Zwierzenia młodego bramkarza

0
56
REKLAMA

Nie wybrałeś sobie ani łatwego zawodu, ani łatwej pozycji na boisku, jeśli w ogóle te ostatnie istnieją…
Każda pozycja na boisku jest ważna, ale pozycja bramkarza jest dość indywidualna i specyficzna. W moim przypadku było tak, że już jako młody chłopiec podziwiałem interwencje bramkarzy światowej czołówki. Czasem bywa, że bramkarz swoimi efektownymi paradami wygrywa mecze, choć może to działać również całkowicie w drugą stronę. Ale to właśnie efektowność, efektywność i indywidualność gry bramkarza sprawiła, że wybrałem tę pozycję.
Od zawsze chciałeś zostać piłkarzem?
Od dziecka interesowałem się piłką nożną i w wieku 11 lat rozpocząłem treningi w lokalnym klubie. Ale nie wyglądało to tak, że pewnego dnia pomyślałem sobie, żeby zostać zawodowym piłkarzem. Nigdy nie planowałem, aby poważnie związać się z piłką nożną. Oczywiście o tym marzyłem, ale nie był to dla mnie realny cel. Zawsze lubiłem grać, ale to, że zostałem piłkarzem, to już wyłącznie zbieg szczęśliwych dla mnie wydarzeń. To życie napisało taki scenariusz.
Często słyszymy wypowiedzi doświadczonych piłkarzy, którzy już coś osiągnęli. Jestem ciekawy, jak wygląda codzienna praca piłkarza, który dopiero chce coś osiągnąć…
Jako najmłodszy i najmniej doświadczony bramkarz w klubie staram się podpatrywać, jak zachowują się moi starsi koledzy. Czy to w trakcie poszczególnych ćwiczeń, czy w grze na boisku. To dużo pomaga młodemu zawodnikowi, który nie ma większego doświadczenia. Mamy w Niecieczy znakomitych bramkarzy, którzy bardzo dobrze znają się na swojej robocie, więc mam od kogo się uczyć.
Jesteś młody, co wiąże się też z innymi obowiązkami. Czy trudno jest pogodzić sport ze studiowaniem?
Jest takie powiedzenie: dla chcącego nic trudnego. Każdy, kto tylko ma chęci, połączy uprawianie sportu z nauką w szkole. Oczywiście zdarzają się sytuacje, kiedy trzeba coś poświęcić – czy to trening, czy wykład na uczelni. Przy „dobrych wiatrach” wszystko można jednak pogodzić.
Poświęcasz się dla sportu?
Jeśli posiada się jakiś cel lub marzenie, to – obojętnie czy chodzi o sport czy o coś innego – zawsze trzeba się w jakiś sposób poświęcać, aby zrealizować swoje założenia. Ale różne ograniczenia, jak na przykład prowadzenie zdrowego trybu życia, nie mają dla mnie większego wpływu na życie codzienne. To nie jest uciążliwe. Poza tym piłka nożna uczy mnie wielu rzeczy: dyscypliny, szacunku wobec innych, pracowitości, zaangażowania. To wszystko ważne jest także na co dzień. A najważniejsze, że robię to, co kocham.
Jak podsumujesz ostatni sezon w wykonaniu Termaliki?
Można go zaliczyć do bardzo udanych pomimo słabszej końcówki. To dopiero drugi sezon Termaliki w I lidze, więc zajęcie piątego miejsca to duży sukces. Uważam, że do awansu zabrakło nam głównie szczęścia. Sportowo byliśmy bardzo dobrze przygotowani, każdy zostawiał dużo zdrowia i serca na boisku. Być może za bardzo chcieliśmy, a wiadomo, jak to czasem bywa: im bardziej chcesz, tym gorzej wychodzi.
Na co liczycie w tym sezonie?
Czekają nas nowe wyzwania i – jak każdy sportowiec – chcemy grać o najwyższe cele. Trzeba dawać z siebie 150 procent na każdym treningu, 200 procent w meczu i walczyć o zwycięstwo w każdym spotkaniu. Taka postawa przyniesie dobre wyniki.
A jakie jest twoje największe marzenie?
Gra „z orzełkiem na piersi” w barwach reprezentacji. Moje plany na co dzień nie wybiegają jednak daleko w przyszłość. Koncentruję się na treningach, poprawianiu umiejętności i jak najlepszym wykonywaniu swoich obowiązków. A co wydarzy się w przyszłości, to już czas pokaże.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o