodnicy jeździli na największe turnieje. Teraz nie ma nawet na utrzymanie trenera. W głowie mi się to nie mieści – młodzież chce się rozwijać, a rodziców nie zawsze stać, aby wszystko opłacić. Znam wielu utalentowanych chłopaków, którzy mają duże predyspozycje w konkretnym sporcie, a jednak zmieniają uprawianą dyscyplinę, bo jest zbyt kosztowna…
I dlatego postanowił pan założyć stowarzyszenie?
Chciałbym wszystko usystematyzować, stworzyć odpowiednie warunki rozwoju dla młodych ludzi, by nie musieli jeździć dziesiątki kilometrów na trening, tak jak było w moim przypadku. Do stowarzyszenia na pewno dołączy kilku strongmanów z okolic, ale marzy mi się ten sport także w Tarnowie, żeby znalazło się kilku zawodników z miasta, którzy będą chcieli go uprawiać.
Życzę powodzenia.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o