Z widokiem na górę Fuji

0
30
REKLAMA

Jak wygląda dzisiaj popularność karate w regionie tarnowskim?
W moim klubie ćwiczy około 300 osób, w 70 procentach to dzieci i młodzież. Mieliśmy też dwie filie w Dąbrowie Tarnowskiej i Gromniku, teraz się one usamodzielniły. Ale są też inne kluby z innych organizacji karate. Zainteresowanie jest więc spore, bo też uprawianie karate niesie ze sobą bardzo pozytywne wartości. Pozwala młodemu człowiekowi wszechstronnie się rozwinąć, zdecydowanie poprawić sprawność fizyczną, uporać się z nadpobudliwością. Karate zapobiega schorzeniom kręgosłupa, uczy dobrych wzorców postępowania oraz samodyscypliny. Mam 53 lata, ale codziennie trenuję, dalej się szkolę, zdaję kolejne egzaminy, chcę się rozwijać. Takie cechy rozwija karate i dlatego jest popularne.
To wspaniała reklama, ale myślę, że młody człowiek, który trafia na salę treningową, raczej mniej myśli o korzyściach wynikających z samodyscypliny, natomiast z pewnością imponuje mu to, że trener Gwizd potrafi ciosem pięści rozbić kilka desek…
Ale w tym nie ma przecież nic złego. Młody człowiek chce naśladować tego faceta, który prowadzi zajęcia, bo może właśnie imponuje mu jego czarny pas. A na zajęciach dowiaduje się, że może osiągnąć to samo, gdy będzie pracował nad sobą, nad swoimi umiejętnościami. Jeżeli to zrozumie‑ będzie sukces. Jeżeli nie, to przynajmniej rozwinie się.
Dla rozwoju karate w Polsce chyba najwięcej zrobił jeden film. Pamiętam do dziś emisję „Wejścia smoka” w kinie „Marzenie”. Sala nabita do ostatniego miejsca, a po projekcji na ulice wybiegło trzystu naśladowców Bruce’a Lee imitując ciosy i kopnięcia.
Zgadzam się z tym, tamten film pobudził u nas olbrzymie zainteresowanie karate. Takiego boomu, jaki dzięki niemu zaistniał, już chyba nie będzie.
Ale Twój związek z tą dyscypliną sportu jest znacznie starszy?
Zacząłem trenować w latach 70., a wschodnimi sztukami walki interesowałem się od dziecka. Kiedy dowiedziałem się od kolegi, że w Tarnowie jest spotkanie organizacyjne sekcji karate, z pośpiechu, aby zdążyć na autobus ze Szczucina, gdzie mieszkałem, złamałem obcas w bucie. I w takim bucie bez obcasa pojechałem. Bałem się, że jak wrócę do domu, to na spotkanie nie zdążę i mnie nie przyjmą do sekcji. W 1986 roku zostałem instruktorem, zdobywałem kolejne stopnie zaawansowania. W październiku ubiegłego roku otrzymałem 5. dan. Stałem w japońskim dojo, za oknem sali był widok na słynną górę Fuji. Tak spełniło się moje wielkie marzenie.
Kiedyś niektórzy twierdzili, że wschodnie sztuki walki, w tym karate, wpędziły w kryzys nasze tradycyjne sporty walki, przede wszystkim boks. Teraz można się spotkać z opinią, że karate przegrywa z popularnością, nieważne autentyczną czy napompowaną, tak zwanych mieszanych sztuk walki. Zgadzasz się z takim zdaniem?
Nie, nie zgadzam się, to są dwa zupełnie różne światy. Z całym szacunkiem dla tych sztuk; tam celem jest eliminacja rywala, a w przypadku dzieci i młodzieży takie nastawienie jest przecież nieporozumieniem. Tam jest trochę tak, jak w powiedzeniu o Legii Cudzoziemskiej‑ kto nie maszeruje, ten ginie. W karate każdy ciamajda znajdzie miejsce dla siebie. Nie musi brać udziału w zawodach czy pokazach, a i tak jego trening będzie miał sens. Bo karate to rozwój, nauka pewnych postaw, filozofii życiowej, a dopiero potem sport.
Mówiąc o popularności, mam na myśli chociażby kształtujące gusty media. Na przykład transmisji z zawodów karate nie uświadczysz, a relacje z różnych gal MMA można oglądać niemal na okrągło w różnych telewizjach.
Racja, ale to wynika ze specyfiki dzisiejszych mediów. Podam taki przykład. Jeżeli, powiedzmy, gimnazjalista zauważy na przejściu dla pieszych starszą kobietę, weźmie ją pod ramię i pomoże przedostać się na druga stronę ulicy, to o takim uczynku nikt nie napisze ani nie opowie. Ale gdyby ten młody człowiek podbiegł do tej staruszki, pobił ją dotkliwie, wyrwał torebkę i uciekł, to byłby to dla mediów znakomity temat. Niestety, tak to dzisiaj wygląda.
Kolejny rok Tarnowskiego Klubu Sportowego Kyokushin Karate dobiega końca. Jaki on był dla was w wymiarze sportowym?
Bardzo dobry. Mieliśmy aż trzech reprezentantów w kadrze narodowej. Marek Kiełbasa zdobył brązowy medal mistrzostw Europy kadetów w kata, czwarte miejsce także wśród kadetów zajął Krzysztof Szaluś. Natomiast Adela Szatko reprezentowała nasz kraj podczas mistrzostw Europy w kumite, w kategorii seniorek.
Najbliższe plany?
8 grudnia organizujemy w tarnowskiej hali TOSiR ogólnopolskie zawody międzyklubowe. Przyjadą na nie zawodnicy aż z 30 klubów. Już dziś serdecznie zapraszam na nie mieszkańców Tarnowa i regionu – będzie na co popatrzeć…

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o