Tarnów ma piłkarską II ligę!

0
56
REKLAMA

„Jaskółki” miały przed spotkaniem siedem punktów przewagi nad Popradem Muszyna, który jest wiceliderem tabeli. Nawet wobec wygranych Popradu do końca sezonu niedzielne zwycięstwo Unii zapewniało awans do II ligi. W 28. kolejce drużyna z Muszyny zremisowała jednak bezbramkowo swoje spotkanie z Wierną Małogoszcz i już remis w meczu z Limanovią gwarantował tarnowianom awans. Mecz zapowiadał się jednak na trudne spotkanie.
Drużyna z Limanowej traciła do Unii dziewięć punktów, znajdując się w czołówce tabeli. Mocny rywal liczył w tym sezonie na awans do II ligi, jednak w zdecydowanie lepszej sytuacji byli tarnowianie. Limanovia chciała więc powetować sobie niepowodzenia w meczu na własnym stadionie, gdzie nie przegrała od września ubiegłego roku. Z kolei tarnowianie od października byli też niepokonani na wyjeździe, więc nawet same statystyki zwiastowały ciekawe spotkanie. – Chcieliśmy wywalczyć awans już w niedzielę. Byliśmy świadomi, że we wtorek mamy mecz z Wisłą, więc najlepiej było awansować i mieć spokojną głowę przed najbliższym spotkaniem – powiedział trener Tomasz Kijowski.
Spotkanie ostatecznie udało się zremisować 0:0, jednak Unia nie zagrała porywającego meczu. – Chcieliśmy wygrać, dlatego pojawił się lekki stres i trochę nerwowości na boisku, ale najważniejsze, że – zgodnie z założeniem – nie straciliśmy bramki i udało się mecz zremisować, a tym samym uzyskać awans. Na nic więcej się nie nastawialiśmy – podsumował Kijowski.
Po meczu wśród piłkarzy i sztabu szkoleniowego Unii zapanowała ogromna radość, a na boisko wbiegli kibice z Tarnowa, którzy stanowili niemal połowę publiczności na stadionie w Limanowej. – Bardzo się cieszyliśmy, ponad 300 naszych kibiców razem z zawodnikami świętowało na murawie, gratulowali nam – opowiada trener Kijowski, który przejął drużynę w połowie rozgrywek, gdy w związku z problemami finansowymi klubu z pracy zrezygnował Marcin Manelski. – Nie myślałem o awansie, kiedy obejmowałem stanowisko trenera. Szczerze mówiąc – nie wiedziałem nawet, z jakim zespołem będę pracował, nie znałem realiów ligi – mówi trener, który powrócił do II ligi z Unią Tarnów po dziewięciu latach przerwy. – Po kilku pierwszych meczach zorientowałem się, że w drużynie tkwi naprawdę duży potencjał i są w stanie walczyć o awans. Oni byli tego świadomi od początku, to było ich celem, ja do drużyny przyszedłem później, więc dopiero w trakcie sezonu zorientowałem się, że jest to możliwe – twierdzi Tomasz Kijowski.
Drużynie Unii Tarnów udało się awansować mimo wielu przeciwności. Przypomnijmy, że w przerwie rozgrywek z klubu odeszło kilku ważnych piłkarzy, a w związku z trudną sytuacją finansową nikt nie był pewny przyszłości. Zespół, złożony z wielu wychowanków i młodych piłkarzy, pokazał jednak sportowy charakter i awansował do II ligi, czego w poprzednich latach nie udało się osiągnąć. Cieszą się też kibice drużyny, którzy nawet w momencie kryzysu nie odwrócili się od swoich ulubieńców, a w niedzielę wieczorem wyszli na tarnowskie ulice. Zaś mecz z Limanovią pokazał, że od pieniędzy ważniejsza jest czasem wola walki – wszak zespół z Limanowej ma dużego sponsora i wielu dobrych piłkarzy…
W Tarnowie wszyscy liczyli na awans z nadzieją, że zdoła on odmienić losy Unii. – Zrobiliśmy, co do nas należało. Udało się nam awansować i jako zespół nie możemy już zrobić nic więcej. Co prawda rozmawiam z różnymi ludźmi, staram się poruszać ten problem wśród znajomych, którzy mogliby pomóc, ale to wszystko – mówi trener Tomasz Kijowski. –Czekamy, bo tylko to nam pozostało. Mam nadzieję, że po awansie ktoś zainteresuje się poważniej Unią Tarnów.
„Jaskółki” na razie czekają jednak jeszcze dwa spotkania ligowe. W sobotę tarnowianie przed własną publicznością będą podejmować Janinę Libiąż, a 6 czerwca zagrają na wyjeździe z Beskidem Andrychów.

REKLAMA

Limanovia Limanowa – Unia Tarnów 0:0. Unia: Libera – Witek, Kazik, Furmański, Węgrzyn, Radliński, Kostecki, Ślęzak (65’ Szczerba), Popiela (88’ Adamski), Matras, Sojda (78’ Wilk).

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o